Pierwsza pomoc – jak to się robi?

apteczka
foto: lcs9

Dzisiaj taki temat, którego zazwyczaj staram się unikać, o którym staram się nie myśleć, żeby nie wywoływać wilka z lasu, ale który spędza mi sen z powiek raz mniej, raz bardziej. Myślę, że pora na taki temat jak najbardziej odpowiednia, bo podczas wakacji może zdarzyć się wszystko, a lepiej być przygotowanym niż nieprzygotowanym.

Pierwsza pomoc

Ja w zasadzie nie potrafię jej udzielać.
Nie przeszłam żadnego kursu, ani szkolenia, a to, co zaserwowano mi przy okazji kursu prawa jazdy to po prostu woła o pomstę do nieba. Co prawda zimna krew i zdrowy rozsądek w wielu sytuacjach bardzo pomagają – jak wtedy, kiedy moja starsza córka, wówczas roczna, zaczęła dławić się bułką, to jednak nie zawsze wystarczają.
Zastanawiam się na poważnie nad jakimś profesjonalnym kursem, na razie jednak, jako że wakacje w toku postanowiłam zdobyć jako taką wiedzę, żeby w razie potrzeby móc pomóc.
Oto co znalazłam na ten temat.

Sztuczne oddychanie i masaż serca

Zacznijmy z grubej rury, od resuscytacji czyli przywrócenia krążenia i czynności oddechowych.
Dziecko może stracić przytomność z różnych powodów: połknie coś, czego nie powinno brać do buzi, zakrztusi się jedzeniem, zachłyśnie wodą podczas kąpieli w basenie. Powodów może być mnóstwo.
Bez wzgledu jednak na powodów trzeba wiedzieć, ze niedotlenienie może mieć poważne konsekwencje dla organizmu dziecka, jeśli nie zareagujemy odpowiednio szybko.
Dlatego jeśli dziecko już straciło przytomność, przede wszystkim trzeba udrożnić jego drogi oddechowe.

W pozycji na plecach niemowlakowi trzeba unieść brodę, starszemu dziecku unosimy brodę i całą głowę lekko odchylamy do tyłu. Dalej wykonujemy pięć oddechów  ratowniczych.
U niemowlaka musimy swoimi ustami szczelnie zakryć usta i nos, u starszego dziecka zakrywamy tylko usta, nos przytrzymujemy palcami przy wykonywaniu oddechu. Jeśli po tych 5 oddechach ratowniczych oddech dziecka nie wraca, kontynuujemy sztuczne oddychanie.
U noworodków wykonujemy 40 oddechów na minutę,
u niemowlaków  20 – 30 oddechów na minutę ,
u starszych dzieci 15 – 30 oddechów na na minutę.
Klatka piersiowa dziecka powinna się unieść, jeśli tak nie jest, jest możliwe, że w drogach oddechowych coś utknęło.

Sprawdzamy  tętno. U niemowlaków na tętnicy ramieniowej lub udowej, u starszaków na tętnicy szyjnej lub udowej.

Kolejny etap, jeśli jest taka konieczność, to masaż serca. Po pierwsze, trzeba wyznaczyć miejsce ucisku. U niemowlaka będzie to odległość palca od linii łączącej brodawki sutkowe w dół.
U starszego dziecka  będzie to szerokość dwóch palców powyżej wyrostka mieczykowatego
Ponieważ nie potrafię tego dobrze wytłumaczyć, a sama nie do końca wiedziałam co to jest wyrostek mieczykowaty, zamieszczam dwa zdjęcia.
Oba pochodzą ze strony  http://www.mp.umk.pl/ i są autorstwa, a właściwie zostały opracowane przez Dr Tomasza Kozłowskiego

mostek9-opracował-Dr-Tomasz-Kozłowskiklatka-opracował-Dr-Tomasz-Kozłowski

Kiedy już ustalimy miejsce nacisku, wykonujemy masaż.
W przypadku niemowlaków  dwoma palcami – wskazującym i środkowym naciskamy na głębokość 1,5 – 2,5 cm 100 razy na minutę, w przypadku noworodków będzie to 120 razy.
U starszaków nacisk wykonujemy całą dłonią na głębokość 2,5 – 4 cm 100 razy.

W międzyczasie trzeba oczywiście wezwać pomoc.

Zadławienie/zachłyśnięcie – co robić

No, to najgorsze za nami.
Najlepiej oczywiście nie dopuścić do utraty przytomności, dlatego jeśli tylko jest taka możliwość trzeba działać natychmiast.
Bez względu na to czy jest to zachłyśnięcie czy zadławienie działamy podobnie.

Po pierwsze, jeśli dziecko jest starsze i rozumie czego od niego oczekujemy, staramy się, żeby próbowało samodzielnie odkaszlnąć. Jeśli to nie da oczekiwanego efektu, siadamy, przekładamy malucha przez własne kolano, tak, aby jego brzuch, znajdował się na kolanie.
Układamy dłoń w tzw. łódkę i energicznie uderzamy w plecy pomiędzy łopatkami.
Niemowlaka uderzamy dolną częścią dłoni lub trzema palcami.

TUTAJ można podsłuchać, co na ten temat mówi profesjonalny ratownik.

Myślę, że to takie podstawowe, najistotniejsze informacje.
Powinnam to wszystko opisać w odwrotnej kolejności, ale ja jakoś tak mam, że trudniejsze sprawy zawsze wolę zrobić na początku, żeby mieć je za sobą. A nie ukrywam , że wyobrażenie sobie swojegoe dziecka nieprzytomnego i potrzebującego pomocy, wywołuje  u mnie dreszcz i gęsią skórkę

Podszkoliłam się jednak trochę i mam nadzieję, że i Wam moi drodzy goście ta wiedza jakoś pomogła, jeśli jak ja, wcześniej jej nie mieliście.
Przede wszystkim jednak mam nadzieję, że ta wiedza nie będzie mnie, ani Wam potrzebna, bo zadziała profilaktyka w postaci uświadamiania potomstwa i uważnej opieki.

*******************************************************************************************************

Sekret Odchudzania z Pasją

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment