Do poczytania i do przemyślenia

smutby chłopiec
foto: Mojpe

Dzisiaj miał być taki temat na czasie, postanowienia noworoczne. Nie, nie moje, ileż można? Te dziecięce, takie rozczulające i czasem zastanawiające.
Tak planowałam, ale o tem potem, bo dzisiaj kolega podsunął mi do poczytania świetny artykuł, który chcę Wam polecić.

Nie będę się rozpisywać, bo artykuł jest bardzo długi, ale bez obaw, czyta się go doskonale.
Wnioski smutne, zatrważające, ale jednocześnie do głębokiego przemyślenia, póki jeszcze jest czas. Póki nasze dzieci nie wpadają jeszcze na pomysły typu, wejdźmy na Świnicę po oblodzonym szlaku w nieodpowiednich bucikach.
Bo jakoś im nie przyszło do głowy, że mogą po prostu zlecieć w przepaść.

Rafał Drzewiecki, autor artykułu napisał to wszystko, o czym ja od dawna myślę i nie potrafię ubrać w słowa. Nie mam dostępu do badań, to jedynie moje skromne obserwacje, ale jak się okazuje, potwierdzają się w pełni.
Coś jest na rzeczy.

Poczytajcie, zastanówcie się. Może akurat was to nie dotyczy, ale może dotyczy kogoś, kogo znacie? Przekażcie dalej, może innym da do myślenia.

Nasze dzieci to pierdoły. Nie wiedzą, kim są i dokąd zmierzają – Rafał Drzewiecki

 

 

Tutaj także bywam

Related posts

6 Thoughts to “Do poczytania i do przemyślenia”

  1. Bardzo mocny artykuł… I niezwykle prawdziwy. Smutne to, ale dlatego warto udostępniać by jak największa ilość rodziców przemyślała i zaczęła działać… zdejmując w pierwszej kolejności ten klosz…bo fakt jest faktem, nie minie długo a nasze dzieci przejmą stery…

    1. admin

      O to właśnie chodzi. Aż mi się czasem włos na głowie jeży, jak sobie pomyślę, co to będzie, patrząc na niektóre dzieciaki. A poza tym, jaką tym dzieciom tak naprawdę wyrządza się krzywdę. Mama i tata nie są przecież wieczni.

  2. MamaKakaludka

    Koniecznie muszę przeczytać w wolnej chwili – dziękuję za polecenie 🙂

    1. admin

      Przeczytaj. Ja mam taką własną teorię, że wszystkie dzieci nasze są 🙂 To znaczy, nawet jeśli to Ciebie nie dotyczy, możesz to podrzucić komuś, kogo dotyczy. Albo, kiedy spotykasz się z kolegami, koleżankami swojego dziecka, możesz przemycić w rozmowie coś, co być może trafi do małej głowy i serducha, albo Twoje własne dziecko da dobry przykład koledze. I już robi się odrobinę lepiej :-)Bo tak, jak napisała tu Jola, kiedyś te dzieci przejmą stery.

  3. koralowablog

    Nasza dzieci są diametralnie inne, niż my w ich wieku, to fakt. Ale czy to znaczy, że my byliśmy bardziej ogarnięci, bardziej rozważni? Nie jestem o tym przekonana. Rzeczywistość jest inna, niż 20-30 lat temu, więc i nasze pociechy będą inne niż my w ich wieku. Jest wiele rzeczy, które mi się podobają w dzisiejszej młodzieży, jak choćby wiara we własne możliwości. To jakim będą ludźmi zależy w dużej mierze od nas, rodziców, więc do boju! 🙂

    1. admin

      Racja, zgadzam się, że rzeczywistość jest inna, inne są nasze dzieci, niż my kiedyś. Wcale nie byliśmy bardziej rozważni, to na pewno:-) I zgadzam się, że jest mnóstwo świetnej młodzieży, dzieciaków, które zachwycają i zaskakują niejednokrotnie. I myślę, że problem, o którym pisze autor artykułu, nie tkwi w dzieciach czy młodzieży tylko w nas, rodzicach. Właśnie to, co piszesz, ich przyszłość w dużej mierze zależy od nas. Z bliska obserwuję rodziców, którzy nie reagują na kolejne wybryki swoich pociech, które nieraz po prostu wyrządzają kolegom krzywdę, rodziców, którzy odrabiają za dzieci zadania domowe, bo tak jest szybciej, albo spokojniej. Dzieci przychodzą na lekcje i usprawiedliwiają brak zadania domowego mówiąc, że były na judo, albo nie mogły odrobić matematyki, bo grały na komputerze. To chyba jest trochę dziwne?

Leave a Comment