Witaj szkoło! A podręczniki już macie? Bo my jeszcze nie.

tornister z książkami
FOTO: OurLincolnshire

Półmetek wakacji to już jest dobry moment na to, żeby zacząć przygotowywać powrót do szkoły?
Wiem, że zachowuję się trochę jak wariatka. Zamiast cieszyć się względnym luzem ( bo po powrocie do pracy, to co to za wakacje:-(, ja już myślę o wyprawce. Na dodatek od dziś myślę razy dwa.
No, co ja poradzę na to, że wolę mieć wszystko zrobione, posprzątane, uporządkowane i dopiero potem czuję spokój. Oj tato, tato, to wszystko Twoja wina.

Lubię mieć to już z głowy

Zeszyty i większość przyborów szkolnych już mamy. Jest trochę Krainy Lodu, trochę Violetty i jakiś słodki piesek.
Pamiętam, jak dziewczyny się zdziwiły widząc mój stary zeszyt w kolorze buro-szarym, który wygrzebałam podczas jakichś porządków: ale brzydki.
Zostały nam jakieś niedobitki, które jak najprędzej trzeba dokupić, bo później pewnie się o nich zapomni. A potem, 9 wieczór: mamo, a ja na jutro potrzebuję bibułę!
I stań tu człowieku na głowie, a bibułę musisz wytrzasnąć choćby spod ziemi, bo jak nie, to czarna rozpacz i krokodyle łzy.

Plecaki i worki są. Potrzebujemy jeszcze jakichś kapci i strój na wf. Koniecznie biała koszulka i czarne spodenki, bo pani lubi, jak dzieci wyglądają jednolicie. A, może to rzeczywiście lepiej, nie ma się co wyzłośliwiać?
Śniadaniówki, bidony gotowe do użycia.

Co jeszcze? Podręczniki oczywiście.
Pamiętam jeszcze czasy, kiedy podręczniki szkolne dostawało się w szkole po starszych kolegach, a kiedy chciało się mieć nowe, czyste i ładne, to albo nie można było ich w żaden sposób w księgarni dostać, albo trzeba było wystawać w długaśnych kolejkach. No, ale to dawne czasy.

Kiedy starsza córka poszła do pierwszej klasy, kupno podręczników szkolnych to było 5 minut. Lista tytułów otrzymana od wychowawczyni, szybki przegląd internetowych księgarni, bo często można tę samą książkę kupić kilka złotych taniej, przejście do płatności, podanie danych, albo na odwrót, najpierw podanie danych, potem przejście do płatności i już. Czekamy na paczkę.

Rok później zakupy zrobiliśmy w księgarni tradycyjnej. Opłacało się, bo kupując podręczniki szkolne, otrzymywało się zniżkę na plecak i inne szkolne akcesoria, dzisiaj dba się o klienta. Poza tym nie dotyczyły nas koszty transportu. Tylko, że ciężko było, bo to cały pakiet, sporych rozmiarów paczka, a do tego jeszcze podręcznik i ćwiczenia do języka angielskiego, ale daliśmy radę.

A w tym roku

W tym roku cały komplet zamówimy chyba znowu przez Internet.  Z lenistwa po prostu. Do księgarni bardzo lubię chodzić, ale po to, żeby pochodzić, pooglądać, co jest ciekawego, przeczytać kilka zdań przed podjęciem decyzji. Kupno szkolnych podręczników tych atrakcji nie dostarcza.

Poza tym, w Internecie mogę porównać ceny i wybrać najkorzystniejszą. Czasem to tylko złotówka, ale jednak satysfakcja jest. Paczkę przywiozą nam pod drzwi często również bez kosztów, nie trzeba już niczego dźwigać. A ile jest radochy przy rozpakowywaniu, jaka niespodzianka. Od razu chce się iść do szkoły:-)
Zakupy dotyczą tylko starszej córki, bo od początku edukacji korzysta z jednego tytułu, jednego wydawnictwa, tej samej grupy autorów.
Młodsza, nasza pierwszoklasistka, dostanie bezpłatny podręcznik, a dokładniej rzecz ujmując zostanie jej ten podręcznik wypożyczony ze szkolnej biblioteki. Mam tylko nadzieję, że będzie w dobrym stanie, bo córcia już się martwi tym, że może być brzydki, czytaj zniszczony, a ona tak lubi ładne rzeczy. I zobaczymy ile ten Elementarz jest wart, bo zdania na jego temat docierały do mnie bardzo różne, z przewagą negatywnych niestety.

Podręcznikowe zamieszanie

A tak swoją drogą to ciekawa sprawa z tymi podręcznikami. Nie zagłębiałam się w ten temat, bo staram się unikać okazji do zdenerwowania, ale gdzie tu jest logika?
Rozumiem, że klasa I i II otrzymają darmowe podręczniki, bo druga korzystała z takich w I klasie, a pierwsza zgodnie z reformą ma mieć dostęp do darmowego Elementarza. Z jakiego jednak powodu klasa III musi wciąż za podręczniki szkolne płacić, a klasa IV również otrzyma je za darmo? Ja nie rozumiem, ktoś mi to może wytłumaczyć?

I jeszcze jedno pytanie mi się nasuwa: czym kierowali się wcześniej nauczyciele przy wyborze podręczników?
Bo przecież zestawów do nauki w klasach 1-3 jest przynajmniej kilka. Ciągle piszę tylko o tym przedziale, bo tylko ten mnie dotyczy, trudno mi się wypowiadać o wyższych klasach . Czym one się między sobą różnią? I czy różnią się aż tak bardzo?
W sumie pytanie nie powinno brzmieć czym się kierowali, tylko czym się kierują, bo przecież nauczyciel nie ma obowiązku korzystania z bezpłatnego podręcznika. Może, ale nie musi. Czy w takim razie, jeśli nie chce z niego korzystać, to oznacza, że bezpłatny Elementarz jest rzeczywiście taki zły?

No i w sumie to mam mętlik w głowie i poczucie, że w gruncie rzeczy nie mam na nic wpływu. Jedno, co mogę zrobić, to pomagać dzieciom bez względu na to z jakich podręczników korzystają.  I to oczywiście zrobię.

*********************************

Aha, jeszcze słówko. Może zauważyliście linki w tym tekście prowadzące do jednej z księgarni? Tekst jest jak najbardziej na czasie i z serca, ale jednocześnie ma na celu promocję księgarni. Moja pierwsza taka współpraca:-) Już niedługo pierwsze recenzje, tylko trochę się ogarnę.

 

Tutaj także bywam

Related posts

One Thought to “Witaj szkoło! A podręczniki już macie? Bo my jeszcze nie.”

  1. Idzie wrzesień czas na książki do szkoły

Leave a Comment