Pamiętacie Pippi?

okładka audiobooka Pippi Pończoszanka
Pippi Pończoszanka

Jakiś czas temu miła pani z księgarni Audioteka zaproponowała: a może coś dla Pani dzieci? Może Pippi Pończoszanka?
Ha, jasne. Od razu w mojej głowie wyświetliły się obrazy, które pamiętam do dziś ze wspaniałego serialu, który oglądałam jako dziecko. Mała dziewczynka w śmiesznej sukience, rajtuzach z wielkimi łatami, jedynkami, jak łopaty, piegowata, uśmiechnięta. Jej znakiem rozpoznawczym tak naprawdę były dwa sztywne, rude warkocze i uśmiech.
Cudowne wspomnienie. Jaka aktorką musiała być ta mała, skoro pamiętam ją przez te wszystkie lata.
I głos cudownej Ewy Złotowskiej, która dubbingowała Pippi.
Ach, nie wiem czy gdzieś jeszcze można znaleźć ten serial do obejrzenia? Chciałabym go pokazać moim dziewczynom, a i sama z przyjemnością zobaczyłabym go jeszcze raz.
Ciekawe, jak bym go dzisiaj odebrała?
Tymczasem jednak posłuchałyśmy sobie audiobooka od Audioteki w mistrzowskiej po prostu interpretacji Edyty Jungowskiej.

Co tu dużo mówić. Jaka Pippi jest każdy wie. Że nie można jej nie kochać też każdy wie. Jej szalone pomysły, radość, optymizm, dobre serce i szczerość to jest to, co każde dziecko powinno poznać.
To wspaniały przykład dla naszych współczesnych dzieci, które mają takie problemy z odnalezieniem się w grupie, z pogodzeniem różnić na to, jak prosto pogodzić ze sobą odmienności i jak one mogę obok siebie funkcjonować bez szkody dla nikogo.

Fabuły streszczać nie będę, bo byłby to grzech wobec tych, którzy z jakiegoś powodu nie znają historii Pippi Pończoszanki. Napiszę tylko, że pani Edyta jest naprawdę znakomita. Audiobooka słucha się z ogromną przyjemnością. Dzieci słuchały z zapartym tchem i oczami okrągłymi ze zdziwienia. Ja sama nie mogłam się oderwać od słuchania. Bo Pippi w wykonaniu Edyty Jungowskiej to mistrzostwo świata. Nie sposób jej nie polubić. Polecam każdemu, kto szuka alternatywy dla bajek telewizyjnych, albo z jakiegoś powodu nie ma akurat czasu, żeby samemu dziecku poczytać.

Chociaż, i tu bardzo panią Edytę przepraszam, mam małą satysfakcję. I piszę o niej nie po to, żeby się pochwalić:-), ale na dowód tego, jak ważne jest czytanie dziecku. I na dowód tego, że nie potrzeba być mistrzem, żeby dzieci chciały słuchać.
Otóż, w pierwszym momencie, kiedy włączyłam audiobooka, moje dziewczyny zgodnym chórem zawołały: nie, mamo ty czytaj, ty lepiej czytasz. Po 5 minutach już zmieniły zdanie, ale radochę miałam.
Czytajmy więc dzieciom, a czasami dla odmiany posłuchajmy sobie wspólnie audiobooka.

Related posts

Dodaj komentarz