• Płomień dwóch adwentowych świec
    Życie

    Adwent – mój dzień 7

    11 grudzień, poniedziałek Nie wiem, jaka dzisiaj pogoda, nie zauważyłam, za to jakiś bardzo miły pan chciał mnie dzisiaj rozjechać na drodze, ale na szczęście mu się to nie udało, bo ja mam refleks, tzn. mam dobry refleks. Dzisiaj wypowie się ktoś inny, z kim się bardzo zgadzam i komu prawdziwie zazdroszczę pewności, do której sama próbuję dosięgnąć, ale jeszcze tylko gwoli ścisłości kilka słów „sprawozdania”. Spokój/cierpliwość: 0. Dałyśmy ciała wszystkie trzy, chociaż to ja jestem temu najbardziej winna. Poprawiam się, już od wczoraj. Pismo Święte: wielki + Plan: jest. Piękny i wspaniały, tzn. na tyle szczegółowy, że jak na razie wiem co robić i na razie idzie mi dobrze…

  • Życie

    Adwent – mój dzień 3

    7 grudzień, czwartek Dzisiaj inaczej, prawie świeci słońce, nie wieje mocny wiatr. Na świecie całkiem ładnie. A u mnie porażka. Nie do końca, nie stuprocentowa, może nie aż porażka, ale jednak. Jest zarys planu, ale w głowie. Tyle się wczoraj tylko udało, ale za to udało mi się zachować spokój. A całkiem łatwo nie było. I udało mi się porozmawiać od serca z młodszą Królewną. To się w jej przypadku rzadko zdarza. Na dzisiaj w związku z tym nie dokładam żadnego nowego zadania. Bardzo mi się podoba zachowywanie spokoju. Postaram się więc o to i dzisiaj. I zmaterializuję mój plan na papierze. Na papierze jakoś najlepiej mi się takie rzeczy…