Zmień swój świat, zmień cały świat

To chyba Matka Teresa z Kalkuty powiedziała kiedyś do kogoś (cytuję z pamięci, więc być może niedokładnie): Pan zmieni trochę swoje życie, ja zmienię trochę swoje życie i już świat będzie trochę lepszy.

Bardzo  lubię to zdanie.
Bo ono mi przywraca sens tego, że warto się starać zawsze i bez względu na okoliczności. Bez względu na to, co myślą  inni i jak się zachowują.
Ono mi uświadamia, że nikt na świecie nie jest sam, nawet, jeśli czuje się w głębi siebie samotny.
To mi również daje poczucie sprawczości. Ja też coś mogę. To, co mogę, może być częścią większej całości, jak ta cegła w ścianie 🙂

Ściana może stać przez wieki, ale może się zawalić po kilku latach

To może trochę górnolotny początek w stosunku do tematu, o którym chcę dzisiaj pisać, ale może wcale nie?
Bo przecież Ziemia to nasze wspólne dobro. Wszyscy powinniśmy o nią dbać.
Tyle się o tym dzisiaj o tym mówi. Tyle się dzisiaj akcji organizuje, petycji podpisuje, demonstracji zwołuje. Bla bla bla…
A tak naprawdę co każdy z nas, na co dzień dla tej naszej Matki robi?

Wystarczy się przejść. Czy to ulicą któregokolwiek miasta czy alejką w parku czy ścieżką w lesie czy brzegiem rzeki, jeziora, stawu czy szlakiem górskim nawet (co jeszcze kilkanaście lat temu było wręcz profanacją)
Butelki, puszki, papiery, foliowie torebki, chusteczki, pety…można by jeszcze pewnie chwilę wymieniać, bo fantazja w tym temacie jest nieograniczona.

Dalej. Ruch samochodowy. Jaki jest, każdy widzi. Czy wszyscy ci, którzy każdego dnia godzinami stoją w korkach muszą w nich stać?
Niech każdy odpowie sobie na to pytanie sam.
Alternatywa? Komunikacja miejska, rower, hulajnoga ( widuję), własne, zdrowe nogi. O ile zdrowiej, bo bezstresowo, bo w ruchu, a ruch to zdrowie. Można pomyśleć, można odmówić różaniec, można przemyśleć problem. Same plusy i w rzeczywistości wcale nie dłużej niż, przez większość czasu unieruchomionym, samochodem.

Żywność. To, co sami sobie chcemy aplikować, to jedno. Nasze zdrowie, nasze wybory. Kłopot jednak w tym, że w wielu przypadkach produkcja tej żywności, którą kupujemy odbywa się ze szkodą dla środowiska.

Nie będę tu teraz zgrywać specjalistki wszechwiedzącej. Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to olej palmowy i tracące środowisko naturalne orangutany, ale jest przecież wiele więcej przykładów, które znacie pewnie lepiej niż ja. Chemia stosowana w produkcji roślin, zwierzęta hodowlane traktowane w barbarzyński sposób.

Wszechobecne plastikowe opakowania, worki, reklamówki.
Produkcja ubrań, produkcja kosmetyków, resztki leków wylewane do kanalizacji, utylizacja odpadów  w domowym piecu, marnowanie energii, wody.
Można by pewnie jeszcze coś wymienić, ale teraz nic więcej nie przychodzi mi do głowy.

Możesz dołożyć swoją cegłę

No i co ja mogę na to wszystko poradzić. Tak sobie czasami lubimy pomyśleć.
No możesz.
Możesz zużywać mniej foliowych opakowań. Nasze babcie musiały sobie szyć torby na zakupy, my możemy kupić w każdym sklepie, taką, jaka nam się najbardziej spodoba. Wystarczy tylko pamiętać o tym, żeby ją później zabrać z domu.
Możesz, zamiast po pierwszym użyciu wyrzucić, wykorzystać foliówkę ponownie, nawet kilkakrotnie.
Możesz zakręcać wodę przy myciu zębów.
Nie wyrzucać śmieci gdzie popadnie, nie mówiąc już o ich segregacji, bo to powinna być podstawa.
Możesz ruszyć cztery litery i do pracy czy mniejsze zakupy pójść na piechotę, ewentualnie pojechać na rowerze.
Możesz do sprzątania domu, zamiast sklepowej chemii, wykorzystać sprawdzone, domowe, babcine sposoby. Ile razy zastanawialiście się dlaczego Wy, albo dzieci nagle, bez żadnego powodu zaczynacie kasłać, kichać, dlaczego swędzi skóra, albo pieką oczy?
Nic nie dzieje się bez powodu.

Większość z nas nie ma wpływu na produkcję żywności, kosmetyków, ubrań, chyba, że ktoś z Was jest właścicielem zakładu produkcyjnego.
Powoli na szczęście jednak wiele firm, choć nie tak znowu wiele, żeby było, co świętować, zaczyna zwracać uwagę na aspekt ochrony środowiska.
Jeśli będziemy je wspierać kupując ich produkty, możemy sprawić, że i pozostałe zaczną ten aspekt bardziej brać pod uwagę. Bo nie będą miały wyjścia, jeśli będą chciały na rynku  przetrwać.
Nie stanie się to ani dziś, ani jutro, ale tym bardziej musimy zacząć już dziś kupować świadomie, żeby starczyło nam czasu na uratowanie choćby  tego, co nam jeszcze zostało.

Żyjemy sobie każdy w swoim kątku i nie zdajemy sobie sprawy z tego, co się dzieje. Wydaje  nam się, że kolejna, wyrzucona foliowa reklamówka czy niepotrzebny plastikowy kubeczek czy aerozol wypuszczony w powietrze po prostu znikają.
A one tylko znikają sprzed naszych oczu.
Dopiero niedawno zdałam sobie z tego sprawę, kiedy przypadkiem zobaczyłam gdzieś w Internecie zdjęcie jednej z plam śmieci na Pacyfiku.
To widok, w który trudno uwierzyć, komuś tak, jak ja zupełnie czegoś takiego nieświadomemu, kiedy się go nagle zobaczy. Bardzo dobitny i bardzo bolesny.

Jak mogliśmy do tego doprowadzić?
Najwyższa pora się opamiętać, póki jeszcze jest co ratować. I każdy z nas może, jest w stanie wziąć w tym udział.
Każdy może zmienić swój kawałek świata. Dołożyć swoją cegłę.

Related posts

Leave a Comment