Czarny skórzany pasek

Dziś w ramach próby powrotu do normalności, albo może w ramach próby wytrwania w normalności taki wpis trochę osobisty bardziej.
Bez przesady oczywiście, ale jednak na początek będzie o mężu.
O moim mężu. I o takich trochę pierdółkach, ale też o całkiem poważnej firmie, w tym sensie, że prężnie się rozwijającej i odrobinę o jej historii.

Kolorowe koszule, nieśmiertelna czapka i trzeba kupić pasek

Otóż, mój mąż, kiedy go poznałam, nosił bardzo oryginalne koszule, jakich nie nosił nikt, kogo znałam, ani również nikt, kogo spotykałam. Nie były modne, ale były ładne. Bardzo je z tego powodu lubiłam. No i lubiłam bardzo mojego męża w tych koszulach.
Kiedy poznałam mojego męża, miał on również wełnianą czapkę w charakterystyczne wzorki, już nie tak oryginalną, jak te koszule, ale bardzo tę czapkę lubił. Ja mojego męża niezmiennie lubiłam, chociaż czapki szczerze nie znosiłam.
A było to 23 lata temu, kiedy go w tej czapce poznałam. I wiecie co? On ją ma do dzisiaj, a jeszcze 2 lata temu, o zgrozo, bo ta czapka wcale nie jest ładna, wciąż ją nosił.
Bo mój mąż bardzo przywiązuje się do niektórych rzeczy.
Jak wszyscy jednak wiemy, nic nie jest wieczne i czasami trzeba się z którąś z nich jednak pożegnać.
I tak właśnie, na dniach, musiał pożegnać swój wysłużony, stary pasek.
A, że pożegnanie przypadło na czasy #zostańwdomu, nie można było pójść do sklepu, żeby znaleźć nowy, koniecznie dorównujący staremu, skórzany pasek do spodni.
I teraz co? Do pracy trzeba przecież chodzić…

W poszukiwaniu skórzanego paska

Od czego jednak mamy Internet? Zresztą, tak szczerze, to normalnie, większość zakupów i tak robimy w Internecie. Zasiedliśmy więc, jak w reklamie, wygodnie przed laptopem z kubkiem gorącej czekolady 🙂 hłe, hłe, hłe, ja nie mogę pić gorącej czekolady, bo nie zmieściłabym się w drzwi po kilku dniach. No dobrze, aż tak osobiście nie miało być.
Usiedliśmy sobie przed laptopem i zaczęliśmy poszukiwania.
Trochę to trwało zanim „skórzany, srebrzysto-czarny Bosswik ” przyciągnął naszą uwagę. Nie wiem do końca dlaczego, bo to prosty, klasyczny pasek, jakich oglądaliśmy wcześniej przynajmniej kilka.
Jest jednak jedno ale, mój mąż generalnie nie jest bardzo wymagający pod żadnym względem, ale, jak w pewnej dawnej dziecięcej piosence: „każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma” – nie lubi żadnych emblematów, napisów, w tym też tych markowych, nic nie może błyszczeć, najlepiej, żeby było czarne i generalnie nie wiadomo jakie, bo jakie ma być, to tylko on jeden wie.
Po długim siedzeniu przed komputerem, ja sobie w końcu poszłam, bo ileż można szukać paska, mój mąż wreszcie powiedział: ten bym chciał.
No i fakt, pasek piękny. Czarny, matowy, z podwójnym, czarnym szwem i prostą, srebrną, matową klamrą. I skóra ekologicznie garbowana.
Nie wiem, co to znaczy, ale ekologicznie zawsze brzmi dobrze.
Podoba mi się. Zuch mąż.

