siostry
foto: waldryano
  • Teraz pobaw się cichutko
  • poczytaj sobie książkę, albo ja Ci poczytam, jeśli chcesz
  • chodź porysujemy sobie
  • ułóż puzzle.
  • Słyszysz, Ania gra, nie możemy jej przeszkadzać.
    Nigdy nie pisałam o młodszej Królewnie w kontekście gry na skrzypcach starszej.
    Dzisiaj będzie kilka słów o dzielnej młodszej siostrze.
    Dlaczego dzielnej?
    Między moimi dziewczynami są dokładnie 2 lata i 3 miesiące różnicy. Kiedy starsza Królewna zaczęła grac na skrzypcach miała 5 lat, kiedy poszła do szkoły muzycznej 6.
    Łatwo policzyć, jakim maluchem była wtedy młodsza Królewna.
    Wiadomo, że nauka gry na instrumencie łączy się nierozerwalnie z ćwiczeniami. Im dalej w las, tym ćwiczeń więcej, bo i materiał bardziej obszerny i samoświadomość ucznia większa.
    A gdzie się ćwiczy ? W domu.
    Bez względu na rodzinę, sąsiadów, psa, młodszą siostrę.

Mamy szczęście, sąsiadów mieliśmy i mamy bardzo wyrozumiałych i życzliwych, wręcz zainteresowanych, jak tam skrzypaczce idzie w szkole. Choć wyobrażam sobie, że słuchanie pierwszych ćwiczeń nie należy do przyjemności.
Rodzice, żeby nie wiem, co zacisnął zęby i mało tego, dzielnie towarzyszą podczas tych żmudnych poszukiwań właściwego dźwięku, ustawienia smyczka i palców na strunach.
Bo trzeba przypilnować, żeby uwagi nauczyciela były dobrze zastosowane.
Bo jeśli, dzięki Bogu, ma się niezły słuch, można zwrócić uwagę, że chyba jednak ten dźwięk nie do końca jest taki, jaki powinien być. I trzeba znieść wzrok, który słabego mógłby położyć na łopatki.

Pies chyba lubi skrzypce, bo kiedy Ania ćwiczy, często przychodzi i kładzie się obok, strzygąc uszami.
A mała Marysia?
Może mi nie uwierzycie, może pomyślicie, że ja przesadzam z tym wychwalaniem moich dzieciaków, może uznacie, że kreuję nieprawdziwy obraz, ale młodsza Królewna może dwa razy przez tych już prawie 5 i pół roku zaprotestowała. Zaprotestowała i chciała koniecznie raz oglądać bajkę, raz grać na gitarze, którą dostała od Mikołaja i miała pretensje o to, że ciągle musi być cicho.
Czasem się dąsa, czasem wznosi oczy do nieba, co ma znaczyć, że nie jest zadowolona, czasem tylko kręci głową, ale zawsze stara się umożliwić siostrze grę.
Wychodzi do drugiego pokoju, do kuchni, kiedy ciepło, jeździ na hulajnodze, co uwielbia robić.
Znajduje sobie takie zajęcie, żeby nie przeszkadzać.
Nie mieszkamy w pałacach, nawet nie w domu jednorodzinnym, nasze mieszkanko nie należy do największych, więc uważam, że jej postawa jest tym bardziej godna pochwały.

Im dziewczyny są starsze, tym większą troskę młodsza Królewna przejawia o starszą. Wsłuchuje się czasami i mówi; o, tu zafałszowałaś. Kiedy Ania się ociąga, pyta: a kiedy Ty będziesz ćwiczyć?
I chociaż oczywiście zwracam uwagę, że od tego, to jestem ja, to mi się serducho raduje.
Trzyma kciuki na egzaminach, dzielnie uczestniczy w warsztatach. Kiedy nie było innego wyjścia, spędzała ze mną w szkole muzycznej po 2, 3 godziny. I to były piękne godziny.

Jasne, że zdarzały się fochy, że gorszy dzień, gorszy humor. Mnie też się zdarzały, zdarzają, ale młodsza siostra jest dzielna i należy jej się medal za cierpliwość i wyrozumiałość.
No i powiedzcie sami czy ja nie mam szczęścia? Czy życie nie jest piękne?

Tutaj także bywam