Liceum w Chmurze
Przemyślenia

Liceum w Chmurze nowy etap w życiu naszej rodziny

Co prawda mój blog już od dawna nie jest tzw. blogiem parentingowym, ale w życiu moich nastolatek zachodzą dość poważne zmiany.
Co za tym idzie będą to zmiany, których skutki pozytywne, bądź negatywne odczuje cała nasza rodzina.
I dlatego, wyjątkowo, chciałam moim dzieciom poświęcić pierwszy od tak dawna wpis.

Otóż w nowym roku szkolnym moje córki uczą się w systemie tzw. edukacji domowej, a dokładnie w Liceum w Chmurze.
Starsza królewna już w 3 klasie, młodsza w 1.

Skąd taki pomysł?

Zaczęło się od starszej córki, która miniony rok szkolny przypłaciła zdrowiem i niewyobrażalnym dla tak młodego człowieka zmęczeniem.
Być może ktoś z dawnych czytelników tu jeszcze zagląda, ale ponieważ sądzę, że zbyt wielu takich osób tu nie ma, to tylko dopowiem, że dziewczyna była uczennicą 2 klasy liceum i jednocześnie 3 klasy szkoły muzycznej 2 stopnia.
Uczy się grać na skrzypcach i planuje dalszą naukę w Akademii Muzycznej.
Kocha granie, w związku z tym nie zrezygnuje ze szkoły muzycznej.
W naszym mieście nie ma liceum muzycznego, co bardzo ułatwiałoby życie dzieciom takim, jak ona.

Z tego też powodu mniej więcej w połowie minionego roku szkolnego zaczęliśmy zastanawiać, się, co robić, bo że coś trzeba było zmienić, nie ulegało wątpliwości.
I dlatego pojawiło się Liceum w Chmurze.

Jak wyglądał normalny dzień mojego 16-letniego wówczas dziecka

Na godzinę 8 biegła do liceum, niejednokrotnie z ciężkim plecakiem i skrzypcami, obiad w szkolnej stołówce, lekcje do 15-16, a od godz. 16.15 lekcje w szkole muzycznej.
Dobrze, że obie szkoły położone w niewielkiej odległości od siebie.
W szkole muzycznej lekcje, próby z orkiestrą do godz. 20, a potem jeszcze szukanie sali, żeby poćwiczyć własne utwory do egzaminu, bo w domu już na to za późno (mamy małą sąsiadkę, która wcześnie kładzie się spać)
I odbierałam ją, bo już nie miałam sumienia, żeby wracała sama do domu, o godz. 22.

Jeśli ktoś myśli, że to był wreszcie czas na chwilę odpoczynku, jest w ogromnym błędzie.
Bo przecież następnego dnia były sprawdziany, kartkówki, prezentacje do przygotowania.
Każdego dnia.
Weekendy w całości poświęcone nadrabianiu zaległości i ćwiczeniom na skrzypcach, koncerty lub wyjazdy ze szkolną orkiestrą.
Ferie – do przygotowania 30 zadań z matematyki, których (tak, tak, to wspaniała zachęta do pracy) po feriach nikt nie sprawdził.
Święta – prezentacja, lektura, kolejne zadania z matematyki, fizyki….

I tak przez całe 10 miesięcy

Nie daj Boże jakiejś choroby, a te zaczęły pojawiać się w którymś momencie, bo organizm był coraz bardziej wycieńczony.
Kilka razy trzeba było opuścić lekcje, żeby być na próbach przed koncertem i kłopoty zaczęły się nawarstwiać.
Zaległości do nadrobienia, zaległe sprawdziany do napisania, zaległe…
Nie można przecież nie napisać sprawdzianu. To bardzo ważne, żeby do klasyfikacji były właśnie 3 oceny…
Ja rozumiem, że to mogłoby być z punktu widzenia innych uczniów nie do końca sprawiedliwe, gdyby tę wiedzę sprawdzić w jakiś inny sposób, na innych zasadach.
Nie wszyscy uczniowie jednak mają tak wiele pracy .
Czy system nie może być bardziej elastyczny?
System, a może ludzie?

Praca jak na 2 etatach w wieku 16 lat

Wyobrażacie sobie, że 16-letnie dziecko codziennie kładzie się spać o 2-3 nad ranem, żeby wstać na 8 do szkoły?
Dzień w dzień, noc w noc?
Dziękuję Bogu, że nie wpadła w depresję.
W teorii szkoła się cieszy, że ma takich uczniów. Mogą grać w szkolnej orkiestrze, którą można się pochwalić, mogą uświetnić tę czy inną uroczystość.
W praktyce o wyrozumiałości można pomarzyć.
Pojedynczy nauczyciele próbowali pomóc, szli na rękę.
Pozostali pozostawali głusi, lub komentowali niedoskonałości czy brak przygotowania tekstami w stylu: jak się nie pracuje…

Dłużej tak być nie mogło.
Przecież każdy człowiek, tym bardziej młody potrzebuje docenienia.
Potrzebuje odpoczynku.
Musi spotkać się ze znajomymi.
Czasami po prostu potrzebuje się nawet ponudzić.

