31 maj 2017, środa

No, to się powolutku zbieramy. „Matko, która nas znasz…” jak to dobrze, że jesteś i ciągle trzymasz mnie za włosy. Gdyby nie to, już dawno nie wyczołgałabym się z któregoś z kolejnych dołków, do których wciąż wpadam.
To był Twój maj i mój maj, pomimo wszystko piękny maj. Dziękuję.

17 maj 2017, środa

„Jak szaleć, to szaleć”.
Gdyby ludzie mniej skupiali się na samych sobie, a trochę bardziej próbowali zrozumieć innych i nie oceniać zbyt szybko, z pewnością wszystkim żyło by się lepiej.
Sama mam w tym temacie coś do zrobienia, ale po co kopać leżącego?

17 maj 2017, środa

Jestem pełna szufladek i szuflad, w których są przeróżne wspomnienia, uczucia, marzenia, pragnienia, strachy, radości, nadzieje, ból, śmiech i złość.
Nazbierało się tego. Niektóre zatrzasnęły się dawno temu, inne zatrzaskują się co jakiś czas, wczoraj, dziś, jutro.
Są takie, których zamknięcia się nawet nie zauważyłam, a są takie, które zatrzaskują się z wielkim hukiem i sprawiają mnóstwo bólu, a czasem wywołują łzy.
Są tylko dwie, które zawsze stoją otworem i zawsze jest w nich jasno.
Niektóre można otworzyć. Jest kilka, które zatrzasnęły się chyba na zawsze. Zapomniałam, gdzie zostawiłam klucze. Ktoś mi je zabrał, wiem kto, nie wiem dlaczego.
I nie chce oddać. I nic już nie jest takie, jakie chciałam, żeby było.
Nie wiem, co robić. Te pozamykane szuflady bardzo mnie ranią przy każdym ruchu.
W środku jest ciemno i  robi się zimno.

Taki trochę słoik nieszczęścia się dzisiaj zrobił i słoik grafomaństwa, ale nie zakładałam, że mi się przytrafi taki dzień i nie mam innego kącika. Następnym razem będzie lepiej. Chyba.

22 luty 2017, środa

Podczas spacerów z psem spotykam czasami taką parę. On, na oko 20 – 22 letni młody mężczyzna. Ona w nieokreślonym wieku, na pewno stareńka, bo bywają dni, kiedy ledwie powłóczy czterema łapami.
Często przystają, ona zawsze ze zwieszonym wielkim łbem, jakby zbierała siły i zastanawiała się czy uda jej się zrobić jeszcze jeden krok. On zawsze blisko niej, żeby mogła oprzeć się o jego nogę.
Czasami ona zawraca, on zawraca razem z nią. Czasami idą dalej, on zawsze trzyma się bardzo blisko. Wyglądają, jakby byli połączeni jakąś niewidzialną nicią.
Wczoraj, kiedy się obejrzałam zobaczyłam zamiast nich małego chłopca biegnącego za rozbrykanym wielkim owczarkiem niemieckim, który uśmiecha się od ucha do ucha, skacze wysoko i czeka niecierpliwie na małego, który za nim nie nadąża. Czeka cierpliwie.
To jednocześnie smutny i piękny obrazek, ale bardziej piękny niż smutny. Taka przyjaźń i miłość to prawdziwy skarb, chociaż zawsze pozostaje ból.
I patrzcie, nigdy nie wiadomo kto i co może nas poruszyć i wzruszyć i nigdy nie wiadomo czy dla kogoś nie staniemy się inspiracją 🙂

7 luty 2017, wtorek

Takie coś wczoraj przeczytałam:
„Cisza leczy duszę” Wasylij Rozanow
Ja już chyba zapomniałam, co to jest prawdziwa cisza, chociaż staram się jej szukać.

27 styczeń 2017, piątek

A dzisiaj podczas porannej jazdy autobusem przypomniało mi się coś takiego:

„Znów wędrujemy ciepłym krajem
Malachitową łąką morza
Ptaki powrotne umierają
Wśród pomarańczy na rozdrożach…”

Pamiętam tylko tę jedną zwrotkę wiersza K.K. Baczyńskiego, ale i tak zobaczyłam i poczułam tę łąkę i znowu się uśmiechnęłam.

