Dzieci i seks- historia pewnej małej dziewczynki

niemowlak i komputer
foto: PublicDomainPictures/

W tym, że dzieci w pewnym momencie zaczynają interesować się swoim ciałem, tym skąd biorą się dzieci i seksem nie ma nic dziwnego, ani nic szczególnego. Pytanie tylko czy dziewięć lat to na pewno odpowiedni wiek do tego, żeby poznawać drastyczne moim zdaniem szczegóły z seksem związane. Są przecież sprawy, do których trzeba po prostu dojrzeć.

Może przesadzam, ale sami oceńcie czy historia, o której chcę opowiedzieć nie jest przynajmniej niepokojąca.
Wyobraźcie sobie małą dziewczynkę. Uśmiechnięte oczka, jasne loczki spadające na czoło, jeszcze bawi się lalkami, chociaż już nie ostentacyjnie, bo to zaczyna być trochę obciach, ale, kiedy koleżanki i koledzy nie widzą…Kiedy chce coś opowiedzieć, to po dziecięcemu bierze oddech w połowie słowa i zacina się co chwilę, żeby przypomnieć sobie, co tak właściwie opowiada. Nosi bluzki z wizerunkiem bohaterek z „Krainy Lodu” i lubi kolorować, najlepiej zapachowymi pisakami, bo wszystkie dziewczyny takie mają.
Już? Wyobraziliście ją sobie?

To teraz wyobraźcie sobie tę samą dziewczynkę w swoim pokoju, siedzącą przy komputerze i oglądającą film, pornograficzny prawdopodobnie, a na pewno „panią, która bierze pisiorek pana do buzi”. Cudzysłów pojawił się dlatego, że te słowa to cytat. Dokładnie to opowiedziała mi któregoś razu córka, trochę zawstydzona, trochę przestraszona, bo koleżanka jej się zwierzyła. I zapytała, dlaczego ta pani to robiła.
Co ja miałam dziecku powiedzieć? Udało mi się na szczęście ukryć przerażenie i jako tako opowiedzieć, dlaczego dzieci takie jak ona i koleżanka nie powinny czegoś takiego oglądać. Na moje pytanie dlaczego w ogóle takimi tematami się zajmują, usłyszałam, że wszyscy w szkole rozmawiają o seksie, a żeby znaleźć taki film, wystarczy w wyszukiwarkę wpisać słowo seks. „No, co ty mamo, nie wiesz?”.

Przesadzam? Mnie to przeraża. Nie to nawet, że te dzieciaki interesują się seksem, tylko to, że tak łatwo mogą się dostać do treści, do których nie powinny mieć dostępu jeszcze przez kilka lat przynajmniej.
Czy rodzice nie wiedzą jak łatwo można nawet przypadkiem wpaść na coś, czego wcale nie chciałoby się oglądać?
Czy rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, jakie niebezpieczeństwa czyhają na ich dzieci w Sieci? Rozumiem, że są tacy, którzy nie zbliżają się do komputera, sama takich znam. Jednak na miłość boską, nie żyjemy przecież na pustyni. Wciąż gdzieś ktoś trąbi o zagrożeniach, o konieczności zabezpieczenia komputera, o założeniu blokady rodzicielskiej. To nie jest wielka filozofia, a nawet jeśli sami nie potrafimy tego zrobić, zrobi to kolega, sąsiad, człowiek z serwisu.

Nasze dzieciaki co chwilę atakowane są tematami, o których my w ich wieku nie mieliśmy pojęcia. Kto słuchał o wojnie, o ścinaniu głów, wybuchających ludziach? Staramy się nasze dzieci uchronić, ale i tak wciąż gdzieś się to pojawia i wyłączamy radio, przełączamy telewizor, nie kupujemy gazety. A Internet?
No, trzeba zabezpieczyć! Trzeba na razie sprawdzić, na co tam maluch zagląda, pogadać, popatrzeć, co robi.
Bo co na te nasze biedne dzieci może czyhać, jeśli o nie nie zadbamy, to aż strach nawet pomyśleć.

I tak mi dzisiaj wyszło trochę strasznie, trochę smutno, no ale temat nie jest rozrywkowy. Czasem bywa i tak.
Pilnujcie tego, co dzieciak i robią w Internecie, czuwajcie nad nimi.

Related posts