Pani Krysia ma marzenie

Dzisiaj znalazłam na Facebooku filmik.
Tam znalazłam – sam przyszedł. Ktoś ze znajomych znajomych udostępnił. Dotarł do mnie, chociaż nie musiał w tym gąszczu lepszych i gorszych, mądrzejszych i głupszych, bardziej lub mniej potrzebnych i oczekiwanych wiadomości.
Jestem szczęśliwa, że dotarł i że mogłam go obejrzeć.
Bardzo mnie wzruszył. Bardzo, bardzo, bardzo…
Udostępniłam go, ale muszę o nim napisać, bo tyle się uczuć we mnie pojawiło, po jego obejrzeniu i tyle myśli w głowie, że muszę, bo inaczej się uduszę.

 

Samo życie. Całe życie w tych kilkunastu wersach. Tak prosto opowiedziane, a takie burzliwe.
Czy widzicie w tej staruszce młodą dziewczynę? Piękną i szczęśliwą, zakochaną i pełną wiary w swoją dobrą przyszłość?
Czy widzicie kobietę, która cierpi? Widzicie kobietę, która ciągle kocha? Czy widzicie kobietę, która ceni te chwile, które odeszły bezpowrotnie, ale są w sercu i wciąż w pamięci?
Czy to jest dla Was smutny widok? Przygnębiający? Czy piękny?
Dla mnie jest piękny. Przepiękny.

Boże, jak Ona mówi: to było dawno, dawno, gdzieś przed laty…tak smutno i tak ciepło jednocześnie, że serce się ściska.
Bo to jakby w innym życiu.
Jakie to z jednej strony jest przerażające dla człowieka, to nieuniknione przemijanie i jakie to jednocześnie jest piękne, kiedy się na taką osobę patrzy.
My kiedyś też tak powiemy. Chciałabym mieć w sobie tyle spokoju, ciepła i mieć tak jasny umysł, jak  Pani Krysia.
To jedno, co mnie wzruszyło.

A drugie. Pan Krysia ma 93 lata. Łatwego życia na pewno nie ma. Jest niewidoma i słabo słyszy. Potrzebuje pomocy, bo stan jej zdrowia się nieuchronnie pogarsza, ale jak widzicie, wciąż żyje, w najpiękniejszym znaczeniu tego słowa, wciąż czuje, wciąż tworzy.
Czy patrząc na nią i jej słuchając, można pomyśleć, że na coś jest za późno dla nas?
To wstyd tak pomyśleć patrząc na kogoś takiego.
Nigdy nie jest za późno na to, żeby żyć, żeby czuć, żeby się dzielić.

Pani Krysia jest poetką. Wydała wcześniej kilka tomików wierszy dla dzieci i dla dorosłych. A teraz ma marzenie, żeby wydać jeszcze jeden tomik, w którym będzie ten recytowany przez nią tak pięknie „Pies z plasteliny”.
Potrzebuje na ten cel 5 tyś zł.
Teraz już sama tego celu nie jest w stanie zrealizować, ale od czego jesteśmy my?
Stowarzyszenie mali bracia Ubogich, które się teraz panią Krysią opiekuje, bardzo chciałoby jej w tym pomóc i dlatego zorganizowało zbiórkę.
Tutaj jest link do zbiórki Stowarzyszenie mali bracia Ubogich. Jak myślicie? Chyba możemy w tym pomóc?

Jeśli się uda ten tomik wydać, to będzie najlepszy dowód na to, że marzyć można zawsze i że zawsze warto.
A jeśli się nie uda, w co nie bardzo wierzę, to i tak warto i tak można 🙂

Wiem, że nieudolnie to napisałam, ale tyle tego, tych myśli, tych uczuć, że nie potrafię o tym opowiedzieć, a chciałam szybko napisać, żeby się szybko wieść rozeszła, bo sami rozumiecie, że nie ma na co czekać.
Na jakość filmiku też nie patrzcie, tylko działamy kochani.

No i na koniec, bo teraz dopiero się dowiedziałam, okazuje się, że powstał film dokumentalny o pani Krysi, którego autorką jest Zofia Pręgowska. Nie wiem, gdzie można go obejrzeć, ale poszukam. Jeśli znajdziecie go pierwsi, dajcie mi znać, proszę 🙂
Film nosi tytuł „Niewidzialne”

I tak to człowiek nie wie nigdy, kiedy mu się zdarzy cudowne, niezapomniane spotkanie.
Dlatego zawsze „…Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.”

Related posts