Nocnik jest lepszy niż pampers

smutna lalka w zielonym kapeluszu

Zrobiło się trochę cieplej, przez kilka dni można się było cieszyć naprawdę wysoką temperaturą i pięknym słońcem.
Jednym słowem wiosna w rozkwicie.
Teraz co prawda pogoda nas nie rozpieszcza, ale nie ma na co tak naprawdę narzekać.
Przecież za kilka dni znów zaświeci słońce.

Zaczęłam od pogody, ale nie o niej oczywiście chciałabym dzisiaj napisać.
Jednak moja dzisiejsza refleksja mogła się pojawić z powodu tego, że wszyscy i  mali i duzi zrzuciliśmy grube, ciepłe ciuchy.

Duzi albo chwalą się piękną sylwetką, albo wręcz odwrotnie próbują w jakiś sposób zamaskować swoje niedoskonałości.
Mali są przeszczęśliwi, że mogą znowu biegać z krótkim rękawkiem.

Dzisiaj chciałam jednak napisać o tych najmniejszych, bo zaobserwowałam mnóstwo maluchów uwięzionych w pampersach.
I to mnie trochę zdziwiło.

Nie mam tu na myśli oczywiście tych najmniejszych, bo tu nie ma się czemu dziwić.
No, ale dzieci na oko 4 – letnie z pampersami?
Być może jedno, dwoje wyglądało na starsze niż było, ale reszta z pewnością wyglądała na swój wiek.

Trochę mnie to szczerze mówiąc zdziwiło.
Bo, po pierwsze – dziecku jest w tym po prostu niewygodnie. Ani w tym biegać, ani wspiąć się na zjeżdżalnię, huśtanie się też chyba nie należy do najprzyjemniejszych.
Nie pytałam, ale tak mi się wydaje.
Po drugie – to przecież straszne koszty. Jakkolwiek pięknie nie wyglądałaby reklama w telewizji, każda mam wie, że paczka pampersów, nawet tych najmniej markowych to niemały wydatek. Można by za to było kupić dziecku coś naprawdę fajnego.
Po trzecie – trochę dziwię się mamom, że chce im się te pampersy wciąż i wciąż wymieniać.
Nie jest to przecież najprzyjemniejsze zajęcie.
Ja miałam dosyć już po kilku miesiącach.

Czy nie prościej nauczyć dziecko korzystać po prostu z nocnika?

I prościej i higieniczniej.

To nie jest przecież wcale aż takie trudne.
Wiem, co mówię, bo moje córki siusiały dumnie do nocniczka z Kubusiem Puchatkiem jeszcze przed ukończeniem 1 roku życia, dokładniej w okolicach 9 miesiąca.

Co jest potrzebne do tego, żeby dziecko nauczyć korzystania z nocnika?
Niewiele.
1) dziecko
2) nocnik
3) cierpliwość i konsekwencja
4) czasem pomysłowość

No i trzeba dużo rozmawiać, opowiadać, odpowiadać na wszystkie trudne pytania.
Moja starsza córka bardzo była na przykład zainteresowana tym skąd się te siuśki w brzuszku biorą i gdzie one tam się mieszczą i tym podobnymi sprawami.
No to opowiadaliśmy.
Obrazowo, pomagaliśmy sobie książeczkami dla dzieci o budowie człowieka.
Dziewczyny oczywiście nie mówiły jeszcze doskonale, ale dogadywaliśmy się.

Raz się udało, raz się nie udało, czasem zamiast do nocnika sikały obok, czasem biegały co pięć minut, bo tak im się to spodobało.
W efekcie, kiedy przyszło lato cieszyły się, że mogą biegać w samych majteczkach.

Oczywiście w początkowej fazie to dorosły musi pilnować i pytać: chcesz siusiu?
Z czasem jednak dziecko samo kontroluje swoje potrzeby.

Są różne teorie na temat tego, kiedy warto czy kiedy wolno zacząć naukę.
Generalna zasad brzmi, jeśli nic nie zmieniło się od czasu, kiedy moje dzieci były całkiem małe, że przed ukończeniem pierwszego roku życia, dziecko nie powinno siadać na nocnik.

Moje dzieci korzystały z niego w okolicach 9 miesiąca.
Na pewno nie każdego malucha można nauczyć tak wcześnie, uważam jednak że wystarczy po prostu obserwacja dziecka.
Jeśli utrzymuje się na nogach, chodzi, siada, łapie równowagę, to dlaczego nie spróbować? Co stoi na przeszkodzie?

No i oczywiście najlepiej zacząć wtedy, kiedy nigdzie nie musisz się śpieszyć- weekend, święta, urlop to najlepszy moment.
Macie czas i nikt nie będzie się denerwował.

W pierwszym okresie nauki warto też zakładać jednak pampersa, ale tylko na noc, kiedy dziecko po prostu nie jest jeszcze w stanie kontrolować swoich reakcji lub w sytuacji, kiedy na dłuższy czas musicie wyjść z domu i wiadomo, że nie będzie możliwości załatwienia się do swojego ukochanego nocniczka.
To, że to musi być mój nocniczek, to sprawa niezwykle ważna.

Z tym jednak też można sobie poradzić.
Na przykład do babci czy do przyjaciół zabieraliśmy po prostu nocnik ze sobą.
A w nocy, kiedy już zdecydowałam się spróbować nie zakładać pampersa, pod prześcieradło kładłam foliowy podkład, który wcześniej służył mi do przewijania dzieci.
Kilka razy się przydał.

 

Ja wiem, że pampersy mogą się wydawać wygodniejsze i mniej problemowe, w ostatecznym rozrachunku jednak moim zdaniem rezygnacja z nich wychodzi na dobre małej i dużej stronie.

**************************************************************************************************************

Sekret Odchudzania z Pasją

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment