Jak się odnaleźć w tym skretyniałym świecie

zmartwienie, manipulacja
foto: mintchipdesigns

Dzisiaj taka mała refleksja na temat tego, jak jesteśmy manipulowani codziennie i na każdym kroku pewnie, chociaż najczęściej nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Niby nic, a jednak trochę wkurzające i jak dla mnie, dające do myślenia.
W ubiegłym tygodniu w ciągu zaledwie dwóch dni przeczytałam dwie informacje.
I nie byłoby w tym nic dziwnego, ani nadzwyczajnego, bo przecież każdego dnia czytam mnóstwo informacji.
Tak się jednak złożyło, że każdą z nich przeczytałam dwa razy, za każdym razem w innym portalu informacyjnym.
I w tym też nie byłoby nic nadzwyczajnego, a jednak po tej lekturze poczułam się niedobrze.
Nie, żeby to były jakoś wyjątkowo istotne informacje, albo trudne czy nieprzyjemne. Nie, nic z tych rzeczy.

O co, w takim razie chodzi?
Już wyjaśniam.
Oto jednego dnia na jednym z portali informacyjnych czytam ( nie cytuję dokładnie): PIS ma powody do zmartwień. Traci poparcie. Z treści artykułu wynika, że na przestrzeni jakiegoś tam czasu PIS stracił 3 punkty procentowe poparcia, a PO 3 punkty zyskała. OK.
Za jakiś czas wchodzę na inną stronę z informacjami i czytam ( również nie cytuję dokładnie) PIS ma większe poparcie niż PO i Nowoczesna razem.
Z treści artykułu wynika, że na przestrzeni jakiegoś tam czasu PIS stracił 3 punkty procentowe poparcia, a PO 3 punkty zyskała. OK.
I niby nic. Informacja, to informacja.

Dwa dni później historia słynnej śpiącej wiewiórki, którą ktoś sfotografował w, jak pisze, ściętym z powodu wprowadzenia ustawy ministra Szyszki ( skrót myślowy, nie wiem, jak się to dokładnie nazywa) drzewie. Wiewiórka miała tam gniazdo i okrutni ludzi pozbawili ją domu.
Wzruszające i oburzające. Sama się oczywiście wzruszyłam, posypały się komentarze pod adresem ministra i rządu.
Dzień później okazuje się, że „ścięte” drzewo stoi, a miejsce, w którym zrobione zdjęcie wiewiórce, to ślad po wyciętej, chorej gałęzi, która pewnie zagrażała ludziom – drzewo stoi w parku.
Sama wiewiórka, kiedy została sfotografowana, była martwa. Nie wiadomo z jakiego powodu umarła.
Komentarze, dyskusja i tylko jedna osoba zapytała o to czy ktoś tę nieszczęsną wiewiórkę pochował, żeby tak nie leżała biedna i nie zaczęła się rozkładać.

Ok, niby można, bo kto komu może zabronić interpretować rzeczywistość? Tylko, że ja poczułam się zmanipulowana. Wzbudzono we mnie konkretne uczucia dla swoich, nie moich, konkretnych celów.
Nie mogę obserwować rzeczywistości i wyciągać własne wnioski, tylko ktoś narzuca mi swoją interpretację, bo prawdopodobnie coś chce w ten sposób uzyskać.
Ile razy tak się dzieje, a ja o tym nie wiem? Ile razy ktoś wykorzystuje moje emocje dla swoich celów?
I nie mają tu znaczenia żadne polityczne poglądy, żaden światopogląd. Chodzi mi tylko uczciwość. O uczciwe przedstawianie faktów.

Co się dzieje? Konkurs World Press Photo  opanowują ludzie, którzy zamiast naturalnych zdjęć przedstawiają ustawki. Czytałam, że to nagminne w ostatnich latach. A założenia konkursu są przecież inne. A to przecież ważny konkurs, nie tylko dla fotografików.
W jaki sposób mam sobie wyrabiać własne zdanie na temat świata, który mnie otacza, bieżących spraw?
Czy pozostaje tylko odciąć się od tego wszystkiego i żyć swoimi sprawami, w swoim świecie?
A jak nie pozwolić na manipulowanie dzieci, skoro sama nie wiem, gdzie ta manipulacja się kryje?

Myślę, że to m. in . dlatego jest tak beznadziejnie, jak jest. Dlatego spokojni ludzie skaczą sobie do oczu z powodu pierdół gotowi bronić czegoś, o czym tak naprawdę nic nie wiedzą, bo trafili na taką, a nie inną informację. Powtarzają banały, krzywdzą i ranią innych, święcie przekonani o swojej racji.