Fajne takie ranki 🙂
A wiersz sobie dzisiaj przypomnę cały, albo sobie posłucham

26 styczeń 2017, czwartek

Coś u siebie zauważyłam.  Zmianę.
Popsuł mi się samochód, jadę do pracy autobusem, wcześniej musiałam zaprowadzić młodszą Królewnę do szkoły (starszą na szczęście zaopiekowali się Dziadkowie). Jadę i patrzę. Wszystko jest tak potwornie szare i brudne. Widzę to, ale…  nie
przeszkadza mi to i nie jest mi smutno. Uśmiecham się.
Dziwne, bo nie do końca wiem skąd ta zmiana. Czy to efekt mojej pracy nad sobą? Tych wszystkich małych kroczków, które codziennie podejmuję i których chyba nikt nie widzi?
Czy to muzyka, której ostatnio nałogowo słucham czy to modlitwa, która mnie od niedawna nie opuszcza?
A może wszystko to razem?
W sumie to przecież nieważne. Cieszę się, że udaje mi się uśmiechać do tych szarości.


26 października 2016, środa

A więc ktoś myśli podobnie, jak ja. Jednak.
Jesteśmy ze sobą powiązani. Wszyscy. To, co mi się przytrafia, to suma wielu różnych okoliczności” Przeczytajcie świetny, ciekawy i mądry wywiad z polską aktorką Karoliną Gruszką
.

18  paźniernika 2016, wtorek

Kiedy zrobisz dla swojego dziecka coś, co było trudne, co wymagało poświęcenia od Ciebie, poświęcenia czegoś, pokonania Twojego strachu, skrupułów i czego tam jeszcze i zobaczysz w nagrodę radość, która nie może się zmieścić w małym ciałku i słyszysz dziękuję, które płynie z serca, to wiesz, że możesz to zrobić jeszcze i 100 razy. Że możesz zrobić wszystko

4 października 2016, wtorek

Pogoda straszna. wieje, zimno, ponuro i deszcz leje się się strumieniami z nieba, ale jeszcze niedawno, kilka dni temu zaledwie,  było tak pięknie. Dzisiaj mogę popatrzeć i od razu mi lepiej. Było ciepło i spokojnie. I znowu tak przecież niedługo będzie 🙂

dav

dav
foto: twórczość 🙂 własna

Zdjęcia zrobiłam telefonem oczywiście, więc jakość w sumie marna, ale klimat jest, prawda ?

31 sierpień 2016, środa

Ja dzisiaj nic nie mam do napisania, bo najpiękniejsze słowa napisał ktoś inny. Zajrzyjcie do Zuzi Machety i sami się przekonajcie.

15 lipiec 2016, piątek

Lipcowe przedpołudnie.  Zimno, jak nie w lipcu, za oknem leje deszcz. Piję zieloną herbatę z opuncją. Ta chwila. Jest dobrze, jestem tu i teraz. Staram się być. Staram się przez chwilę, nie myśleć o ludziach zabitych przez szaleńca w Nicei. Powiecie – to nie nasza sprawa, nie mamy na to wpływu, to nas nie dotyczy, po co na to patrzeć.
Nie mam wpływu, ale nie potrafię o tym nie myśleć. Wśród nich mogłam być ja, moje dzieci, mój mąż, ktoś z moich przyjaciół…
To wszystko byli ludzie. Mieli marzenia i plany. Może ktoś właśnie się zakochał, a ktoś inny z kimś rozstał. Może ktoś dowiedział się, że jego śmiertelna choroba ustąpiła…
To byli ludzie. Muszę o nich myśleć, chociaż to nic nie zmieni. Gdybym nie myślała, nie mogłabym na siebie spojrzeć w lustrze.
Herbata z opuncją jest dobra.

