Kochana mamo, pozwól mi

siostry i wielki świat
foto: langll

Będę musiała już niedługo pozwolić swojemu dziecku na trochę samodzielności.
Już dzisiaj prosi mnie co jakiś czas: mamo mogę sama wracać ze szkoły?
Na razie wymawiam się tym, że nie potrafi sama otworzyć drzwi wejściowych, bo zamek mamy jakiś taki oporny, ale w nieskończoność nie uda mi się przecież wymawiać zamkiem.
Nie chodzi o to,że nie mam zaufania do swojej córki. Wiem, że potrafi sama przejść przez ulicę, ale boję się, że kiedy się zagada z koleżanką, popatrzy, ale może nie zobaczyć nadjeżdżającego samochodu, bo będzie miała uwagę zaprzątniętą całkiem innym sprawami.

Wie, że nie można rozmawiać z obcymi na ulicy, niczego od nikogo przyjmować, nigdzie iść z obcą osoba, wsiadać do samochodu. Wie, ale jest dziewczynką trochę nieśmiałą i skorą do pomocy. Czy będzie miała odwagę odmówić, kiedy ktoś zwróci się bezpośrednio do niej?

Obawiam się okolicznych niebieskich ptaków beztrosko spędzających czas na gapieniu się na przechodniów. Czy nie przyjdzie im nic głupiego do głowy od tego gapienia się?

Tak sobie rozmyślam, a tu zegar tyka i nieuchronnie wyznacza czas,kiedy moje dziecko po raz pierwszy samo wyruszy w świat.
Wiem, myślicie teraz: stara wariatka. Pewnie tak, pewnie nią jestem, ale przeraża mnie to, na co zupełnie nie mam wpływu. Mogę moje dziecko przygotować do wyjścia w świat najlepiej jak tylko się da, a jeśli nie będzie miało szczęścia, na nic się to wszystko zda.

To są takie dywagacje, że się tak górnolotnie wyrażę, a stanie się to, co i tak musi się stać. Nie mogę przecież ciągle i wszędzie prowadzić dziecka za rączkę.
Może też trochę boję się tego momentu, kiedy to moje maleństwo już definitywnie przestanie być maleństwem?
Czy jest na to jakiś dobry czas, najlepszy z możliwych?

Related posts