Uczmy się od dzieci

Dopiero co uczyła się chodzić, wymawiać pierwsze słowa. Jeszcze nie tak dawno co chwilę pytała: mamo, a jak się pisze R, a jak się pisze C?
Wciąż, dzięki Bogu, chce się do mnie przytulać, ciągle chce mi o wszystkim opowiadać i szuka mojej pomocy, kiedy sobie nie radzi, przynosi każdy rysunek, żeby się pochwalić.
I jednocześnie z każdą chwilą staje się bardziej dorosła. I to w taki nieoczekiwany i zaskakujący dla mnie sposób.
Od soboty jakoś inaczej patrzę na moją córkę.
Ona o tym nie wie, ale mnie zaskoczyła.
Można by powiedzieć, że nie stało się nic takiego – jedno zdanie, małe spostrzeżenie, a jednak dowiedziałam się odrobinę więcej.
Wiem trochę lepiej, jak moje dziecko widzi otaczający świat i co jest dla niego ważne i że się cieszy z tego, że coś jest piękne.
Mam nadzieję, że nie pogniewa się na mnie kiedyś, że zdradziłam, co powiedziała, ale myślę, że to naprawdę ładne i chcę się podzielić, bo to też takie pouczające dla nas dorosłych, żeby trochę inaczej spojrzeć wokół siebie, na to, co nas otacza i na ludzi wokół.
Słuchając i oglądając dwoje wykonawców, moja królewna powiedziała: mamo, on jest jak dzwon kościelny, a ona jak piórko. I ona na ten dzwon opada.
W pierwszym momencie zdziwiłam się i trochę mnie rozbawiło to, co powiedziała, ale przede wszystkim mnie zatrzymało. Zaczęłam słuchać i ją zrozumiałam.
I zrobiło mi się nawet trochę smutno, że ja świata już tak nie odczuwam.
A przecież wciąż mogę.
Jak to dobrze być mamą:-)
Jeden komentarz
Pingback: