Wyjazd uważamy za udany – połowa wakacji za nami

jezioroNo i wróciliśmy. Tydzień minął, jak z bicza strzelił. Tak się kiedyś mówiło:-)
Było wspaniale i trudno mi było wrócić dzisiaj do pracy, tym bardziej, że starsza córa już rano wyjechała na kolonię.
Było wspaniale, pojechaliśmy wszyscy, z wyjątkiem chomika, który został pod opieką babci. Chyba się zaprzyjaźnili.
Spędzaliśmy czas wspólnie i udało nam się właściwie wcale nie pokłócić.
Czasami było trudno, wiadomo, humorki, foch starszej córki, pragnienie czwartego loda młodszej, ale staraliśmy się i jakoś się udało.
Wspólne śniadania, obiady i kolacje. Patrzenie na jezioro, wyprawy do kopalni złota ( i ani kawałka złota), gra w karty, rozgrywki badmintona, wieczorne czytanie, wspólne pływanie w basenie – dziewczyny coraz pewniej pływają.
Moja córa zaczęła więcej czytać. Najbardziej spodobało jej się siadanie pod parasolem i czytanie na świeżym powietrzu. Mnie też.
dzieci, pies, jezioro

Spacery z psem we czwórkę, albo dwójkami. Moje dziewczyny są takie różne. Z każdą z nich rozmawia się inaczej, ale na razie mają mi tyle do opowiedzenia i jestem z tego powodu szczęśliwa.
A pies przeszczęśliwy.
Pierwszy pomysł był taki, żeby zostawić go u mojej siostry, ale ja i dziewczyny nie chciałyśmy go zostawiać i to był dobry pomysł. Wygląda na to, że zaczął się czuć pewniej.

I ciekawe miejsce. Mnóstwo ludzi z Czech, Niemiec, Holandii, nawet Szwajcarii. Co oni tutaj robili?
Zastanawiamy się czy nie warto pomyśleć nad przyczepą campingową.
Wsiadasz, przyczepiasz do auta domek i jedziesz gdzie chcesz. Może kiedyś?

Na koniec, żeby nie było tak różowo.
Pomysł z wyjazdem nad takie jezioro to najgłupszy z możliwych pomysłów:-) Jezioro Otmuchowskie to zbiornik retencyjny. Przez wiele lat spełniał dwa zadania. Był zbiornikiem retencyjnym i jednocześnie miejscem rekreacji. Powstało tam  mnóstwo ośrodków. Niestety przez całe lata, podczas których nikt nie pomyślał o tym, żeby zadziałać w kierunku zatrzymania naturalnych procesów, przestał spełniać swoje drugie zadanie.
Ośrodki ciągle funkcjonują siłą rozpędu, ale tak  naprawdę w jeziorze można jedynie wędkować.
O kąpieli nie ma mowy, bo w upale woda kwitnie, jest pełna glonów.
żaba

Uratował nas świetny basen, na którym spędziliśmy najgorętsze dni, ale drugi raz tam na pewno nie  pojedziemy:-)
Na dodatek okazało się, że starsza córcia cierpi chyba na arachnofobię, co nie ułatwiało nam życia.

Pomimo wszystko wszyscy jesteśmy zadowoleni  i uważamy nasz wyjazd za bardzo udany.
Zdaje się, że najważniejsze w takich wypadach jest po prostu to, żeby być razem.

Aha, opaleni jesteśmy bardziej niż po wakacjach nad morzem. Pięknie.

***Zdjęcia są mojego autorstwa, wiec jakie są, każdy widzi, ale coś tam widać i może trochę atmosferę oddają. Prawie wszystkie robione wieczorem, bo w dzień się po prostu ręką, nogą ruszać nie chciało. No, chyba, że w basenie, ale nie mamy wodoodpornego aparatu, więc co wrażliwszych na piękno fotografii, przepraszam:-)

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment