Już za chwilę wracam

Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o tym, dlaczego tak długo ostatnio nie piszę, ale nie opowiem.

Kiedyś jakaś blogerka zapytana o to dlaczego nie pisze swoich nastoletnich dzieciach, a przecież prowadzi blog parentingowy, a nastolatki to poważny temat, o którym wielu rodziców chętnie by poczytało, czegoś się dowiedziało, odpowiedziała, że o nastolatkach nie da się pisać.
Już chyba kiedyś to przytaczałam zresztą, ale niech zostanie.
To jest powód, dla którego nie piszę i dla którego Wam nie opowiem, dlaczego nie piszę.
Moje nastolatki.

Żeby opowiedzieć, musiałabym opowiedzieć o szczegółach, a jak tu opowiadać o szczegółach, kiedy wiem, że mnie tu odwiedzają koleżanki i koledzy moich nastoletnich Księżniczek?
No nie da się.

Napiszę więc tylko, że czasem muszę iść do kąta ( sama siebie tam wysyłam), nie dlatego, że coś przeskrobałam, tzn. ja siebie nie wysyłam tam z tego powodu. Idę tam po to, żeby sobie co nieco przemyśleć, pogadać ze sobą, pomodlić się, poszukać rozwiązania, przeczekać.
Bo czasem po prostu nie mam siły na nic, jak tylko przeżywanie kolejnego dnia, tak po prostu.
Wszystkie moje plany czekają sobie w innym kąciku, bo nie mogę się za nie zabrać, gdyż, albowiem, opadły mi ręce i szczęka. I przeżywam sobie i czekam, aż znowu wyjdzie słońce.

Chcę przy tym nadmienić, że chociaż siły odmawiają mi posłuszeństwa, podobnie, jak moje córki nastoletnie, to ja jak najbardziej jestem świadoma tego, że to jest całkowicie normalne. I że to jest nawet całkiem dobrze, że tak jest, jak jest.
Pomimo tego jednak, że sobie sprawę zdaję z tego, to nic nie mogę poradzić na to, że serducho boli i motywacja spada.
Trzeba przeczekać, aż  największa fala ustąpi i będzie można wyjść z kącika. Jeszcze chwila.


Photo by Michał Parzuchowski on Unsplash

Related posts