11 lipiec 2016, poniedziałek

Wczoraj na spacerze młodsza Królewna uśmiechnęła się raz i drugi do starszej pani przechodzącej powolutku przez ulicę. Kiedy poszłyśmy dalej, widziałam, że nad czymś się zastanawia. Za chwilę się odezwała:

– fajna ta pani, mamo. Wiesz, że ja lubię się uśmiechać do takich starszych pań?
– To dobrze, a dlaczego lubisz?
– Bo one są zawsze takie smutne, a jak się do nich uśmiechnę, to one się do mnie zawsze też uśmiechają.
Świetne mam dzieci, prawda?

28 czerwiec 2016, wtorek

Jechałam dzisiaj do pracy. Nie musiałam się śpieszyć, świeciło słońce. Na pierwszym skrzyżowaniu zobaczyłam starszą panią. Była piękna. Nie wiem dlaczego. W sumie niczym się nie wyróżniała – ubrana normalnie, nie umalowana, uczesana, jak większość, ale miała coś w postawie, wyrazie twarzy, spojrzeniu, co sprawiło, że nie umiałam oderwać od niej oczu.
Na kolejnym skrzyżowaniu chłopiec na rowerze i jego mama. Pani schyliła się do chłopca, pod daszkiem czapki spojrzała mu w oczy. Chłopiec się uśmiechną (w policzkach zrobiły mu się dołeczki:-). Całusek i przeszli przez ulicę.
Takie obrazki i dzień jakoś tak zaczął się delikatnie.
Nie śpieszę się, bo dzieci u dziadków przez tydzień:-)

22 czerwiec 2016, środa

Wczoraj pierwszy raz w życiu widziałam świetliki.
Wow, jakie wrażenie! Nic wielkiego, w dosłownym znaczeniu słowa, a jednak robi wrażenie. Można tak stać i patrzeć i stać i patrzeć. Zwłaszcza, że wieczorem tak cudnie pachną lipy

31 maj 2016, wtorek

Zgodnie z obietnicą, jestem na chwilkę. Dzisiaj dwie – sprawy, historie, to za dużo powiedziane  – ale takie drobiazgi, które sprawiły i sprawiają radość.
26 maja, w Dzień Mamy dostałam od moich córek śniadanie do łóżka:-) To naprawdę była niespodzianka, nic o tym wcześniej nie wiedziałam. Zaskoczyły mnie, nie tylko samym śniadaniem, ale tym, że po pierwsze utrzymały to w tajemnicy, a po drugie, że zorganizowały się same. Tego dnia na dodatek musiały wstać bardzo wcześnie, bo tak się złożyło, że tego dnia było też Boże Ciało i moja starsza córka biegła na procesję sypać kwiatki. Później dowiedziałam się, że:
– wiesz mamo, ja sama wszystko zrobiłam, bo Marysia się położyła.
Kanapka z serem i szczypiorkiem była najlepsza na świecie.
A druga rzecz, kwitnące nad rzeką akacje. Pachną dzień i noc. I to jak! Uwielbiam ten moment, kiedy z psem wchodzę na nadrzeczny wał i wszędzie wokół unosi się ten cudny, słodki zapach.
Potem będą lipy.

20 maj 2016, piątek

Takie historie zawsze sprawiają, że człowiek trochę inaczej patrzy na świat, na siebie, na ewentualne problemy.
Podziwiam. Adriana Szklarz przez 7 lat czekała na przeszczep serca, prawie umarła.
Nie poddała się ani czekając, ani potem, kiedy walczyła o powrót do całkowitej sprawności.
Pięknie opowiada swoją historię. Posłuchajcie, bo naprawdę warto
http://www.polskieradio.pl/9/1363/Artykul/1621538,Opowiesc-o-wielkiej-woli-zycia

11 maj 20165, środa

A dzisiaj taki artykuł, poczytajcie sobie. O takich ludziach zawsze warto czytać, słuchać, opowiadać. To inspirujące.
Ja zawsze podziwiam. Trochę zazdroszczę, że sama tak nie mam, nie wpadam na genialne pomysły, albo nie mam wyjątkowego talentu, ale jednak bardziej podziwiam niż zazdroszczę 🙂
Poznajcie Laurę Godek – Miąsik, jedną z najzdolniejszych Europejek.