Opowiedz swoją historię

Podoba mi się również sklep, w którym, go znaleźliśmy. Trendhim.pl. „Opowiedz swoją historię”, to ich motyw przewodni.
Świetne i piękne miejsce. Ja nie jestem specjalistką od męskiej mody. Mam oczywiście jakieś tam swoje preferencje, ale nie wiem, co na przykład obecnie w trawie piszczy. Najbardziej chyba lubię klasykę, proste, ładne ubrania. I pewnie dlatego ten sklep tak mi się spodobał.
A jeszcze bardziej spodobał mi się, kiedy przeczytałam jego historię.
Historia jest prosta. Dwóch młodych chłopaków w ostatniej klasie szkoły średniej postanowiło stworzyć firmę.
Pomysły były dwa, z jednego szybko zrezygnowali, przy drugim wytrwali, pokonali kilka przeszkód, wątpliwości rodziców i czasem swoich, trudności lokalizacyjnych, pomysłów-niewypałów.
Historia nie jest skomplikowana. Nie jest nawet porywająca, ale jest świetnie opowiedziana.
Nie wiem kto ją pisał, ale na pewno miał 5 w klasie storytellingu, bo opowiada o ludziach. Jest prawdziwa i wciągająca. Pokazuje dwóch sympatycznych chłopaków, później młodych mężczyzn, którzy krok po kroku realizują swoje marzenie, rozwijają skrzydła. Idą swoją własną, wybraną ścieżką.
Sebastian i Mikkel znaleźli swoje miejsce i nie kombinują, robią po prostu to, co najlepiej potrafią i to im daje radość.
I robią to naprawdę z klasą, ich sklep robi wrażenie. Dlaczego? Bo oni też cały czas opowiadają historię.
I może to dla niektórych wydawać się przesadą, bo w końcu jaką historię można opowiedzieć o męskich akcesoriach, prawda? A jednak można.
„Zegarki mechaniczne z widocznym ruchem serca” . Czy to nie jest świetny tekst?
Jest tam dział z artykułami i poradami i jest np. historia powstawania marki jednego z zegarków.
I to jest ciekawe, zupełnie inne od tego, co znam z Internetu.
Ostatnio dużo słyszę czy czytam o storytellingu, ale nigdy nie spotkałam się z nim tak bezpośrednio.
Jeśli piszę to ja czyli osoba, która bardzo nie lubi robić wszelakich zakupów, która nie interesuje się męską modą i właściwie rzecz biorąc żadną modą, a niemal godzinę spędza w sklepie z męskim akcesoriami, które swoją drogą, niektóre z nich, są dla mnie zaskakujące, to coś jest na rzeczy. Sami przyznacie 🙂

Ojej i co to się stanęło

Ja wiem, że ta historia może dzisiaj wyglądać trochę absurdalnie, kiedy wszyscy myślimy, mówimy, śnimy tylko o jednym, ale mam już tego tak dość, tak bardzo tęsknię za tym naszym zwyczajnym, codziennym życiem, że chcę się od tego oderwać. Po prostu.
A o ciekawych miejscach, rzeczach i ludziach lubię opowiadać, bo mi się wydaje, że warto to robić…pomimo ich niedoskonałości. Bo one tylko potwierdzają, że to zwyczajni ludzie, którzy, jak każdy z nas, popełniają większe lub mniejsze błędy.
Dostaliśmy pasek dłuższy od tego, który zamawialiśmy. Ktoś się pomylił. Zdarza się. Mogliśmy go wymienić, ale że mojemu mężu zależało na czasie, a ja nie lubię się bawić w te wszystkie hocki-klocki z wypełnianiem, pakowaniem, odsyłaniem – taki ze mnie leń – a poza tym jestem dosyć wyrozumiała jednak, to pasek został. Poradziliśmy sobie z tą długością. A co.
I w dalszym ciągu twierdzę, że do fajny sklep, do którego warto zajrzeć. Jeśli nawet nie na zakupy, to żeby podejrzeć, jak to robią inni.

A następnym razem znowu będzie o książce, bo czytam właśnie bardzo ciekawą książkę i chciałabym o niej opowiedzieć. Bo warto 🙂
Do zobaczenia więc.

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment