Ostrzegam, śmierdzący temat

pies na spacerze
foto: xandert

Jak to jest, że wciąż tyle się mówi na temat tego jak to być powinno, żeby było dobrze, a jakoś tak mało się robi, żeby dobrze było?
Wszyscy się wkurzają na wszechobecne psie kupy. Ja też. Zawsze mnie to wkurzało, a teraz, kiedy mam psa wcale nie przestało.
Bo jak tu mieć przyjemność ze spaceru, kiedy zamiast cieszyć się na  przykład widokami, trzeba  patrzeć wciąż pod nogi, żeby w coś nie wdepnąć?

W tej chwili chcąc nie chcąc, ja, a właściwie mój pies dokłada swoją cegiełkę.
Zawsze się staram wyprowadzić go tak, żeby załatwić się przynajmniej w pewnej odległości od ścieżki. Tylko co z tego, kiedy i tak źle się czuję z tym, że ktoś i tak może w jego kupę wdepnąć, na przykłada jakieś dzieci. Moje notorycznie w coś włażą.

Zabrałabym, posprzątałabym. Naprawdę. Tylko jak?
Co z tego, że zaopatrzyłam się w specjalne akcesoria do sprzątania psich odchodów.
Co mam zrobić, pytam się,  z tą kupą, którą pozbieram? Zabrać do kieszeni i zanieść do domu?
Nie mam jej gdzie wyrzucić. W całej okolicy nie ma ani jednego specjalnego kosza, ani pojemnika na psie odchody. W całym moim mieście można by je było zresztą policzyć na palcach jednej ręki.

No i jest problem, który trzeba naprawić.
Nie bardzo wiem z czego to wynika, bo przecież tyle się jakiś czas temu mówiło, tyle osób było za karaniem tych, którzy po swoich psach nie sprzątają. Czyżby postawienie w cały mieście specjalnych pojemników i ich regularne sprzątanie to był aż tak ogromny koszt?

Spróbuję się czegoś dowiedzieć. Może coś wskóram? Kiedy poprosiłam o postawienie lustra na moim skrzyżowaniu, żeby można było z niego bezpiecznie wyjechać, lustro się pojawiło. Może po prostu trzeba dać znać, że jest problem i potrzeba? Zobaczymy.
A na razie…cóż, proszę patrzeć pod nogi.

Related posts