Na WF marsz

ćwiczenia fizyczne na świeżym powietrzu
foto: DeduloPhotos

Nie chcę się na ten temat za bardzo wymądrzać, bo mnie on właściwie nie dotyczy.
Moja mała uczennica bardzo chętnie bierze  udział w lekcjach wf-u, jest wręcz nieszczęśliwa, jeśli wf z jakichś powodów się nie odbędzie.
Ja sama także nigdy nie miałam kłopotów związanych ćwiczeniem na lekcjach wychowania fizycznego.

Nie powiem, że kocham skoki przez kozła czy skrzynię lekarską, ale uwielbiałam grać w koszykówkę i nawet przez moment byłam w drużynie szkolnej, co przy moim mikrym zroście było niemałym wyczynem.

Nie wiem od czego to zależy, że jedne dzieci chcą się poruszać, a inne wolą przynieść nauczycielowi świtek papieru i marnować czas czekając na kolegów.
Czyżby lekcje były naprawdę aż tak nudne?

Może lepiej oddam głos ludziom, którzy mają coś do powiedzenia w temacie:
Łukasz Kadziewicz jest załamany kondycją uczniów podstawówek,
Piotr, bloger i jednocześnie nauczyciel wychowania fizycznego nie jest zachwycony stanem rzeczy zastanym w obecnej szkole, a relatywnie obiektywna próbuje tłumaczyć powody postępowania uczniów.

Nie wiem gdzie jest prawda i w jaki sposób można by zapobiec temu, co dzieje się w polskiej szkole. Mam za to jednak nadzieję nadzieję, że długo, a może wcale nie będę musiała zajmować się tym tematem, bo sport  to zdrowie przecież. I moje dzieci będą zdrowe i świadome swojej wartości.

Ps.Ciekawe spostrzeżenie znalazłam u Segritty i szczerze mówiąc myślę, że coś w tym jest.

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment