Przypadek?

niebo
Foto: Simon

Nie wiem czy wierzycie w przypadki czy uważacie, że wszystko możecie. Może uważacie, że nasze życie jest z góry zaplanowane i cokolwiek zrobimy i tak stanie się to, co jest w planie. A może jesteście zdania, że tylko my sami mamy wpływ na to, jak wygląda świat i z pomocą Boga, losu, natury wszystko możemy zmieniać i ulepszać, albo upiepszać. Przepraszam, tak mi się zrymowało.
Ja żyję w zawieszeniu. Trochę wierzę w przeznaczenie, trochę w to, że mogę wiele, choć nie wszystko i nie zawsze i wierzę w to, że nie jestem sama.
Zawsze czuję obecność, dzięki której udaje mi się  nie zwariować, dzięki której wciąż się staram, wciąż podnoszę, wciąż mam nadzieję na to, że będzie lepiej niż jest i dzięki której  jest tak, jak jest.
Też pewnie macie czasem tak, że nie bardzo wiecie, co dalej, albo jest Wam po prostu źle, albo chociaż smutno.
I nie wiadomo do kogo się zwrócić, nie wiadomo, co ze sobą zrobić. Trochę chce się płakać, a trochę chciałoby się coś zrobić, żeby się nie dać.

Ja właśnie kilka dni temu tak się czułam.
I usiadłam do komputera, żeby znaleźć sobie coś do posłuchania, bo ostatnio muzyka bardzo mi pomaga.
„Niestety”po wejściu na stronę Youtube nie wyświetliły mi się ostatnio słuchane utwory, tylko zupełnie coś innego.
Dlaczego? Nie wiem, bo nie podejrzewam, żeby mój mąż interesował się tematami, które się wyświetliły, tym bardziej nie moje dzieci.
Jak to się stało nie wiem i w pierwszym momencie byłam trochę niezadowolona, bo znowu trzeba szukać od początku … no straszne po prostu.
Spojrzałam, co to jest i już chciałam iść dalej, kiedy zobaczyłam zdjęcie Helenki, wiecie tej młodziutkiej dziewczyny, misjonarki, zamordowanej niedawno w Boliwii. „Helenko, do zobaczenia w niebie”.
No, znowu jakiś ckliwy filmik, których pełno w Internecie. Żal dziewczyny, ale nie chciało mi się czegoś takiego oglądać, ale… kliknęłam.
I zobaczyłam łysego, brodatego, zmęczonego gościa, który mówił i tylko obok Helenki tak naprawdę. Mówił i mówił.
Posłuchałam tego nagrania i kolejnego i kolejnego.
I wsiąkłam. I słucham teraz każdego prawie wieczora.
Nie w ramach rozrywki, nie żeby polepszyć sobie samopoczucie, a jednak czuję się o niebo lepiej.

Ten człowiek to Adam Szustak, dominikanin. Człowiek, o którym wiele razy słyszałam, na którego książki się natykałam i nigdy nie przeczytałam.
To dziwne, że trafiłam na niego teraz i że trafiłam na filmy, które odpowiedziały na moje obecne wątpliwości.
Może to przypadek? A może wcale nie?
Tak czy inaczej, tak bardzo mi się spodobało to co i jak ojciec Adam mówi i robi, że postanowiłam tu na blogu co jakiś czas jakiś jego film udostępnić.
Może i Wam się spodoba i przyda, jeżeli go jeszcze, jak ja dotąd, nie znacie. Myślę, że to taki człowiek, który potrafi trafić zarówno do takich, jak ja, jak i do takich, którzy twierdzą, że w Boga nie wierzą.
Myślę, że sporo tu mądrości uniwersalnej i ważnej dla każdego człowieka bez względu na światopogląd.

Zaczynamy od tego, co mnie zatrzymało – Helenko, do zobaczenia w niebie

 

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment