Nie jestem katolickim hejterem, wyrażam się kulturalnie

skoczek wierzy w Boga
foto: PIRO4D

Dzisiaj będzie krótko, bo i rozwodzić się w sumie nie bardzo jest nad czym, ale piszę tym razem, bo zabawnie trochę się moim zdaniem stało, że coś, co miało być złośliwym i w sumie chamskim atakiem, stało się w moim odczuciu wyjaśnieniem, całkiem niechcący, bardzo ważnego aspektu naszego życia.
Ważnego przynajmniej dla niektórych.

Jak to się stało? Ktoś, kto uważa się za inteligenta i uważa się za człowieka wolnego i komu się ta wolność w moim odczuciu pomyliła z czymś zupełnie innym, postanawia zaistnieć w naszej świadomości i wykorzystać do tego celu ludzi, którzy są dla wielu z nas dzisiaj powodem do radości i dumy, czyli skoczków narciarskich, głównie Dawida Kubackiego.
Co prawda bycie wolnym człowiekiem nie oznacza zdaje się ani konieczności, ani przyzwolenia na poniżanie drugiego człowieka, ale co tam, pan Kuczok, bo to on chce zaistnieć, jest wolny, więc mu wolno.

Staram się nie komentować bieżących spraw, bo to są drażliwe tematy i wywołują zwykle mnóstwo niepotrzebnych emocji, a pożytku z tych emocji dla żadnej ze stron nie ma żadnego. Dlatego postaram się w krótkich żołnierskich słowach opowiedzieć o co mi chodzi i co mi się nie podoba.

Podobno będąc katoliczką nie mam poczucia humoru.Tak stwierdził pan Wojciech Kuczok.
Cóż, nie mnie oceniać.
Podobno pan Kuczok z powodu tego braku poczucia humoru u katolików zdecydował się jakiś czas temu odejść od  religii, cokolwiek to znaczy.

Przypomniało mi się, że języczkiem uwagi, który przed laty spowodował moje odejście od religii, był nieuleczalny brak dystansu i poczucia humoru wiernych. Jeśli bóg katolików jest tak drętwy jak jego wyznawcy, to może lepiej, żeby nie istniał

Wolno panu Kuczokowi oczywiście, jego wola, jego wolność, jego sprawa. Mnie nic do tego ( choć pewnie się za pana Kuczoka pomodlę, mimo, że zapewne nie życzyłby sobie, gdyby się dowiedział) i w sumie nie wiem, po co pan Kuczok o tym poinformował na łamach prasy. Widocznie chciał, bo mu wolno.

Pan Kuczok poinformował o tym fakcie w związku ze swoim wcześniejszym tekstem, tym właśnie, o który mi chodzi i którego fragment również zacytuję:

Sportowcy manifestujący wiarę podczas transmitowanych zawodów obrażają moje uczucia ateistyczne…
Dalibóg, w żadną pracę z psychologiem nie uwierzę, dopóki to nerwowe „Wymię ojca…” będzie poprzedzało każdy dojazd do progu. Wygląda na to, że w przypadku skoczka z Nowego Targu wiara w Boga jest silniejsza od wiary w siebie

Dalibóg, piękne słowo.
Dalibóg ma pan rację panie Wojciechu. Nie tylko panu na to wygląda, ale tak po prostu jest.
Dla skoczka z Nowego Targu wiara w Boga jest silniejsza od wiary w siebie. Bo jego wiara w siebie wypływa, wynika z wiary w Boga. Jest silny, bo wierzy w Boga. Jest silny, nie słaby, jak panu się wydaje.
Wiem, że pan tego nie zrozumie. Bo tego się nie da zrozumieć, jeśli chce się używać jedynie głowy i swojej inteligencji.
I pan w to na dodatek nie musi wierzyć, ale jednak mógł pan sobie to „Wymię ojca…” darować, bo to po prostu niegrzeczne jest. Pan przecież to wie, bo pan człowiekiem jest kulturalnym i na poziomie, prawda?
Chyba, że to właśnie nazywa pan poczuciem humoru? To w takim razie trochę współczuję. I na dodatek wcale nie sobie, że takiego poczucia nie posiadam.
A z kolei w pracę z psychologiem wierzyć nie trzeba, bo to akurat  kwestią wiary nie jest.

Mnie od tego konto facebookowe zalała taka fala katolickiego miłosierdzia, aż musiałem się stać seryjnym banercą – bo jak mi kto robi kupę na parkiet, o ile nie jest niemowlęciem lub pieskiem, wyrzucam za drzwi. W kałuży przaśnego hejtu przeważały bluzgi, których nie powstydziłby się Klaus Kinsky grający w swoim słynnym monodramie Jezusa wkur…ego

Dziwi się pan, ( nie czepiajmy się słówek) katolickiemu hejtowi na Facebooku? Że jak panu ktoś zrobi kupę na parkiet, to pan wyrzuca?

Nie popieram i nie bluzgam, ale cóż, katolik też człowiek, ułomny, jak i pan. I on, jak mu kupę  na parkiet ktoś zrobi, to się wkurza. Po prostu.
I niech pana dobry Bóg błogosławi 🙂

Related posts

Dodaj komentarz