głębia, jezioro
FOTO: pixel2013

Wiecie, jak to jest? Jak człowiek zacznie szukać, to mu się potem worek otwiera.
Znalazłam tego pana.
I słucham. Gada i gada, ale wcale się nie nudzi i na dodatek trafia. Do mnie bardzo.
Pewnie go znacie, ja też o nim słyszałam, ale go nie słuchałam.
Widocznie mam go słuchać właśnie teraz? Continue reading

biblia do słuchania - Krzysof Globiszzt
fot. Facebook/Biblia AUDIO superprodukcja

Miało być o naszej szpitalnej „przygodzie”, ale dzisiaj nie będzie.
Bo trafiłam jakoś na to nagranie


Pewnie jednych wzruszy, innych wręcz przeciwnie z powodów bardzo różnych i w większości znanych.
Ja zamieszczam je z innego powodu niż treść czytanego Psalmu i z innego niż siła i odwaga, chociaż wszystko się tu ze sobą wiąże.
Bo myślę jednak, że to odwaga czytać dzisiaj Psalm pamiętając o tym, co było jeszcze nie tak dawno przecież. I wcale nie ze względu na kłopoty z mową.
Myślę, że to odwaga budować życie zupełnie od nowa, i to cielesne i to duchowe.
Zresztą nie my jesteśmy od oceniania.
Powodem, dla którego wrzucam to nagranie jest człowiek obok pana Krzysztofa, Leszek Zduń. Bardzo, bardzo dobry aktor, chociaż szerzej chyba niezbyt znany.
Kiedyś uczeń Krzysztofa Globisza. Dzisiaj role się odwróciły. Leszek, jeśli nie jest nauczycielem, to na pewno, co widać, wsparciem.

Nigdy nie możemy być pewni tego, co przed nami, ale jeśli są tacy, którzy będą obok, to jest dobrze.
Mam nadzieję, że pan Krzysztof będzie mógł zagrać jeszcze jakąś ważną, z akcentem na ważną, rolę dla nas i dla siebie.

To niełatwe, raczej bardzo trudne, ale trzeba się z tym pogodzić. Trzeba nauczyć się z tym żyć, bo żeby nie wiem, jak uciekać, to się nie ucieknie.
Dobrze to czy źle? Co za różnica? Każdy radzi sobie sam. I nie sam.

kwitnąca jabłoń
foto: eloneo

Siedzę i siedzę. Myślę i myślę. Zastanawiam się co napisać. I wiecie, co? Nie wiem.
Tak mam od kilku dni.
I doszłam do wniosku, że nie będę ściemniać i pisać na siłę, bo co to wszystko wtedy jest warte? Poznacie przecież.
Po co w takim razie w ogóle piszę? Nie musi Was przecież obchodzić, że mam lekki dołek. Continue reading

orkiestra w przedstawieniu Dziadek do orzechów
Szkolna orkiestra – najmniejsza śnieżynka na prawo od dyrygentki to starsza Królewna

Są tacy ludzie pośród nas, którym zresztą po cichu zazdroszczę tej wewnętrznej siły, której u siebie nie dostrzegam, którzy potrafią zrobić coś właściwie z niczego, coś, co wydawałoby się, jest niemożliwe.
Bo trzeba by zaangażować tylu ludzi i jak tu zgrać wszystkie terminy?
Bo kasy nie ma.
Bo gdzie my to zrobimy i jak to wszystko właściwie ogarnąć? Continue reading

Kochani, jeśli Wam się zdarzy jakiś kolejny blue monday, blue friday, blue wednesday lub jakiś inny blue day, to sobie posłuchajcie i pooglądajcie.
Stop, try again – proste, prawda?
Moja nowa muzyczna  miłość, ta dam…Imany

 

A ja tak wypadłam świątecznie i chorobowo z obiegu, że zupełnie zapomniałam, że dzisiaj był poniedziałek 🙂
I że według ustalonego przez samą siebie planu powinnam dzisiaj zamieścić tutaj jakiś mądry post.
Wybaczcie. Mam w domu szpital i na dodatek sama też jeszcze nie doszłam do siebie po kilku ostatnich, ciężkich dniach.
Nie wiem, jak to jest – czy te wirusy coraz trudniejsze do pokonania czy ja jakoś z wiekiem gorzej je toleruję, ale zauważyłam, że od jakiegoś czasu choruję co prawda rzadko, ale tak konkretnie, że ciężko mi dojść do siebie, nie mówiąc już o samej fazie chorowania. Bo to po prostu jakaś masakra, że się tak poetycko wyrażę w tonie mojej starszej Królewny.
Ok, dzisiaj, żebym już mogła pójść spać, bo jednym z punktów mojego noworocznego planu jest wcześniejsze chodzenie na spoczynek, uraczę Was czymś ładnym, czego ostatnio trochę słucham w przerwach między Larą Fabian, a Larą Fabian ( a tak swoją drogą koncerty w Polsce znowu odwołane, pozostaje mi czekanie na nową płytę, która ma się pojawić w okolicach czerwca, albo na jakiś koncert niedaleko Polski chyba).

Tu oryginalna nie będę, bo ich już też u mnie słyszeliście, ale szczerze, nie miałam natchnienia ostatnio do poszukiwania czegoś nowego, a to jest takie piękne

A jako ciekawostka, Avi Kaplan potrafi coś takiego. To, co najważniejsze zaczyna się około 1:54, możecie sobie przesunąć. Wow, nie wierzę. Jak to możliwe?