poduszeczka od siostry dla siostry
foto: twórczość 🙂 własna
  • Dziewczyny, powiedzcie mi czy Wy się kochacie?
  • Tak mamo.
  • To dlaczego tak strasznie, ciągle i o wszystko się kłócicie?!
    Szkoda, że nie mogę tu wrzucić zdjęcia, ale wyglądało to mniej więcej tak: spojrzały po sobie, spojrzały na  mnie, wzruszyły jednocześnie ramionami i powiedziały:
  • Nie wiemy. Możemy już iść?
  • …??? Możecie

Moje córki kłócą się ciągle, o wszystko, w każdym momencie. Na szczęście tylko w domu, poza domem to anioły.
Głowa czasami mi pęka i nie wiem, w którą stronę się odwrócić, kiedy co minutę z którejś strony słyszę: mamo, a ona…
Próbuję to zrozumieć, nie potrafię, czasem są dla siebie naprawdę wstrętne i okrutne. Czasem płacze jedna, czasem druga. A czasami obie.
Jestem między młotem, a kowadłem, tym bardziej, że zwykle nie jestem w temacie, bo wszystko zaczyna się w pokoju obok i nie widzę o co chodzi.
Staram się mozolnie dowiedzieć, ale to nie jest możliwe, bo obie w emocjach udowadniają, każda swoją rację.

Kiedy są razem poza domem, kiedy się muszą sobą opiekować, są najlepszymi siostrami na świecie. Czułymi, troskliwymi, jedna za drugą poszłaby w ogień.
Uprzedzając ewentualne komentarze, wiem, że to wszystko jest zupełnie normalne. Mam siostrę, różnica wieku między nami jest dokładnie taka sama, jak między moimi dziewczynami, dwa lata.
Pamiętam dokładnie kłótnie, walki, przepychanki, bijatyki, nawet wtedy, kiedy już byłyśmy nastolatkami.
Nie pamiętam, jak reagowała nasza mama.
Nie pamiętam żadnych drastycznych szczegółów, czasami stawiała nas po kątach, ale chyba nie interweniowała zanadto. Będę musiała się upewnić.

Tak to już jest w życiu rodzeństwa, zupełnie jak w wielu innych sprawach. Na szczęście jednak zdarzają się takie momenty, które pokazują, jak ważne siostry są dla siebie i dzięki którym można pogodzić się z tą codzienną, nieustanną wojną.
Ostatni taki przeżyłam w urodziny młodszej Królewny.

Starsza chciała jej zrobić prezent. Wypatrzyła w którymś sklepie poduszeczki z różnymi napisami. Spodobała jej się ta z napisem ” Najlepsza siostra na świecie”, ha, ha… Niestety zabrakło jej pieniędzy.
Co zrobiła?
Nie przyszła do nas, sama uszyła podusię. Poprosiła mnie o kawałek materiału i watę. Musiałam jej trochę pomóc, bo nie poradziła sobie z obszyciem tak, jak chciała. Wyszło krzywo, jak cholera, ale co z tego?
Zrobiła czerwony napis: „Najlepsza siostra na świecie” i kiedy świeczka – ósemeczka na torcie została zdmuchnięta, wręczyła młodszej Królewnie. Pełne zaskoczenie, radość, uściski i całusy i teraz młodsza siostra zamiast z misiem, sypia ze swoją krzywą, śliczną poduszeczką ( a ja tylko sprawdzam, czy napis nie zostaje na buzi 🙂

Ładne, prawda?
Takie chwile naprawdę wynagradzają te wszystkie, które sprawiają, że miałoby się ochotę trzasnąć drzwiami i pójść, gdzie oczy poniosą.

Na opowiedzenie tej historii i umieszczenie zdjęcia, otrzymałam zgodę obydwu Królewien.

Tutaj także bywam