Myśl, kiedy mówisz do dziecka

rozmowa mamy i córki
foto: 27707

Jest taki film, który pamiętam głównie z powodu jednej sceny, jednego wątku.
Film w całości świetny, świetnie wyreżyserowany, doskonale zagrany – w końcu w głównych rolach wystąpili doskonali aktorzy: Kate Winslet i Christopher Eccleston, poruszający ważny temat – a ja go tak naprawdę pamiętam z powodu tej jednej sceny, która jest konsekwencją wypowiedzianych nieopatrznie, w zmęczeniu, ot tak, bez żadnej złej intencji słów…

Więzy miłości – mocny film

To właśnie ten film.
Jest długi, może nawet dla wielu nudny. Co nas w końcu może dzisiaj obchodzić XIX- wieczna Anglia i problemy ówczesnych ludzi?
A jednak, każda historia może być interesująca, jeśli się wie jak ją opowiedzieć, a Michael Winterbootom to wiedział.
I tak oto mamy młodego kamieniarza, który wdaje się w przelotny romans, który to owocuje niechcianą ciążą, która to z kolei okaże się nieprawdziwa.
Ślub jednak już był. Co teraz?
A no nic, ludzie od zawsze miewali takie kłopoty i od zawsze sobie z nimi radzili – lepiej lub gorzej.
Małżeństwo się rozpada, każdy idzie  w swoją stronę. Ambitny kamieniarz ma ambitne marzenia o studiowaniu.
Przy jego pozycji społecznej to rzecz jasna niemożliwa, ale… nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – poznaje piękną kuzynkę i zakochuje się w niej z wzajemnością.

I to właściwie mogłoby być tyle.
Młodzi jednak żyją na tak zwaną kocią łapę. W tamtych czasach, nie do pomyślenia.
Tułają się w poszukiwaniu swojego miejsca, a w tzw. międzyczasie rodzą się im dzieci, dwie córki – śliczne, długowłose blondyneczki.

Pojawia się też chłopiec. Nie pamiętam tylko czy to jednak syn kamieniarza czy po prostu syn jego żony, która postanawia się chłopca pozbyć – zainteresowanych odsyłam do filmu, warto.
Tak czy inaczej chłopiec zostaje z nimi i teraz tułają się już w piątkę.
A to jest już dramat.
W momencie, w którym wydaje się, że  jednak wszystko zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu, wydarza się rzecz straszna, potworna, trudna do opowiedzenia.
I to jest właśnie powód , dla którego piszę, bo tym razem nie miała to być, ani recenzja, ani opis filmu.

Uważaj mamo, uważaj tato, co mówisz do dziecka

Chłopiec jest na tyle duży, że rozumie, co się dzieje – jest zmęczony i zmartwiony ciągłą tułaczką.
I w tym swoim smutku i zatroskaniu przychodzi do bohaterki filmu i pyta, dlaczego wciąż muszą się wszyscy przenosić, dlaczego nikt nigdzie ich nie chce?
Ona jest zmęczona, marzy o tym, żeby zasnąć, więc bez namysłu odpowiada, że to dlatego, że jest ich zbyt dużo.
Nie miała złych intencji – po prostu była zmęczona, chciała spać.
Chłopiec wychodzi do swojego pokoju, ona zasypia.

Następnego dnia wszystko wydaje się zmierzać ku dobremu – on dostał pracę, teraz nareszcie będą mieli swoje miejsce i środki do życia.
Kiedy jednak ze śmiechem wpadają do mieszkania, które wynajmują, panuje w nim grobowa cisza.
Po chwili konsternacji i strachu znajdują wszystkie dzieci martwe.
Chłopiec udusił poduszką swoje małe siostrzyczki, a sam się powiesił.
Dlaczego?…bo było ich za dużo.

Mama i tata to autorytety
Ile razy zdarzyło nam się powiedzieć coś do dzieci bez zastanowienia?
Zwykle to bagatelizujemy:
– a, to tylko żarty…
– a, nic jeszcze nie rozumie…

A ono rozumie, ono czuje, ono odbiera wszystkie negatywne emocje i zwykle siebie za ich  powstanie obwinia.
Z powodu naszych nieopatrznych słów dziecko wpada w kompleksy, nie radzi sobie z emocjami.
A złe emocje, magazynowane  latami to najpewniejsza droga do kłopotów.

Słowo nigdy nie umiera – raz wypowiedziane pozostaje wśród ludzi, w ich sercach. W małych najbardziej i najdłużej.

Ps. 2016 r. minęły dwa i jestem jeszcze mądrzejsza 🙂
Słowo nigdy nie umiera, ale na szczęście mamy możliwość naprawienia zła, które złym słowem wyrządzamy.
Warto o tym pamiętać i nigdy nie zostawiać dziecka samego z tym, czego nie udało nam się zatrzymać.
Bo zdarza się to niestety najlepszym i niekoniecznie są to te słowa najgorsze, patrz wyżej.
A jeśli już się zdarzy, najlepszym lekarstwem jest słowo dobre. A najlepszym ze wszystkich przepraszam.
I rozmowa, spokojna i szczera.
Bo dzieci łatwo wybaczają. Potrafią zrozumieć emocje. Warunkiem jest jednak nasza dorosła szczerość i poważne potraktowanie naszego rozmówcy.

 

Tutaj także bywam

Related posts

6 Thoughts to “Myśl, kiedy mówisz do dziecka”

  1. Do mojego Syna mowię jak do Syna, Synka, do małego chłopczyka. Ale przede wszystkim – jak do człowieka. Myślę, że powinniśmy się zastanowić zanim cokolwiek do kogokolwiek powiemy, bo później czasu nie można cofnąć, a wyrządzone szkody mogą być ogromne. Ważne jest też, aby gdy już wydarzy się, czego byśmy nie chcieli, nie chować głowy w piasek. Można to obrócić w cenną dla dziecka lekcję – przyznania się do błędu, przeproszenia, żalu za wyrządzoną krzywdę. Pięknie napisany post, poruszające ważny temat!

    1. admin

      Trzeba do tego trochę odwagi, ale na pewno warto i cieszę się, ze myślisz podobnie. Dziękuję za miłe słowo. Pozdrawiam

    1. admin

      Mnie się ona dość często przypomina i zawsze mnie ściska w gardle

  2. Nigdy nie wiemy, które nasze słowa dziecko zapamięta i jak je zrozumie! Filmu nie znałam, ale z opisu brzmi bardzo ciekawie 🙂

    1. admin

      Film, jak dla mnie świetny, a co do słów, to to jest właśnie zagadka, bo czasem coś, co wydaje się banalne, okazuje się tym, co sprawia największą przykrość na przykład. Kiedyś, kiedy starsza córka była jeszcze trzyletnią dziewczynką, oglądała wieczorynkę. Jakąś bajkę przeznaczona dla dzieci w jej wieku. Byłam obok i oglądałam razem z nią. Nagle nie wiadomo dlaczego zaczęła płakać i mówić, że się boi. Moim zdaniem w bajce nie było niczego, co mogło ją wystraszyć, a jednak ona coś dostrzegła.

Leave a Comment