Mam tego dość.
I tylko nie wiem tak naprawdę co zrobić. Chociaż się tak bardzo staram i selekcjonuję, to i tak niepostrzeżenie obrosłam tymi wszystkimi „źródłami” informacji. Które odrzucić, które zostawić, które bardziej, a które mniej manipulują. Bo, że każde w jakimś stopniu to robią, to chyba już nie mam złudzeń.
Macie jakiś dobry pomysł?

 

 

 

Tutaj także bywam

Related posts

7 Thoughts to “Jak się odnaleźć w tym skretyniałym świecie”

  1. Taka refleksja: Kiedyś wykorzystywano do podnoszenia disco polo i kiełbasę z piwem.Teraz sięgnięto po wiewiórki, ech, czasy, kiedy jeden Polak utopiłby drugiego w łyżce wody.
    Magdo i to jest stara prawda, nie wiesz, o co chodzi? O władzę i pieniądze, po prostu….

    1. Ps Po przeczytaniu własnego komentarza zauważyłam, że w jednym zdaniu brak jednego wyrazu, pozwolisz, że napisze je jeszcze raz: „Kiedyś do PODNOSZENIA SŁUPKÓW POPULARNOŚCI używano na festynach disco pola i kiełbasy”. Dziś wykorzystuje się…wiewiórki….

      1. admin

        Kochana, poradziłam sobie i bez tego tekstu, podobno ludzki mózg jest taki sprytny i myślę, że moi czytacze też poradzili sobie doskonale, ale każdy Twój komentarz czy pełny czy urwany gdzieś nawet w locie, jest dla mnie wielką radością. Byłaś pierwszą osobą, która cokolwiek u mnie skomentowała tak naprawdę.
        Tak, tak jak Ty i tak,jak większość z nas rozumiem dobrze o co chodzi w tych wszystkich manipulacjach, tylko, że już mam dość i nie chcę w tym dłużej uczestniczyć. Nie chcę, żeby ktokolwiek wykorzystywał moje dobre serce, naiwność, głupotę. To wszystko jest moje i chcę to, może poza głupotą rozdawać, ale z pełną świadomością.

  2. naszebabelkowo

    Dlatego ja od polityki ostatnimi czasy staram się trzymać jak najdalej (ironia polega na tym, że jestem absolwentką kierunku Politologia – ale to był jeden z moich największych dotychczasowych życiowych błędów 😉 ) Nie oglądam telewizji, zamiast gazety wybieram beletrystykę, a w internecie czytuję głównie blogi, które z polityką nie mają nic wspólnego 😉 O ważnych wydarzeniach z życia kraju i świata dowiaduję się (czasami) słuchając radia albo rozmawiając z mężem, który jest lepiej zorientowany. Chyba mam przesyt tej manipulacji i wzajemnego obrzucania się błotem przez wrogie obozy.

    1. admin

      Cóż, błędy się w życiu popełnia, grunt to wyciągać z nich wnioski 🙂 Ja nie jestem po politologii, ale wywodzę się z domu, w którym o polityce ciągle się gadało. Mój tata był działaczem Solidarności, kiedy przychodzili do nas znajomi rodziców, to nie rozmawiali praktycznie o niczym innym. Mam taki jakiś przymus, żeby to wszystko ciągle śledzić, być na bieżąco, ale mam już dość tego całego brudu i chyba zrobię tak, jak Wy. widocznie można 🙂 Spróbuję się tego nauczyć.

  3. Ja sobie założyłam maksymalny filtr – tv nie oglądam, chyba że raz na nie wiem ile jakiś konkretny film, na portale wszekiej maści nie chadzam, czytam praktycznie tylko blogi i serwisy czysto tematyczne, które mnie interesują. W politykę się nie mieszam, choć lubię wiedzieć co się dzieje. To co do mnie dociera jest traktowane jednak przeze mnie przez duże sito, bo no właśnie…Najlepiej czytać samemu informacje prasowe, statystyki i badania zanim zostaną przez kogoś zinterpretowane na własny użytek czy na użytek portalu…Też mnie to wkurza, że tak jest, więc unikam sensancji, bo nic mi z tego dobrego nie przychodzi 😉

    1. admin

      Dziękuję, to jest konkretna podpowiedź. Trochę samodyscypliny i można żyć 🙂

Leave a Comment