10 maj 2016, wtorek

„…mam ręce w kieszeniach, a kieszenie, jak ocean. Powoli chodzę i rozglądam się…” Słońce świeci. Idę sobie, patrzę sobie, słucham sobie, oddycham sobie, nucę sobie i dziękuję, że jest dobrze. Nareszcie.
Może tak już zostanie?

06 maj 2016, piątek

Może to trochę wstyd się przyznać, że mając te 46 lat, nie wiedziałam, że nocą ptaki też śpiewają. A może jeszcze większy wstyd, że nie wiem jakie to ptaki? Obiecuję, że sprawdzę, ale chcę dzisiaj napisać, że wczoraj właśnie odkryłam ten fakt. Wyszłam z psem około północy i usłyszałam nad rzeką śpiew. Z drugiego brzegu. Przepiękny i taki czysty.
Wow, niesamowite wrażenie.
Odkryłam też, że słychać, jak płynie rzeka. I w pierwszej chwili się przestraszyłam:-) Boże, jacy my w tych miastach biedni jesteśmy. A to wszystko jest takie piękne. I uspokajające.
Będę częściej wychodziła z psem późną porą:-) On chyba też coś odkrywa, bo zachowuje się inaczej niż w dzień.

04 maj 2016, środa

Taki drobiazg. Kilka dni temu pojechałam do paczkomatu odebrać przesyłkę. Nie miałam gdzie zaparkować. Pojechałam w uliczkę między blokami – paczkomat znajduje się na osiedlu – i zaparkowałam w wyznaczonym do parkowania miejscu. Tak mi się bidulce wydawało. Bo nie zauważyłam tabliczki TAXI. Wysiadłam zadowolona i już miałam biec, kiedy przechodzący pan zapytał: długo będzie tu pani stała?
– Nie, odbiorę paczkę i odjeżdżam.
– Bo wie pani, tu jest postój taksówek, jak podjedzie Straż Miejska może być kłopot.
Podziękowałam, wsiadłam, przestawiła auto, a pan poszedł w swoją stronę.
Niby nic, o czym tu pisać. A jednak, pan mógł przejść spokojnie obok.
Ja mogłam mieć kłopoty, albo nie, kto to wie.
Kiedy powiedziałam dziękuję, coś się we mnie uśmiechnęło i pomyślałam, jak dziecko, że jest dobrze. Po prostu.
Czasem tylko tyle człowiekowi do szczęścia potrzeba.

01 maj 2016, niedziela

Dziwne doświadczenie, dziwne uczucie. Napisałam na blogu jeden post i odezwało się do mnie dwoje ludzi. Ważnych, ludzi z przeszłości. Coś ich w tym, co napisałam poruszyło. Ciekawe, muszę się nad tym zastanowić.
Wciąż nie uwolniłam się od Lary i wcale nie mam zamiaru, Wciąż ratuje mi życie.

04 kwiecień 2016, poniedziałek

Od tygodnia nie mogę przestać słuchać Lary Fabian. Po prostu nie mogę, uzależniłam się:-). Przepiękny, wspaniały głos. Piękna, wrażliwa  kobieta. I ta pasja, która porywa tłumy ludzi. To jest po prostu niemożliwe, co się dzieje z ludźmi, którzy jej słuchają na koncertach. A ona przecież właściwie nic nie robi. TYLKO śpiewa. I jest jakaś taka bliska. Nie wiem, jak jej się to udaje, ale na tych filmach, które obejrzałam na Youtube, wygląda to tak, jakby chciała każdego dotknąć.
Nie wiem, jak to się stało, że ja dotąd jej nie poznałam?
Całe szczęście, że teraz już znam, bo ratuje mi życie w obliczu niełatwych chwil, które nastały w moim pięknym życiu.
Dziękuję Ci Laro.

