słońce, nadzieja
foto: AdinaVoicu

Miał być dzisiaj taki ładny wpis wakacyjny, ale musi poczekać, bo na Facebooku wyświetliła mi się historia Dominika.

W pierwszym momencie chciałam ten post udostępnić, ale dzień wcześniej udostępniałam prośbę Madzi i mam wrażenie, że tych potwornych historii jest tak dużo, że powoli mamy dość i przestajemy zwracać uwagę na te posty.
Staramy się ich nie widzieć.
Ja za każdym razem wpadam w małą panikę, nie mam już siły o tym czytać.
Nie mam też jednak siły, żeby się po prostu odwrócić.
Robię to, co mogę zrobić, chociaż to bardzo niewiele. Continue reading

pielęgniarka
foto: Alesas_Fotos

Naszą szpitalną przygodę poprzedził tydzień pełen zawrotów głowy i nudności starszej Królewny.
Zupełnie nie wiedziałam co robić. Lekarz rozkładał ręce, podstawowe badania niczego nie wykazywały, a dziecko nie było w stanie funkcjonować.
Ponieważ neurolog, do którego zostałyśmy skierowane mógł nas przyjąć dopiero pod koniec wakacji, prywatnie też nie udało się umówić wizyty natychmiast, pani doktor zdecydowała się skierować nas do szpitala na oddział neurologiczny.
Miało być szybko i sprawnie, bo na ten oddział przyjmowanych jest niewiele dzieci. Continue reading

co by było gdyby
Foto: PublicDomainPictures

Czasem, kiedy czytam te straszne historie chorych dzieci, myślę, jak niewiele brakowało, żebyśmy i my byli w podobnej sytuacji. To, że nasza Starsza Królewna jest zdrowa to chyba tylko cud, bo zdaje się, że tylko minuty dzieliły ją od porażenia mózgowego. To,  że ja nie wykrwawiłam się na śmierć, a wszystko skończyło się tylko potężną anemią to tylko refleks młodej pani doktor, która opiekowała się pacjentkami na sali poporodowej.
Continue reading

A ja tak wypadłam świątecznie i chorobowo z obiegu, że zupełnie zapomniałam, że dzisiaj był poniedziałek 🙂
I że według ustalonego przez samą siebie planu powinnam dzisiaj zamieścić tutaj jakiś mądry post.
Wybaczcie. Mam w domu szpital i na dodatek sama też jeszcze nie doszłam do siebie po kilku ostatnich, ciężkich dniach.
Nie wiem, jak to jest – czy te wirusy coraz trudniejsze do pokonania czy ja jakoś z wiekiem gorzej je toleruję, ale zauważyłam, że od jakiegoś czasu choruję co prawda rzadko, ale tak konkretnie, że ciężko mi dojść do siebie, nie mówiąc już o samej fazie chorowania. Bo to po prostu jakaś masakra, że się tak poetycko wyrażę w tonie mojej starszej Królewny.
Ok, dzisiaj, żebym już mogła pójść spać, bo jednym z punktów mojego noworocznego planu jest wcześniejsze chodzenie na spoczynek, uraczę Was czymś ładnym, czego ostatnio trochę słucham w przerwach między Larą Fabian, a Larą Fabian ( a tak swoją drogą koncerty w Polsce znowu odwołane, pozostaje mi czekanie na nową płytę, która ma się pojawić w okolicach czerwca, albo na jakiś koncert niedaleko Polski chyba).

Tu oryginalna nie będę, bo ich już też u mnie słyszeliście, ale szczerze, nie miałam natchnienia ostatnio do poszukiwania czegoś nowego, a to jest takie piękne

A jako ciekawostka, Avi Kaplan potrafi coś takiego. To, co najważniejsze zaczyna się około 1:54, możecie sobie przesunąć. Wow, nie wierzę. Jak to możliwe?

samolot do Minnesoty z Zuzią na pokłądzie
foto: Christina Sicoli

Dzisiaj idę za ciosem. Długo nie było dobrych wiadomości, a tu w krótkim czasie już druga. Trudno nie napisać.
Może pamiętacie niezwykłą dziewczynkę, o której nie tak dawno wiele się mówiło, dla której cała Polska starała się zebrać 6 mln. na leczenie w Stanach Zjednoczonych? Continue reading

bez dachu nad głową
siepomaga.pl

Mam czasem ochotę, tak, jak wielu moich znajomych, odwrócić się, kiedy widzę jakieś nieszczęście. Jest go tak dużo. Jest czasami tak wielkie, tak nieprawdopodobne, że trudno patrzeć, trudno słuchać, trudno sobie wyobrazić siebie w podobnej sytuacji.  Chciałoby się nie wiedzieć, nie widzieć, nie słyszeć, ale się nie da. Continue reading

motyl
foto: Sgarton

Na pewno wielu z Was pamięta Zuzię,  o której było głośno niedawno. Mała, uśmiechnięta dziewczynka, która marzyła o tym, żeby przestało ją boleć całe ciało. Zuzia choruje na pęcherzowe oddzielanie się naskórka.
Jej ciało pokrywają rany i strupy. Wciąż poowijana jest w bandaże i zaklejona specjalnymi plastrami.
Mimo to ból nie ustępuje, bo nie może, a paluszki nieubłaganie się podkurczają.
Zuzia ma szansę na inne życie. Życie bez bólu i ran. Continue reading

foto: lonniehb
foto: lonniehb

Kiedy włączam komputer, albo telewizor często chce mi się po prostu płakać.
I myślę sobie, że tytuł mojego bloga brzmi po prostu ironicznie w  obliczu tych wszystkich wiadomości z Gazy, Iraku, Ukrainy i tylu innych czasami tylko sporadycznie wspominanych miejsc.
Tyle nieszczęść… tyle nieszczęśliwych dzieci… Continue reading