• adwentowy lampion
    Życie

    Adwent – mój dzień 5 i 6

    Dwa w jednym, bo sobota to był dzień ogarniania domostwa. Ciągle  nie mam na to czasu. Nie muszę zamiatać nogą śmieci z podłogi, ale w niektóre miejsca dawno nie zaglądałam. W czasie mojego dzieciństwa czas przedświąteczny to były generalne porządki. Moja mam sprzątała dosłownie wszystko. Nie cierpiałam tego, a dzisiaj trochę mi tego brakuje. Adwent to nie synonim sprzątania, ale jest coś dobrego w uporządkowaniu terenu wokół siebie. Jakoś tak się człowiekowi lekko robi, radośniej i łatwiej zabrać się za sprawy ważniejsze. Trochę mi się w sobotę udało zrobić. Szału nie ma, ale zrobiłam to, co było najpilniejsze, a resztę sobie rozplanowałam na kilka dni. Bo udało mi się wreszcie…