Liceum w Chmurze to była jedyna alternatywa

Chociaż pierwsza próba była podjęta już rok wcześniej.
Córka wówczas, po pierwszym miesiącu spanikowała, bo źle podeszła do sprawy.
Teraz trochę bardziej zagłębiłyśmy się w temat, zrobiłyśmy plan.
W samej szkole też zaszły pewne zmiany na plus, tzn. usprawniające naukę.
I decyzja zapadła.
Od dwóch tygodni moja córka uczy się według ustalonego samodzielnie planu – pierwszy egzamin już w tym miesiącu.
Przygotowuje się spokojnie do zajęć w szkole muzycznej. Chodzi na spacery, spotyka z koleżanką.
W planach jest basen kilka razy w tygodniu, ponieważ trzeba zadbać o kręgosłup. Skrzypce to wymagający instrument, jak każdy inny zresztą 🙂
I o 22, 23 jest w łóżku.
Rano może spokojnie wstać o 6 czy 7.

Liceum w Chmurze razy dwa

Młodsza córka poszła trochę za ciosem.
Co prawda ona nie gra na instrumencie, nie ma też żadnych wymagających dodatkowych zajęć.
Jest jednak wyjątkowo samodzielną osobą. I nie lubi hałasu i tłoku.
W ubiegłym roku do szału czasami doprowadzały mnie regularnie powtarzające się pytania o to, po co ona właściwie ma chodzić do szkoły, skoro po lekcjach wszystkiego od początku musi uczyć się sama.

Ponieważ, że na lekcjach ciągle są inne sprawy, dlatego, że Pani czy Pan nie tłumaczy, albo koledzy rozrabiają i nie można się skupić.
Dlatego, że na ostatnich lekcjach ona jest już tak zmęczona, że zupełnie nie może się skupić.

Nauka to powinna być przyjemność

Ostatni rok był dla niej wymagający, bo przygotowywała się do egzaminu ósmoklasisty.
Obserwowałam ją przez dłuższy czas i faktycznie potrafiła się w domu tak zorganizować, że w ostatnim roku nauki w podstawówce miała najlepsze oceny w całej swojej szkolnej karierze.
Wszystko to jednak okupione było ogromnym stresem, bo każda odpowiedź, każda konieczność wypowiedzi na większym forum, to dla niej wielki stres.
W związku z tym pod koniec roku zaczęły się powtarzać prośby o to, żeby i ją zapisać do Liceum w Chmurze.

W jej przypadku miałam i mam jednak więcej obaw.
Dlatego, że ona jest typem osoby, która niespecjalnie lubi towarzystwo. Jest introwertykiem.
Najbardziej lubi być sama. Robić to, co lubi i tak, jak lubi.
Ma dwie bliskie koleżanki, ale nie zaprzyjaźnia się zbyt łatwo.
W stacjonarnej szkole, chciała czy nie chciała, musiała spotykać się z koleżankami i kolegami (co zresztą nie sprawiało jej radości), tu będzie to ograniczone.
I tego się obawiam.

Nie wiem czy w jej przypadku Liceum w Chmurze to dobra decyzja

Dylemat polega na tym, że z jednej strony zmuszanie człowieka do tego, co jest dla niego przykre i utrudnia mu życie jest bez sensu.
Z drugiej strony to młody człowiek, który musi nauczyć się żyć, a w życiu nie zawsze robi się tylko to, co się lubi.
I warto być na to przygotowanym.

Nie wiem więc czy to dobra decyzja. Na razie wydaje się, że tak, bo córka jest spokojna.
Jako, że lubi mieć wszystko zaplanowane, poukładane, jest w swoim żywiole.
Wie, co robić i kiedy.
W ubiegłym roku ciągle była zestresowana, wciąż bolały ją brzuch, albo głowa, nie mogła spać.
Jak na razie więc to zmiany na plus.

Będziemy obserwować rozwój sytuacji.

Uczniowie Liceum w Chmurze i jego absolwenci bardzo sobie chwalą ten tryb nauki.
Mówią o możliwości rozwoju, znajdowaniu nowych pasji, nawiązywaniu nowych znajomości.
Szkoła organizuje wiele spotkań także w realu.
Rozejrzymy się, bo pewnie i w naszym mieście są uczniowie Liceum w Chmurze, a wtedy też łatwiej zrobić coś razem.

Jak na razie cieszymy się spokojem, jaki zapanował pomimo zakończonych wakacji i z nadzieją patrzymy w przyszłość.
Za jakiś czas pewnie podzielę się znowu, jak wygląda sytuacja i czy to była dobra decyzja.
A Wy trzymajcie kciuki za moje dziewczyny.

Króciótkie post scriptum

Tak się zbieram i zbieram do publikacji tego wpisu, że w międzyczasie młodsza córka zdążyła już podejść do pierwszego egzaminu.
Wybrała najłatwiejszy z możliwych przedmiotów we własnej hierarchii EDB i…zdała. Bardzo dobrze zresztą.
Nerwy i stres przed tradycyjnie były, okazało się jednak, że ci, którzy uspokajali, że nie ma potrzeby się denerwować, mieli racje.
Poszło bardzo sprawnie, szybko i było miło.
Tak po prostu.

Myślę, że jeszcze będę opowiadać o Liceum w Chmurze:-)

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *