Uspokajam swoje myśli

To chyba nie dlatego, że koniec roku i zwykle podejmuje się próby podsumowań tego i owego, bo ten proces trwa we mnie już od jakiegoś czasu. Chociaż wcale nie wiadomo czy i ten koniec roku nie jest tu bez znaczenia, a może i moje nadchodzące zbyt wielkimi, jak dla mnie krokami, okrągłe urodziny. Podobno podświadomość to coś, co ma na nasze myślenie duży wpływ.
Jak zwykle u mnie nie odbywa się to wszystko spokojnie i moje myśli szaleją, nie potrafię ich poskładać w nic sensownego już od dłuższego czasu.
Dlatego mnie tu nie ma.

Nie wiem od czego zacząć.
Może zacznę od słów Krystiana Lupy, który opowiadał kiedyś w swojej książce „Utopia i jej mieszkańcy”, że kiedy ma jakiś problem z przedstawieniem, które realizuje i za nic nie wie, jak pójść do przodu, odpuszcza.
Po prostu przestaje się zastanawiać nad rozwiązaniem, zajmuje się czymś innym. I, jak mówił, rozwiązanie przychodzi do niego po jakimś czasie „samo”.
Dawno już temu czytałam tę książkę, ale te słowa jakoś bardzo mi zapadły w pamięć.
Czasami próbowałam je wprowadzić w swoje życie, ale nigdy nie zrobiłam tego tak naprawdę. I może dlatego nigdy nie „przyszło” do mnie żadne właściwe rozwiązanie.

Dzisiaj powoli uspokajam swoje myśli i odpuszczam.
Zaczyna docierać do mnie, że nie jestem tą osobą, którą próbuję być. Że próbuję wpasować się w ramy, w których nie jest mi wygodnie. Że próbuję sprostać wymaganiom, które mi się nie podobają, które sobie narzucam, żeby osiągnąć cel, do którego gdzieś wewnętrznie chyba nie chcę dojść.
Dlaczego nie chcę dojść do celu, który pewnie pozwoliłby mi na wygodne, lepsze życie?
Jakie są tego powody? Specjaliści, których wielu na pewno potrafili by mi to wyjaśnić, na pewno znaleźliby sposób, żeby tę przeszkodę we mnie pokonać. Może nawet mieliby rację.
Tylko, że dotarło do mnie właśnie ostatnio, że mam już dość wszelkiej maści specjalistów.
Ludzi, którzy mówią mi, piszą, przysyłają wiadomości na temat tego, że wiedzą to czego ja nie wiem sama o sobie, że dadzą mi rozwiązanie moich problemów, wątpliwości.

I broń Boże to nie jest ich wina, że mam ich dość. Nie twierdzę też, że nie znają się na tym, co robią, pomogli wielu innym ludziom. To moja wina.
To ja dałam się, jak dziecko zmanipulować, próbowałam sobie wmówić, że dam radę, zacisnę zęby, że mogę, bo inni to zrobili, a przecież tak naprawdę mnie to przeraża, nie potrafię się w to wpasować.
Patrzyłam na ludzi, którzy się uśmiechają, którym się udaje, mają sukcesy i zastanawiałam się co ze mną jest nie tak.
Próbowałam planować, próbowałam się tych planów trzymać, a w mojej sytuacji planowanie to fikcja z przyczyn całkowicie ode mnie niezależnych. Tak, wiem, to wymówka.

Ok, żeby nie przedłużać, bo prawdopodobnie moje wewnętrzne rozterki dla nikogo nie będą interesujące i poza tym wiem, że ja już coś takiego przeżywałam i o tym pisałam.
W wielkim skrócie, zamiast szkoleń najlepszych specjalistów i trenerów wybieram jednego Trenera.
Wszystkich, z którymi dotąd miałam do czynienia bardzo szanuję i bardzo im dziękuję, bo sporo się od nich nauczyłam i najczęściej to wspaniali ludzie.
Zaczyna docierać do mnie po prostu, że pora pogodzić się z tym, kim jestem. Przestać się ciągle spinać, zacząć robić to, co daje radość. Żyć trochę bardziej po swojemu, póki jeszcze mogę.
Jest jakaś taka teoria, nie pamiętam, gdzie to przeczytałam, że jeśli to, co robisz w jakimś określonym czasie nie przynosi rezultatów, trzeba przestać to robić.
Może mogłabym złamać w sobie to i owo, ale dzisiaj nie chcę.
Nie chce mi się udowadniać niczego ani innym, ani sobie.
Dzisiaj chcę mieć czas na rozmowę, na myślenie, na czytanie, na słuchanie, na wysypianie się, modlitwę.
Co będzie za jakiś czas, tego nie wiem.
Poczekam, może rozwiązanie do mnie „przyjdzie” samo 🙂 Przecież nigdy nie jest za późno na zmiany.
Nie jestem wojownikiem i w sumie lubię to w sobie, więc chyba nie jest źle.
Wolę od walki spokój i chcę móc cieszyć się drobiazgami. I ma tu na myśli głównie walkę z samą sobą.
Mam nadzieję, że tu na blogu to też będzie widoczne.

Zrobiłam porządki w swojej poczcie, pousuwałam się z wielu list mailingowych, wypisałam się z kilku grup na Facebooku, zrobiłam porządki w szafie i na biurku i jest mi jakoś lżej 🙂
Pozdrawiam Was wszystkich ciepło, trzymajcie za mnie kciuki.

************************************
Photo by Kristine Weilert on Unsplash


Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment