staruszka
Foto: coqueambrosoli0

Żyjemy sobie każdy po swojemu, każdy po swojemu próbując nadążyć za zmianami, dopasowując się, wybierając swój sposób na życie.
Radzimy sobie różnie, ale jakoś się w większości przypadków odnajdujemy w tym szalonym, pędzącym na oślep świecie.
Ja też tak mam, chociaż czasami mnie samą to dziwi.
Aż tu któregoś dnia, podobnego, jak dwie krople wody do poprzedniego, staje nam na drodze ktoś, z powodu kogo wszystko na chwilę się zatrzymuje.

Trzy spotkania

Staruszka kiwnęła na mnie ręką, żebym się nachyliła i wyszeptała:
– Tu trzeba uważać, wie pani. Tu tacy młodzieńcy chodzą i wyciągają towary z koszyka. Tak.
Dwie minuty później, kiedy znalazłam się obok niej po raz drugi, po raz drugi kiwnęła na mnie ręką, a kiedy się nachyliłam, szepnęła dokładnie tak samo, jak poprzednio:
– Tu trzeba uważać, wie pani. Tu tacy młodzieńcy chodzą i wyciągają towary z koszyka. Tak.
I odeszła drobniutkim kroczkiem do kolejnej półki, przy której się zatrzymała i długo stała patrząc w jeden punkt, jakby się nad czymś głęboko zastanawiając.
Malutka i krucha, elegancka w swoim zniszczonym ubraniu.

–  Przepraszam Panią, to jest… to jest…
–  To jest pizza – zatrzymałam się z tą pizza w ręku, czekając, że jeszcze będzie chciała o coś zapytać.
–  Aha… zawiesiła głos, spuściła głowę i odwróciła się udając, że szuka czegoś w lodówce.
Kiedy ją później przez chwilę obserwowałam, podeszła jeszcze z jakimś pytanie do dwóch innych osób i długo chodziła po sklepie, jakby bez celu.

Na oko bardzo starszy pan opierający się na chodziku prosi mnie w sklepie o pomoc.
– Czy mogłaby pani podać mi ten jogurt i powiedzieć ile kosztuje tamten ser? – uśmiecha się, jak dziecko i tłumaczy – Nic nie mogę z tej odległości przeczytać.
Podaję jogurt, odczytuję cenę, pan bardzo mi dziękuje i mówi
– Wie pani, kiedy żyła jeszcze moja żona, razem robiliśmy zakupy i jakoś to było. Teraz muszę sobie radzić sam.
Macha ręką, ale nie przestaje się uśmiechać i mówi mi, że jestem bardzo miła.
Na moje pytanie czy chciałby, żebym mu pomogła, odpowiada, że jakoś da sobie powolutku radę.

Puk, puk, jest tam kto?

Tych troje ludzi i całe mnóstwo im podobnych już nie nadąża za światem.
Zwykłe dla nas sprawy, zwykłe, codzienne czynności, nad którymi my się nawet nie zastanawiamy, są dla nich wyzwaniem. Podejrzewam, że  zmiana ustawienia towarów w sklepie, która mnie niesamowicie zawsze wkurza i tylko tyle, dla nich może być katastrofą.
Żyją we własnym świecie, ale niektórzy chyba czują się w nim, jak w więzieniu.
Wychodzą z domu po to, żeby spotkać kogoś, kto chociaż przez moment poświęci im trochę uwagi zanim pobiegnie dalej.
Kiedyś podałam pewnej pani otwartą foliówkę, bo chciała wziąć kilka jabłek i przez kilka minut walczyła z tym cholerstwem, które nigdy nie chce się otworzyć.
Obserwowałam ją jakiś czas i w końcu podeszłam. Myślałam, że po pierwszym zdziwieniu, rzuci mi się na szyję.
Innym razem pewna staruszka dosiadła się na ławkę do mnie i do Marysi, kiedy jadłyśmy lody, żeby powiedzieć, że pogoda jest ładna i zapytać czy lody dobre.

Niektórzy z nich tylko patrzą na nas, jak biegamy i czasem nawet nie próbują poprosić o drobną pomoc.
Nic nie rozumieją, nie potrafią posługiwać się tymi wszystkimi technologicznymi nowinkami, nie potrafią odczytać maleńkich literek na opakowaniach, dziwią się, że ludzie w słuchawkach nie słyszą, co do nich się mówi, nie zdążają przejść przez ulicę na zielonym świetle.
Przyglądam im się czasem. I zawsze mnie to porusza, że trzeba im tak bardzo niewiele.
Czas, uwaga, uśmiech, jakiś zwyczajny gest. Tylko tyle ludziska, tylko tyle.

To co nas czeka?

Już za chwilę też być może taka będę. Jaki wówczas będzie świat?
Nie przeraża Was wizja myślących za nas robotów, wszechobecnych automatów, chipów, zegarków planujących za człowieka, samochodów lepiej wiedzących dokąd jechać?
Przecież nie jestem w stanie za tym nadążyć, tym bardziej, że tak bardzo tego nie lubię, więc się nawet nie staram.
Jeśli zabraknie człowieka, z którym będzie można pogadać, to kiepsko się w tej przyszłości widzę.

Kiedy to pisałam, przypomniał mi się film, który kiedyś oglądałam. „Equilibrium” z Christianem Bale’em i Emily Watson, pewnie znacie.
Nie macie wrażenia, że zaczynają się pojawiać pewne podobieństwa między naszym światem, a tamtym filmowym?
No to proszę państwa, „…ja wysiadam, na pierwszej stacji, teraz, tu…”, jak śpiewa Anna Maria Jopek i idę w swoją stronę. Kto chce, może iść ze mną 🙂

o zakochaniu zabawnie
Foto: castlequard

Tak sobie pomyślałam, że mi się humor poprawi i mi się poprawił.
Z tym św. Józefem to już ojciec Adam zaszalał

selfie
FOTO: kelseyannvere

Ostatnio przeprowadzam coraz więcej trudnych rozmów. Trudnych dla mnie i trudnych dla dzieci, głównie dla starszej Królewny.
Taki czas nam nastał.
Raz jest trudniej, raz łatwiej, ale na razie trzymamy się kursu. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Jeśli dziewczyny ciągle chcą ze mną rozmawiać, to chyba nie jest źle? Continue reading

Dzieje się. Jestem za. Przejmujemy Youtube’a
Wyobrażacie sobie? Włączacie Youtube, a tu zamiast filmików o imigrantach ,z imigrantami w roli głównej, zamiast Despacito, zamiast półgołych babek wyskakuje Szustak, albo inny Dominikanin i opowiada o Jezusie?
Trochę sobie nie mogę wyobrazić, ale, kto wie, może?

koncert
foto: StockSnap

Myślę, że najwspanialszym „wynalazkiem” człowieka jest muzyka.
Tak, wiem, że zdobywamy kosmos, że za chwilę niektórzy będą mogli wymienić sobie każdą część ciała i żyć w nieskończoność, albo inni umrzeć w dowolnie wybranym momencie, właściwie to już mogą.
Coraz szybciej jeździmy i coraz wyżej latamy samolotami, niektórzy już nawet latają czy fruwają bez samolotów, nie wiem, jak się to cudo nazywa, skafander, w którym, kiedy rozłoży się ręce, to wygląda, jakby się miało skrzydła.
Tworzymy roboty, które zaczynają za nas myśleć, panowie niedługo, ci którzy zechcą oczywiście, będą się mogli obejść zupełnie bez żywych kobiet i zastąpić je lalkami. Nie wierzę, że to piszę, kompletne science fiction.
Jest całe mnóstwo wynalazków, o których nie mam pewnie nawet pojęcia, ale i tak myślę, że to muzyka jest tym najbardziej wyjątkowym.
Continue reading

Pielgrzymka
Wschodu słońca nie „złapałam”,  ale po zachodniej stronie też było pięknie. Wybaczcie mi tylko jakość zdjęcia, było robione z marszu, a marny ze mnie fotograf.

Nigdy nie wstaję tak wcześnie, żeby oglądać wschód słońca. I nie wstanę pewnie przez kolejny rok.
A za rok, podczas kolejnej pielgrzymki na Jasną Górę znów go zobaczę.
To niezwykłe przeżycie, kto widział, ten wie.
Continue reading

odpoczywam
foto: katya-guseva0

Dotarłyśmy wszystkie trzy, zobaczyłyśmy, przeżyłyśmy. Bardzo się zmęczyłyśmy, ja na pewno, i … wybieramy się za rok.
Na razie, wybaczcie, muszę jeszcze dojść do siebie, poukładać się wewnętrznie ( bardzo mi dobrze było bez komputera, to jednak zdecydowanie nie jest środowisko przyjazne człowiekowi 🙂
Potem opowiem, w miarę możliwości jak było, co było i co odkryłam.
Buziaki.

 

pielgrzymka, odpowiedź
foto: Michi-Nordlicht

Znacie te sytuacje.
Bardzo Wam na czymś zależy. Przygotowujecie się, planujecie, wszystko prawie podporządkowane jest w pewnym momencie temu jednemu pomysłowi i …bach. Wydarza się coś, co kompletnie wywraca wszystko do góry nogami, coś zupełnie od Was niezależnego. Plany biorą w łeb i nic tylko usiąść i płakać.
Continue reading