Całkiem nowa gra planszowa

Jak to wtedy było?Lubicie grać w planszówki? Gry planszowe są fajne.
Moje Królewny uwielbiają ten sposób spędzania czasu, pomimo całego uwielbienia do telefonu i komputera. Ja zresztą też.
Z dzieciństwa pamiętam, że z rodzicami często graliśmy całymi popołudniami.
Miałyśmy z siostrą swoje ulubione i wcale nieskomplikowane planszówki, bo dawniej takich po prostu nie było. Chyba jednak nie o wyjątkowość gry chodziło, a o ten wspólnie spędzany czas.
Były śmiechy, były kłótnie, czasem któraś z nas obrażała się na wszystkich śmiertelnie, tak bardzo chciała wygrać. 

Z naszymi dziewczynami nie jest inaczej.
Niestety my dzisiaj mamy jakoś mniej czasu na ten rodzaj rozrywki, dlatego czasem to babcia z dziadkiem, zawsze cierpliwie, ratują sytuację.
Całkiem niedawno za to, bo tuż przed świętami, wypróbowywaliśmy wszyscy wspólnie nową grę „Jak to wtedy było?”.
Gra, jak znalazł, przeznaczona dla całej rodziny. Może nie typowa planszówka, bo zasadnicze zadanie polega na opowiadaniu historii, ale chyba to właśnie jest w niej najciekawsze i dlatego warto zagrać w nią większą grupą. Grać może nawet 12 osób.

Podczas gry trzeba się wykazać kilkoma umiejętnościami.
Po pierwsze trzeba ciekawie opowiadać. Po wylosowaniu kart i obejrzeniu zamieszczonych na nich ilustracji, trzeba opowiedzieć historyjkę z życia związaną w jakiś sposób z ilustracjami.
Po drugie trzeba uważnie słuchać.
I po trzecie trzeba wykazać się dobrą pamięcią, żeby w późniejszym etapie móc odpowiedzieć na pytania związane z usłyszaną historyjką, zamieszczone na kolejnych kartach.

Gra jest dwuetapowa. Pierwszy etap to wspomniane opowiadanie historii.
Jest przy tym sporo śmiechu, kiedy na przykład wylosuje się kartę z fotografią śniegowców Relaks. Kto pamięta takie buty?
Kiedyś nosiliśmy je prawie wszyscy, bo innych nie było. Ja ich szczerze nienawidziłam, bo były cholernie ciężkie.
Wracają wspomnienia, ale chociaż zdjęcia na kartach przywołują dawno i słusznie minione czasy i dzieci często nie wiedzą, co w ogóle przedstawiają i w głowie im się nie mieści, że można było takie buty na przykład nosić, albo jeździć Syrenką, to historie mogą być, jak najbardziej współczesne.
Pierwsze historie są zwykle trochę nieporadne, ale jak się niektórzy rozkręcą, to jest czego słuchać, a dzieci bardzo przecież lubią takie rodzinne wspominki.

gra w pełnej krasi

Drugi etap, jako się rzekło, to odpowiadanie na pytania. I tu się okazuje, kto uważnie słuchał i kto ma dobrą pamięć.
Za każdą prawidłową odpowiedź można się przesunąć o jedno pole na dołączonej do gry planszy, o czym zresztą zapomniałam napisać na początku.
Zapomniałam chyba dlatego, że naszym wspólnym zdaniem ten element gry jest właściwie niepotrzebny, bo nikt się nie przejmuje tym czy wygra czy przegra. A to z bardzo prostego powodu – najważniejsze są same historie i emocje, jakie się z nimi wiążą.

Tak mi się to trochę skojarzyło z dawnym oglądaniem zdjęć. Kiedy w domu był album i czasem go ktoś wyciągał i opowiadał: a pamiętasz, jak kiedyś jechaliśmy na wakacje i … a pamiętasz tą czapeczkę z kwiatkiem… a to jest ciocia Mania…
Dzisiaj mamy tyle zdjęć i wszystkie do siebie podobne, że ani gadać się o nich nie chce, no i albumów już chyba nikt w domu nie przechowuje, to i się nam gra pojawiła, która pomaga trochę powspominać i razem pobyć.
Następna okazja do wspomnień w Dzień Babci, a potem Dziadka. Może się uda.

Tutaj także bywam

Related posts

One Thought to “Całkiem nowa gra planszowa”

  1. Magdalena Matla

    bardzo fajna gra:) muszę się w taką zaopatrzyć:)

Leave a Comment