16 marzec 2016, środa

Jakie to cudowne uczucie po tygodniach mżawki, deszczu, ulew, deszczu ze śniegiem, wiatru, ciemnych, wiszących nad głową chmur, napadającego nie wiadomo skąd smutku, zobaczyć znowu Słońce. Wszystko od razu wydaje się możliwe i jest nowa nadzieja na to, że będzie dobrze. Nawet jeśli ulotna, to cudowna i ważna i potrzebna.

25 listopad 2015, środa

Mała poczta w dzielnicy, w której pracuję. Trzy stopnie do wejścia. Kiedy wchodzę, w środku są dwie panie z małą dziewczynką w wózku. Dziewczynka płacze, bo musi ubrać czapkę i chyba jest śpiąca. Mama mówi do niej łagodnie, ale mała ma to raczej w głębokim poważaniu. Wchodzi pan, na oko 35 lat, poważny, wydaje się mało sympatyczny. Kiedy panie są gotowe do wyjścia, pan pyta: pomóc paniom? Panie zgadzają się z radością, pan schyla się do dziewczynki, mówi cześć, mała przestaje płakać. Panie się uśmiechają, pan się uśmiecha i uśmiechają się wszyscy, którzy są na poczcie.
Cukierkowe? Tak było jakieś pół godziny temu i poczułam się wspaniale. Muszę przyznać, że w obliczu tego, co dzieje się na świecie na naszych oczach, takie gesty, takie chwile są dla mnie wyjątkowo ważne. Świat na moment jest lepszy.

03 listopad 2015, wtorek

Siódma rano, spacer z psem wałami nad Odrą. Za plecami wschodzące nad wieżami Katedry i Ratusza słońce. Przede mną aż po horyzont oszroniony krajobraz i mgła wędrująca tuż nad wodą rzeki. Dzieci śpią jeszcze spokojnie w domu. Boże, jak pięknie.

29 wrzesień 2015, wtorek

Jedna mała 5+ na potwierdzenie tego, że mam wspaniałe, mądre i silne dziecko. I na dowód dla innych, którzy starali się wmówić mi, że sobie nie da rady. A może tylko mieli wątpliwości w trosce o nią? To możliwe. Daje radę, a ja czuwam, bo przecież może być i tak, że w którymś momencie powie: mamo mam dość, albo już mi się to nie podoba. Dla jasności, cały czas piszę o szkole muzycznej:-) i starszej córce.

16 wrzesień 2015, środa

No, 2 tygodnie mnie tu nie było. Tak sobie pomyślałam, że w sumie mogę tu pisać nie tylko o tym, za co jestem wdzięczna. Może dla podbudowania swojej pewności siebie, poczucia wartość warto by pisać o tym, co udało mi się zrobić, zrealizować.
No, to wczoraj, pomimo nawału zajęć, grafiku napiętego do granic możliwości, udało mi się mimo wszystko wykroić dwa razy po 30 minut na slow jogging🙂 Jestem szczęśliwa.

02 wrzesień 2015, środa

Pierwszy dzień szkoły, a my zamiast w szkole w domu na zwolnieniu lekarskim. Zbyt dużo emocji odbiło się na moim dziecku wysoką gorączką. Już jest dobrze. Chociaż zawsze się martwię, kiedy moje dziewczyny chorują, nawet niezbyt groźnie, ale tak naprawdę lubię te dni, kiedy jesteśmy w domu. Jest spokojniej niż zwykle i bardziej nieśpiesznie, a tego nam tak bardzo brakuje na co dzień. I te rozmowy. Zawsze wtedy zbiera im się na rozmowy na poważne tematy. Uwielbiam to. No i jeszcze jeden ważny szczegół, trochę się powtarzam, ale skończył się upał. Nareszcie.

24 sierpień 2015, poniedziałek

Wspaniały wieczór z Iluzjonistą. Piękny film potrafi świetnie poprawić nastrój.

