Mam marzenie

Praca w domu - komputer, cisza i ja
foto: Aleksi Tappura

Mam takie marzenie: rano nie muszę się nigdzie śpieszyć, nie denerwuję się, że nie zdążę, nie poganiam w nieskończoność swoich dzieci.
Towarzyszy mi spokój i uśmiech.
Po odprowadzeniu dzieci do szkoły i do przedszkola, wracam do domu, żeby w spokoju i przy ulubionej muzyce popracować.
Tak. Jestem typem osoby, która nie potrzebuje do szczęścia codziennego wychodzenia z domu „do ludzi”jak to się mówi popularnie, spotykania się w pracy, żeby pogadać.

Chciałabym pracować w domu, żeby móc zaoszczędzić czas, który spędzam na dojazdach do pracy i poświęcić go dzieciom.
Chciałabym pracować w domu, żeby móc samodzielnie ustalać sobie czas pracy.
Chciałabym pracować w domu, żeby bez wyrzutów sumienia móc zostać z chorym dzieckiem, albo nie wysyłać go nigdzie, bo może to się jednak nie rozwinie, bo zawsze się rozwija.
Takie mam marzenie.

Jak je zrealizować?
Kiedyś już poruszałam ten temat. To o czym pisałam w poście Mama pracuje – możliwości jest jak najbrdziej aktualne, tyle, że jak się okazuje na przykład pisanie na zlecenie dla kogoś, kto nie wyrobił sobie jeszcze marki, może się okazać frustrujące ze względu na stawki.
Jako, że nie jestem grafikiem, księgową, programistką nie mam łatwo.
Z pisaniem na zlecenie się poddałam z wyżej podanego powodu.
Zdecydowałam się na pisanie bloga i udział w programach partnerskich.
Zdecydowałam się na drogę dłuższą i bardziej żmudną i wymagającą ciągłej mobilizacji, ale to ona właśnie sprawia mi przyjemność, a o to też między innymi poza pieniędzmi chodzi.

Jakie programy wybrałam, możecie sprawdzić w stopce bloga.
Efektów na razie nie mam powalających, bo jako się rzekło trzeba na nie poczekać, ale jako, że ja kobieta cierpliwa jestem, daję radę.
Myślę, że uda mi się moje marzenie zrealizować.To jest jakoś tak, że kiedy się obierze jakiś cel, to pojawiają się różne możliwości, mózg podpowiada nowe rozwiązania, pomysły, pokazuje ścieżki.
Myślę, że warto mieć jakiś punkt odniesienia, cel, coś do czego się dąży, bo to jakoś tak układa, porządkuje życie. A czasem, kiedy wydaje się, że wszystko jest po prostu do dupy, pomaga się pozbierać.
A może macie jakieś lepsze pomysły? Chętnie skorzystam.

 

 

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment