pisanie wiersza
foto: Unsplash

Wybaczcie mi. Szymborska to to nie jest, ale ostatnio tak mam, że tak mnie czasem coś nachodzi, sama nie wiem co i niedawno spróbowałam, jak kiedyś, kiedy miałam 20 lat, napisać wiersz ( a pani od polskiego zawsze mówiła: nie pisz takich długich zdań) Continue reading

kolorowe ośmiorniczki
OŚMIORNICZKI DLA WCZEŚNIAKÓW

Dzisiaj będzie wreszcie to, co miało być już dawno: kilka słów o świetnej akcji, o której dowiedziałam się podczas rodzinnego pikniku organizowanego przez świetlicę, w której moje dzieci spędzają część wakacji. Continue reading

Rekiny wojny - książkaPrzeczytałam właśnie książkę, której prawdopodobnie sama z własnej woli bym nie wzięła do ręki.

Pani Monika, która do mnie napisała z pytaniem o możliwość zrecenzowania książki, zachęciła mnie pisząc, że to historia prawdziwa, oparta na faktach i że to historia podobna do „Wilka z Wall Street”.
Ponieważ film bardzo mi się podobał, a prawdziwe historie są, według mnie, zawsze ciekawe, pomyślałam, że czemu nie. Pomimo tego, że temat książki, sam w sobie mnie nie pociągał, bo co mnie może interesować w handlu bronią? Continue reading

promienie słońca
foto: Micah.H

Miałam pisać dzisiaj zupełnie co innego, ale wakacje i czas, kiedy mogę chwilę odpocząć, zawsze tak na mnie jakoś wpływają, że mam takie przemyślenia, takie przebłyski czegoś, czego nie można złapać i co mnie nastraja jakoś  melancholijnie. Mam wrażenie czegoś obok, czegoś ponad, czegoś jednocześnie we mnie i poza mną, czego niestety, cholera, nigdy nie udaje się zatrzymać.
A tylko to wydaje się tym, co jest ważne. No i ja tu żyć? Continue reading

Jesteśmy na wakacjach, a że nie zdążyłam napisać niczego ciekawego, chociaż temat mam bardzo fajny, to dzisiaj będzie ktoś wyjątkowy, zamiast mojego wyjątkowego wpisu:-)

Nie znam tego chłopca, trafiłam na niego kręcąc się po YouTube.
Bo, kiedy nie słucham Lary Fabian, to trafiam na takich niezwykłych ludzi. To się nazywa radość śpiewania bez żadnych znaczeń dodatkowych. Dla niego, bo dla nas już tak.
Tylko Christopher, jego głos i piosenka i modlitwa. Uff…

Japoński kochanek Isabel AlendeMam taki zwyczaj czy raczej zasadę, że niczego nie zaznaczam w książkach, które czytam. Nie cierpię tego. Moje książki, nawet te, które ze starości mają pożółkłe kartki ( kiedyś drukowano na takim beznadziejnym papierze) wyglądają, jakby nikt ich nie czytał, chociaż ja zawsze czytałam przy jedzeniu, na co zawsze wściekała się moja mama. Nie mówcie tego moim dzieciom proszę. Continue reading