Dziecko nie czyta? To może komiks

komiks
Dziś będzie znów o czytaniu, ale tym razem nie moim i trochę innym na dodatek.
Będzie o komiksie.
Ja komiksów nigdy nie czytałam i nie czytam, poza jednym jedynym, „Tytusem, Romkiem i Atomkiem”. Te historie kochałam i kocham nadal.
Za moich dziecięcych lat były jeszcze z tego, co pamiętam jakieś komiksy wojenne, całe serie, którymi fascynowali się moi klasowi koledzy i pewnie jakieś inne, prawdopodobnie całkiem nawet sporo, ale nie kojarzę.
Dzisiejsze komiksy to dla mnie również całkowita niewiadoma, więc także nie mogę się wypowiedzieć. Może  poza tym, że te, które widziałam gdzieś okazjonalnie, nie zachęcały mnie do czytania.
Przepraszam przy okazji wszystkich fanów komiksu, bo wiem, że jest ich mnóstwo, za to moje dyletanctwo.

 

I stało się tak, że dostałam propozycję zapoznania się z komiksem

Jak najbardziej współczesnym, jeszcze pachnącym drukarską farbą,
I żeby było śmieszniej, przyjęłam tę propozycję. Z zamysłem oddania komiksu dzieciom, bo i temat taki bardziej dla dzieci, chociaż, jak się okazuje nie tylko  bo i  dorosły osobnik da się wciągnąć w historię ryjówki przeznaczenia.
Starsza córka nie była zainteresowana, młodsza powiedziała, że może zobaczyć.
Szczerze mówiąc nie byłam zbyt dobrej myśli, bo po pierwszym zapoznaniu się przede wszystkim z ilustracjami, pomyślałam, że to się nie przyjmie.
Nie dlatego, że ilustracje są nieładne czy nieciekawe.
Dlatego, że w mojej świadomości komiks to wyraziste postaci, jaskrawe, żeby nie powiedzieć wybuchowe kolory. No i  tematy to jacyś super bohaterowie ratujący świat w taki czy inny sposób, smoki, dziwne stwory i takie tam fantasy.
Zresztą sami popatrzcie na tę ilustrację. Co byście powiedzieli?

komiks
Tylko, że nie wzięłam pod uwagę, że to jest moja kalka, a moje dziecko niczego takiego w głowie nie ma.
Ilustracje bardzo się Młodszej Królewnie spodobały, a historia tak bardzo wciągnęła, że dwa całkiem spore tomy pochłonęła w niecałe dwa tygodnie pomimo szkolnych obowiązków.

Komiks edukacyjny? Na to wychodzi

To teraz kilka słów o tym dlaczego według mnie „Saga o Ryjówce”Tomasza Samojlika jest ciekawą i bardzo dobrą propozycją dla naszych dzieci, a przy okazji i dla nas.
Bo kto z nas dorosłych wie, że w naszych polskich lasach i puszczach żyje malutki ssak, który waży 3 gramy, je dwa razy tyle ile waży, a przed zimą jego mózg i narządy wewnętrzne się kurczą, żeby z wiosną wrócić do zwykłych rozmiarów?
No, kto? Zresztą, może ktoś wie, a tylko ja nie wiedziałam.
Te wszystkie informacje i wiele innych są zawarte w historii ryjówki Dobrzyka i jego leśnych przyjaciół. Historii ciekawej, zabawnej, czasami zapierającej dech i przerażającej.
Nasze dzieci jeszcze tego nie dostrzegą, ale w tych historiach autor czasami nawiązuje do tego, co dobrze znamy, np. do Gwiezdnych wojen czy Władcy pierścieni, bawi się tymi historiami i niczym Szekspir zawiązuje i rozwiązuje intrygę.
To naprawdę świetna książka, właściwie cała seria książek, która w cudowny, zabawny i lekki sposób przemyca całe mnóstwo informacji, wiedzy na temat nieznanego nam, bo niewidocznego dla zwykłych oczu świata przyrody i zachęca do dbania o ten świat.
Tak po prostu. Bo jest ciekawy, ważny, bo każde nawet najmniejsze stworzonko na tym świecie zasługuje na to, by żyć, zasługuje na szacunek i uwagę.

Kilka słów o autorze

Podziwiam pana Tomasza Samojlika, który jest z zawodu biologiem. Podziwiam za tę kreatywność, poczucie humoru i życzliwość.
To może trochę dziwnie brzmi, ta życzliwość, ale to mi się nasunęło, jako pierwsze.
Bo naukowcy, pewnie nie tylko mnie, kojarzą się z wielką powagą, czasem zarozumiałością, zamknięciem na świat spoza kręgu zainteresowań, a swoją ogromną wiedzę przekazują w sposób, którego zwykły zjadacz chleba nijak nie potrafi przyswoić.
A tu ogrom wiedzy podany tak, że nawet małe dziecko nie może się oderwać. I do tego te ilustracje, które z czasem po prostu trzeba pokochać są również jego autorstwa.
Czy to nie jest piękne?

„…Chodząc po Puszczy jestem zajęty rozmyślaniem, jakie ślady dawnej obecności i działalności człowieka kryje w sobie dany zakątek lasu, gdzie polowali polscy królowie, którędy wiodły ścieżki wykorzystywane przed wiekami przez bartników… co sprawia, że zwykle potykam się o wystające korzenie lub stukam głową w nisko rosnące konary – opowiada na swojej stronie internetowej Tomasz Samojlik. – Nocami, zamiast spać, przekładam wiedzę przyrodniczą (i nie tylko) na język książek dla najmłodszych, książek obrazkowych i komiksów. Bywam w związku z tym niewyspany, ale warto… „

No i ja się pytam czy to nie jest piękne?

Post scriptum

To, co napisałam to tylko małe zastępstwo, bo miała tu być recenzja Królewny, ale Królewna miała ostatnio małe perturbacje zdrowotne i w związku z tym recenzja została odłożona w czasie. Będzie, myślę, że będzie ciekawa, ale będzie odrobinkę później.
A ja się trochę tak wcisnęłam, bo chciałam opowiedzieć o swoich wrażeniach i trochę jestem ciekawa, jak wypadnie porównanie.
Zajrzyjcie niebawem, jeśli jesteście ciekawi 🙂

Related posts