Jak one to robią?

mural wiolonczelistka
foto: sferrario1968

Dzisiaj bardzo króciutko.
Kiedyś, z początkiem roku szkolnego, opowiadałam o zasłyszanych w szkole muzycznej zdaniach.
Dzisiaj już prawie koniec roku i znów usłyszałam coś fajnego.

Dziewczyna z wiolonczelą na plecach biegnie korytarzem. Jakiś pan, chyba rodzic kolegi, woła:
– gratuluję, pięknie zagrałaś.
– Dziękuję, jakoś się udało.
Pan na to:
– tyle zapamiętać to jest dla mnie zupełnie niepojęte.
– Ja też się często dziwię, jak my to robimy.
Rozbrajające, prawda?

Swoją drogą, ja się nieraz nad tym zastanawiałam patrząc na moją Królewnę. Jak się te wszystkie zapisane kropeczki w jej głowie mieszczą i odpowiednio układają.
Od jakiegoś czasu mam takie podejrzenie/wrażenie, że sporo pamiętają same ręce.
Nie wiem czy potrafię to wytłumaczyć.
Kiedy patrzę czasem, jak moja córka gra, to mam wrażenie, że grają same ręce, a ona, jej głowa się wyłącza.
Czasem wydaje mi się, że to ręce, które zapamiętały ustawienie na strunach ją prowadzą i wywołują określone emocje.

Nie wiem czy tak jest, bo nie rozmawiałam z nią o tym, ostatnio skrzypce, to znowu temat odrobinę drażliwy, ale zapytam.
To mi się trochę kojarzy z tym, co się dzieje u aktora, który ma kilometry tekstu do zapamiętania.
Czasem pojawia się dziura w pamięci i wtedy ciało wie, po iluś tam próbach, co ma robić, co prowadzi do tego, że odpowiedni tekst się przypomina.

Tyle dzisiaj.
Dobrze, że rok szkolny już się kończy, prawda?

Tutaj także bywam

Related posts

2 Thoughts to “Jak one to robią?”

  1. Aga

    Witaj, ja również nie mogę doczekać się końca roku szkolnego. Czekam na te leniwe, długie poranki z moimi dziećmi, koniec z rozterkami związanymi z życiem klasy. Mój syn również gra. Chodzi do muzycznej podstawówki. Gra na perkusji i ksylofonie. Jak widzę, gdy gra z nut, a na ksylofonie ani jednego znaku, to uczy pokory 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂

    1. admin

      Nooo, ksylofon to już jest w ogóle wyższa szkoła jazdy. Szacunek. Ja czasami, jak tak z boku patrzę na to moje grające dziecko, kiedy nie widzi, to mam takie dziwna wrażenie, że ona już jakby nie jest „moja”, jest w jakimś innym świecie – jeśli gra rzeczywiście od serca. A z drugiej strony dziwię się, że jednak moja.
      Nie mam tak dobrze, niestety i nie wszystkie moje poranki będą leniwe, ale przynajmniej popołudnia nie będą w biegu i to już jest wielkie szczęście dla mnie.
      Jeszcze tylko 3 tygodnie 🙂 damy radę 🙂

Leave a Comment