17 sierpień 2015, poniedziałek

Cudowna niedziela. Pierwszy od dwóch tygodni dzień bez upału. Słońce, lekki wietrzyk, rześkie powietrze. Spacer z dziewczynami i dziadkami:-) Fajnie jest patrzeć, kiedy dzieci, które jeszcze przed chwilą uczyły się chodzić, coraz pewniej śmigają na rolkach i rowerze.
Mamo, daj spokój, dam sobie radę.
Hmm…

13 sierpień 2015, czwartek

Dzisiaj usłyszałam, że zbliża się koniec upałów. Co za wspaniała wiadomość!

12 sierpień 20115, środa

Upał nie do wytrzymania, ząb boli i boli, dzieciaki rozdrażnione i zmęczone, trzeba siedzieć w pracy, trudno oddychać, trudno spać, chociaż się chce. I z czego tu się cieszyć?
Z porannego spaceru z psem! Kiedy słońce jeszcze nie wdrapało się zbyt wysoko, czuć leciutki przyjemny chłodek. Wokół cisza i spokój, słychać tylko ptaki. Rzeka płynie sobie spokojnie i wokół żywego ducha. Pies uśmiechnięty od ucha do ucha. Idę, a właściwie truchtam i modlę się w duchu. Jest dobrze.

7 sierpień 2015, czwartek

Wow! Minęły prawie dwa miesiące, kiedy byłam tu ostatnio.
To nie znaczy oczywiście, że nie dzieje się nic godnego odnotowania w tym miejscu. To po prostu mój brak dyscypliny i przyzwyczajenia do systematyczności w pewnych dziedzinach życia.
Jak by nie było jestem dzisiaj. I dzisiaj czuję się szczęśliwa. Pomimo żaru z nieba,  nieustającego od kilkunastu dni bólu zęba ( u dentysty byłam, a jakże), pomimo płaczu młodszej córki przy rozstaniu rano, pomimo bólu brzucha starszej.
Czy jestem wariatką? Chyba nie. Tak po prostu czasem jest, że człowiek czuje szczęście. Z powodu tego tylko, że jest, że żyje, że oddycha.
Dziwne. I w sumie szkoda, że czuje się coś takiego tak rzadko, ale z drugiej strony świetnie, że takie chwile w ogóle się pojawiają.

23 czerwiec 2015, wtorek

Znów przerwa. Ech, ten czas, albo ta organizacja, albo jedno i drugie. No, ale tu nie o tym miało być. Z opóźnieniem, ale i z uśmiechem wspominam czwartkowy koncert laureatów przeróżnych konkursów ze szkoły muzycznej. Prawdziwy, wielki koncert w filharmonii. Dziewczyny wystrojone i przejęte. Dzieciaki i młodzież na scenie zdolna, stremowana, sympatyczna, muzyka piękna. To było wspaniałe półtorej godziny.

18 czerwiec 2015, czwartek

Kilka takich małych radości. Marysia nauczyła się w niedzielę pływać:-). Utrzymuje się przez chwile płynąc strzałką, albo pieskiem. a jaka czuje się dumna. Bo przestała się bać. Wspólny spacer w słońcu i: mamo,kocham Cię z jednej strony, a z drugiej przytulasek bez słów. Takie chwile są naprawdę cudowne.

08 czerwiec 2015, poniedziałek

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami. Czuć je już w powietrzu. Nawet w szkole muzycznej luz-blues. Cudownie. I jest tak pięknie i cieplutko.

05 czerwiec 2015, piątek

Pierwsza wspólna wycieczka rowerowa. Wielkie przeżycie. 12 kilometrów z nami. Było pięknie.

01 czerwiec 2015, poniedziałek

Może wiecie, a może nie wiecie, jakie to cudowne uczucie znowu móc oddychać:-) Po ponad tygodniu ustępuje moje zapalenie zatok. Życie może być piękne ( i pachnące).

29 maj 2015, piątek

Oj długa przerwa się zrobiła. To nie znaczy, że nie było nic za co mogłabym być wdzięczna. Czasu na zapisywanie zabrakło, a i nawyk nie do końca jeszcze wyrobiony.
Nadrabiać nie będę, bo byłoby to trochę na siłę. Postaram się poprawić.

