Postęp?

facebook

Wiadomo, że świat się zmienia. To banał.
Dzieje się to jednak tak szybko w ostatnich latach i zmiany są tak znaczące, że chyba przestajemy nad tym nadążać, a co gorsza panować.
Dlaczego co gorsza?
Dlatego, że przestajemy myśleć, tracimy zdolność podejmowania samodzielnych decyzji, zatracamy zdolność porozumiewania się, gdzieś w nas giną normalne odruchy.
Staramy się zdobyć jak najwięcej gadżetów, jak najwięcej lajków, jak najwięcej wirtualnych „przyjaciół”.
To paradoks, ale wciąż rozwijając się, jednocześnie się uwsteczniamy.

Przykłady

  • Dwie dziewczynki, pierwszoklasistki, umawiają się na spotkanie. Ma być zabawa, wspólne odrabianie lekcji, nauka gry a flecie…Radość wielka, ale… jedna z nich przychodzi z tabletem. Kończy się siedzeniem nad świecącym monitorkiem, wymianą jakichś niewyraźnych zlepków słów i złością, bo coś się nie udało.
  • Kierowca samochodu dostawczego zjeżdża z drogi i wjeżdża wprost do rzeki.
    Tłumaczy, że taką drogę pokazała mu nawigacja.
  • Dzieci w podstawówce piszą do siebie maile ( o listach nikt nawet nie myśli), wymieniają się informacjami na facebooku. Robiąc to używają przedziwnych skrótów, np. ‚w ogóle’ wygląda tak: ‚wgl’. Dla kogoś nie wtajemniczonego wygląda to jak zwykła pomyłka. I może o to chodzi, skoro jednym z ulubionych zajęć jest umawianie się, żeby komuś dokopać. Mama nie może przecież wiedzieć o co chodzi.
  • W kawiarni spotyka się kilkoro nastolatków. Witają się z radością, siadają przy stoliku, po czym wszyscy wyciągają telefony, tablety, smartfony. Zalega cisza przerywana jedynie krótkim patrz, patrz i krótkim śmiechem.

To tylko nieliczne przykłady i w sumie może nawet takie niegroźne, niestety jest to tendencja wzrostowa.

To się nazywa mama

Dlatego taka niesamowita jest pewna mama ze Stanów Zjednoczonych, która zabrania nastoletniej córce korzystania z Facebooka. Robi to publicznie, w Internecie.
Dlaczego? Bo jej córka wykorzystała Facebooka po to, żeby umówić się z przyjaciółmi, w celu pobicia koleżanki.
Ta mama staje po stronie ofiary swojej córki.

Można uważać, że to upokarzające dla dziecka, że to nie są metody wychowawcze, że można było sprawę
inaczej załatwić, ale trudno się z mamuśką nie zgodzić, kiedy mówi o leżących  na ulicach zabitych ( oni to mają na codzień) i boi się o swoje dziecko, że skończy podobnie, prowadząc „facebookowy” tryb życia.

Ta mama to wspaniały, ale jednak wyjątek. Co najczęściej robią rodzice w podobnych sytuacjach?
Udają, że nic się nie dzieje, bo może wszystko ucichnie, a jak już się ewentualnie wyda, to wówczas stają murem  za swoim dzieckiem.
Czyżby nie wiedzieli, że w ten sposób najbardziej szkodzą właśnie dziecku zagłuszając w nim poczucie winy,  przyzwoitości?  Że nie ucząc go zasad i nie przekazując mądrości, krzywdzą je na całe życie?

W imię czego? Postępu, nowoczesności, chęci udowodnienia, że jest się lepszym? W imię świętego spokoju?

Czy to dobre skojarzenie?

*****************************************************************************************************************Sekret Odchudzania z Pasją

Tutaj także bywam
error

Related posts

Leave a Comment