okładka książki Świat Andrzeja FidykaBardzo lubię oglądać filmy dokumentalne.
Co prawda, niektóre są zrealizowane w taki sposób, że człowiek czasem musi przez chwilę nie patrzeć, bo ma wrażenie, że jest podglądaczem, ale na pewno nie dzieje się tak w filmach Andrzeja Fidyka.
Jego filmy to obrazy, od których nie można się oderwać, ale nie ma się przy tym uczucia zażenowania, nie nie pojawia się myśl: Boże, jak ten człowiek będzie później żył?
Bo Andrzej Fidyk stosuje jedną prostą zasadę: nigdy nie robi krzywdy swojemu bohaterowi.

Jedno małe słówko ma wielkie znaczenie

Skąd to wiem? Bo to widać i czuć w filmach, ale też jestem świeżo po lekturze wspólnej książki Aleksandry Szarłat i Andrzeja Fidyka właśnie zatytułowanej „Świat Andrzeja Fidyka”
I tu jedna ważna rzecz dotycząca tytułu, która określa bardzo mocno podejście i filozofię reżysera do tworzenia filmów i do ludzi, o których opowiada.
Nie ma w tytule słówka według, które momentami, automatycznie, samo chce się do niego wepchnąć.
Nie ma go tu, bo to nie jest świat według. Nie ma tu kreacji, sztuczności, narzucania rozwiązań, wkładana w usta wymyślonych zdań, chociaż jest zamysł reżysera, gotowy plan, wizja.
Ten plan jednak niejednokrotnie, jak przeczytacie w książce, zmienia się.
Bo musi. Bo okoliczności, się zmieniły, bo ktoś zmienił zdanie – tym bardziej, że Andrzej Fidyk kręci swoje filmy bardzo często w miejscach, które o demokracji i wolności jednostki mają bardzo mgliste pojęcie, albo nie mają go wcale.

Dobry reżyser to i dobrze opowiada

Świetnie czyta się tę książkę. To taka trochę kuchnia reżyserska pełna anegdot, humoru, ale i szczerości.
Dzięki jej lekturze wiemy, że to, co możemy oglądać na ekranie, to wynik niejednokrotnie wielu dramatycznych splotów wydarzeń, niebezpieczeństw, mnóstwa ustępstw i elastyczności zgranej i rozumiejącej się bez słów ekipy.
I do tego upór i przekonanie o tym, że temat jest wart tego, żeby o nim opowiedzieć mimo wszystko, a czasem na przekór wszystkiemu.
Czy wiecie na przykład kim jest local fixer albo po co filmowcy brytyjscy chcieli nauczyć kręcenia telenoweli Kazachów i co oni sami na ten temat myśleli? Albo w jaki sposób karane są niewierne żony króla Suazi i dlaczego odbywa się tam coroczny Taniec Trzcin?
Polecam lekturę „Świata Andrzeja Fidyka” tym, którzy znają i lubią jego filmy, ale również i tym, którzy ich nie znają lub nie lubią.
To wspaniała opowieść o świecie, którego w większości nie znamy, podróż bez wychodzenia z domu i kilka cennych uwag, które mogą się przydać tym, którzy myślą o kręceniu filmów, myślę, że nie tylko dokumentalnych.

2 thoughts on “Książka o kręceniu filmów

  1. Wobec tego mam już prezent dla syna 🙂 Magdo, jesteś niezastąpiona.Dziękuję bo piszesz nie za dużo i nie za mało.Masz wyczucie takie, że zawsze jest w sam raz 🙂 Dodam, że jeszcze się na twoich recenzjach nie zawiodłam.Nie skorzystałam, oczywiście, z wszystkich propozycji, ale te, książki lub filmy, na które zdecydowałam się po lekturze twojego bloga nie rozczarowały mnie, za co chcę ci serdecznie tu i teraz podziękować 🙂

Dodaj komentarz