Dzisiaj najpiękniejszy był moment powrotu Ani z zielonej szkoły. Moment, kiedy zobaczyłam ją jeszcze w autobusie zmęczoną, ale uśmiechniętą, spieszącą się do nas. Jakie to szczęście, że jest cała, zdrowa, z nami i szczęśliwa.

14 maj 2015, czwartek

Wyjazd do Wioski Indiańskiej z młodszą córką i jej Żabkami. Przepiękna okolica, wspaniałe lasy i łąki. Można chociaż przez moment odetchnąć świeżym powietrzem, pełną piersią, nacieszyć oczy. Zastrzyk energii na jakiś czas.

11 maj 2015, poniedziałek

Cóż, czasem jest tak, że trzeba się po prostu cieszyć z tego, co jest: ze słońca, uśmiechu dzieci, radości psa po powrocie do domu, dobrego obiadu przygotowanego przez męża. I tak jest właśnie dobrze.

5 maj 2015, wtorek

Próba chóru. Jak ja kocham to śpiewanie, mogłabym tak śpiewać i nie robić nic więcej, chociaż wcale nie wychodzi mi to tak, jakbym chciała. 

4 maj 2015, poniedziałek

Świat jest taki piękny, kiedy kwitną bzy i powietrze jest pachnące i ciepłe. Taki spokój przez chwilę, że pomyślałam: życie jest piękne.

3 maj 2015, niedziela

Piękny dzień na wsi, wspaniała podróż polnymi drogami wśród kwitnących pól rzepaku. Słońce, lekki wiatr. I my wszyscy razem, uśmiechnięci. Nic więcej mi nie trzeba.

2 maj, sobota

No, to nie był dobry dzień, ale kiedy przytula się do mnie Marysia, wszystko staje się lepsze.

1 maj, piątek

Pogoda wstrętna, ale podróż wspaniała, a pobyt na wsi zawsze daje oddech.

30 kwiecień, czwartek

Młodsza córeczka bardzo lubi pomagać: daj mamusiu, ja to odniosę.

 

29 kwiecień, środa

Córcia wreszcie bez gipsu, jaka ulga

28 kwiecień, wtorek

Moja córka pięknie gra skrzypcach i jestem szczęśliwa, kiedy jej słucham

27 kwiecień, poniedziałek

Otwiera się przede mną, zamknięta dla mnie dotąd księga:-)
Uczę się Excela i wszystko zaczyna mi się układać, to fajna zabawa i świetne uczucie.
Przecież ja jako dziecko lubiłam matematykę!!!

 

26 kwiecień, niedziela

Popołudnie z grami. Stare, poczciwe Pchełki przebiły tym razem wszystko inne. Śmiechu było…

25 kwiecień 2015, sobota

Wspaniały, długi, radosny spacer z psem. Ja, Marysia, Portos, żaby, ptaki i zaczynające już kwitnienie kasztanowce.

24 kwiecień 2015, piątek

Nick Vujicic – obejrzałam filmik promujący jego wizytę w Poznaniu. Do Poznania nie pojadę, ale już to, co usłyszałam w tych kilku minutach, dało mi mnóstwo energii i nadziei.
„Mogę być albo bardzo wściekły za to, czego nie mam, albo wdzięczny za to, co mam”.
Mam wybór, zawsze mam wybór.

22 kwiecień 2015, środa

Spotkanie z dawno nie widzianą przyjaciółką. Prawdziwa rozmowa to cudowna sprawa.
Meryl Streep i Mamma Mia, Dancing Queen :-)))) Uwielbiam Meryl Streep.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8 thoughts on “Słoik szczęścia

    1. Dziękuję. Czyli działa 🙂 Mój duch jest ostatnio niespokojny, czasem bardzo i w sposób, w jaki to opisuję, staram się go uspokajać.
      Wiem, że to działa dla mnie, ale to dobrze, że to jest widoczne także dla innych. Każdy tak może, trzeba tylko patrzeć i słuchać. Czasem trudno, ale jak sobie tak postanowisz, to można zobaczyć fajne rzeczy. Pozdrawiam

Dodaj komentarz