niebo
Foto: Simon

Nie wiem czy wierzycie w przypadki czy uważacie, że wszystko możecie. Może uważacie, że nasze życie jest z góry zaplanowane i cokolwiek zrobimy i tak stanie się to, co jest w planie. A może jesteście zdania, że tylko my sami mamy wpływ na to, jak wygląda świat i z pomocą Boga, losu, natury wszystko możemy zmieniać i ulepszać, albo upiepszać. Przepraszam, tak mi się zrymowało. Continue reading

co by było gdyby
Foto: PublicDomainPictures

Czasem, kiedy czytam te straszne historie chorych dzieci, myślę, jak niewiele brakowało, żebyśmy i my byli w podobnej sytuacji. To, że nasza Starsza Królewna jest zdrowa to chyba tylko cud, bo zdaje się, że tylko minuty dzieliły ją od porażenia mózgowego. To,  że ja nie wykrwawiłam się na śmierć, a wszystko skończyło się tylko potężną anemią to tylko refleks młodej pani doktor, która opiekowała się pacjentkami na sali poporodowej.
Continue reading

Jak spędziłem koniec lata, film rosyjski
foto: kadr z filmu

Tym razem znów o filmie. O filmie rosyjskim. Rosyjskie kino od zawsze, od dziecka uwielbiałam . O przepraszam, dawniej przecież radzieckie.
Nie pamiętam dokładnie tytułów, historii, ale zapamiętałam atmosferę tych filmów, które widziałam, ten specyficzny klimat i to, że zazwyczaj opowiadały o miłości. Zapamiętałam  szczególnie jeden: „Moskwa nie wierzy łzom”.
Dlaczego? Nie wiem. Wiem, że bardzo podobała mi się główna bohaterka.
Continue reading

zdrowe odżywianie
foto: Meditiations

Wbrew pozorom nie będę dzisiaj pisać o sobie, ale od siebie muszę zacząć.
Jak może przeczytaliście,  a jeśli nie przeczytaliście, a macie ochotę, to zapraszam TUTAJ od lat walczę o właściwą wagę. Szukam, próbuję i ciągle nic.
Z moich wysiłków pod przewodnictwem Anny „Wilczo głodnej” Gruszczyńskiej też nic nie wyszło, chociaż bardzo się starałam i przez jakiś czas wyglądało, że się uda.
I nie dlatego, że jej rady i sposoby są złe. Po prostu tak już chyba jest, że coś Ci pasuje, albo nie.
Każdy z nas jest inny i co innego na niego działa.
Continue reading

Główny bohater filmu "Dla ciebie i ognia"
Kadr z filmu

Lubię sobie czasem obejrzeć coś nieoczywistego. Nic z pierwszych stron gazet chciałam napisać, ale kto dzisiaj czyta gazety?
Nic nowego, żadnego kina akcji, żadnych znanych nazwisk.
Siadam wtedy i szukam. Żeby nie było, szukam filmów, które mogę obejrzeć legalnie.
Rzadko chodzę do kina, bo dzisiejsze kino to nie to kino, które zapamiętałam z czasów, kiedy nie było jeszcze multipleksów. Nie lubię tej atmosfery, która w nich panuje.
Domyślam się, że młodzież nie bardzo wie o co mi chodzi, więc jeśli ktoś ciekawy, zapraszam do starego postu ze starego bloga. O tutaj.
Nic nadzwyczajnego, a jednak dla mnie wiele znaczy. Continue reading

orkiestra w przedstawieniu Dziadek do orzechów
Szkolna orkiestra – najmniejsza śnieżynka na prawo od dyrygentki to starsza Królewna

Są tacy ludzie pośród nas, którym zresztą po cichu zazdroszczę tej wewnętrznej siły, której u siebie nie dostrzegam, którzy potrafią zrobić coś właściwie z niczego, coś, co wydawałoby się, jest niemożliwe.
Bo trzeba by zaangażować tylu ludzi i jak tu zgrać wszystkie terminy?
Bo kasy nie ma.
Bo gdzie my to zrobimy i jak to wszystko właściwie ogarnąć? Continue reading

Lion. Droga do domuPewnie część z Was widziała już film lub przeczytała książkę – teraz jest jakaś taka moda, żeby książkę wydawać w okolicach premiery filmu nakręconego na jej podstawie. To już drugi w ostatnim czasie taki przypadek, z którym się osobiście zetknęłam. Pierwszym były „Psy wojny” – jeszcze nie zdecydowałam się obejrzeć filmu.
Jasne, że tak się dzieje w przypadku niewielkiej liczby tytułów i pewnie tylko tych najlepiej z jakiegoś powodu rokujących.
Ja na razie jestem świeżo po lekturze ” Lion. Długa droga do domu” i tym razem na film chyba się jednak wybiorę.

Przy okazji, jeśli wolisz słuchać niż czytać, albo po prostu nie masz czasu  na czytanie, a chciałabyś/ chciałbyś poznać historię Saroo posłuchaj mojej recenzji w aplikacji Audioblog

Continue reading

serce dla Patryka
foto: oo11o

Muszę się do czegoś przyznać. Miałam przez pewien czas pewien kryzys.
Wiecie, że czasem piszę o ludziach, którym trzeba pomóc. To najczęściej przypadki bardzo, bardzo ciężkie.
Nie uważam, że mam jakąś misję, po prostu przejmuję się, jak na pewno większość z Was, kiedy widzę cierpienia innego człowieka.
A, że mam blog, to po prostu wykorzystuję to, że mogę dotrzeć do kilku osób więcej niż wówczas, gdybym go nie prowadziła.
Continue reading