szampan, sylwester
foto: peto666301

Nie będę oryginalna i jako, że ot koniec roku, to napiszę o tym czym zajmują się dzisiaj prawie wszyscy – planami na nowy rok. Przez dwa ostatnie lata właściwie ich nie robiłam. Były, we mnie, nie zapisane, podążam w ich kierunku małymi kroczkami.
W tym roku miało być podobnie. Jeszcze wczoraj nie planowałam planować nowego roku, ale dzisiaj przeczytałam tekst Jakuba i postanowiłam spróbować jeszcze raz.
Wiecie o tym, że zapisywanie pomaga, prawda?
Ja też wiem, w końcu pamiętam jeszcze, jak robiłam ściągi na sprawdziany, zawsze wtedy pisałam je najlepiej, chociaż ze ściąg zawsze bałam się w końcu korzystać 🙂
Od jakiegoś czasu staram się zapanować nad swoim życiem. Kto się nie stara?
Plany robię od dziecka, tyle, że szybko o nich z reguły zapominam.
A to pojawi się coś, co mnie zainteresuje, a to mi się z czasem wydaje, że te moje plany, to jakieś głupie, albo nierealne są.

Próbowałam już na różne sposoby  nad tym zapanować, aż w pewnym momencie dałam sobie po prostu spokój.
Tyle, że to nie załatwiło wcale sprawy, bo człowiek nie daje rady żyć tylko dniem powszednim, a w głowie się jakoś wszystko nie chce pomieścić, a poza tym pamięć też niestety, bez względu na wiek, jest zawodna.
Szukałam trochę, jak by tu do tematu podejść, bo chociaż wydaje się to takie proste, to w praktyce, jak już usiądziesz, żeby się nad tym zastanowić, uporządkować, nagle się okazuje, że nie jest aż tak proste, jak się na początku wydaje.

Znalazłam mnóstwo porad, poradników, każdy lepszy od poprzedniego, każdy z monopolem na rację. No, może prawie każdy. Prawie każdy pisany, nagrywany przez specjalistę, eksperta. Pewnie wartościowe i pewnie znajdują swoich odbiorców.
Niektóre nawet próbowałam wykorzystać, ale nie sprawdziły się w moim przypadku. Czasem wystarczy jeden mały szczegół, żeby wszystko wywalić do góry nogami.
I już myślałam, żeby odpuścić, ale dzisiaj przeczytała poradnik Jakuba.
Ameryki w sumie chłopak nie odkrywa, pisze w zasadzie o sprawach oczywistych, ale robi to w jakiś taki prosty, przystępny i sympatyczny sposób, że się nad tym wszystkim jeszcze raz zastanowiłam i postanowiłam jeszcze raz spróbować.

Bo, że robienie planów ma sens jest dla mnie oczywiste. Bo człowiek musi iść do przodu.
I wcale nie chodzi o coś niezwykłego, to mogą być drobiazgi, ale nie zapisane, zginą w natłoku codziennych spraw.  A kiedy sobie o nich przypomnę, wtedy, kiedy byłyby najbardziej potrzebne, to mam żal do siebie, że nie udało mi się, a przecież nie było wcale trudne.
Co dopiero, jeśli idzie o coś ważnego, do czego trzeba dojść małymi kroczkami?

Dlatego w tym roku robię sobie plan. Nie będę zanudzać Was szczegółami oczywiście, ale być może, jeśli poznacie Jakuba i Wy zmienicie zdanie, jeśli dotąd nie planowaliście.

Cudownej sylwestrowej nocy wszystkim Wam życzę i wspaniałego nowego roku, żebyśmy sobie potrafili poradzić z każdą przeciwnością losu, jaka nas w tym roku spotka 🙂

4 thoughts on “Tym razem planuję

  1. Chętnie polecę Ci wykłady motywacyjne prowadzone przez Jakóbiaka – można znaleźć kilka na yt; gość pokazuje, że tak naprawdę sami siebie ograniczamy i mówi o tym, jak motywować się do realizacji swoich planów 🙂 Przyjemnie się i ogląda, i słucha, a na dodatek po wszystkim ma się taką świadomość, że jednak można 🙂
    Pozdrawiam i życzę dużo wytrwałości 🙂

    1. Dzięki, być może kiedyś zajrzę, ale na dziś mam ochotę na coś całkiem prostego. Kawałek papieru, długopis i moje własne przemyślenia. Myślę, że to mi na razie wystarczy. Pozdrawiam i życzę wspaniałej zabawy w sylwestrową noc i całego nowego roku pełnego spełnionych marzeń i zrealizowanych planów 🙂

  2. Niech nasze plany będą śmiałe, ale realistyczne.
    Nie bojmy sie marzyc,planowac i nie tracić nadziei:-)
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, Magdo, dla ciebie i twojej rodzinki

    1. W punkt trafiłaś, jak zawsze Jolu 🙂 Być może brakowało mi trochę realizmu dotąd. Dziękuję serdecznie i wzajemnie życzę Tobie i Twoim bliskim wspaniałego roku, który już za progiem, żeby Twoje Wielkie Marzenie udało się zrealizować i żeby zaczęło hulać i dawało Ci coraz więcej radości i satysfakcji. I wiele wewnętrznego spokoju.

Dodaj komentarz