Borys Szyc kadr z filmu Handlarz cudów
Film

Borys Szyc jako „Handlarz cudów” zobaczcie koniecznie

Bo pozory czasem mylą

Warto czasem zostawić uprzedzenia na boku. I
I dać sobie tym samym szansę na obejrzenie czegoś naprawdę dobrego, co zostaje w pamięci i wzrusza. A najbardziej zaskoczył mnie Borys Szyc.
Historia, którą opowiada „Handlarz cudów” to trochę temat na czasie, chociaż film jest z 2009 r.
Opowiada bowiem o dwójce dzieci z Dagestanu, które nielegalnie próbują się dostać do ojca we Francji.
Abstrahując jednak od tego trudnego dzisiaj tematu, chciałabym się skupić na tym czym jest ten film.
Na opowieści o ludziach, trudnych wyborach, walce z samym sobą.
O uczuciach, które się pojawiają nie wiadomo skąd i wydawałoby się nie wiadomo  po co. Takich, które okazują się zaskakująco ważne.

O tym, że trudno czasem zgodzić się na to, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, że nie żyje się tylko dla siebie.
I że to, co się rodzi między ludźmi, chociaż trudne i boli, jest najważniejsze i warte uwagi.
I o tym, że każde spotkanie może przynieść dobrą zmianę, chociaż nie kończy się wcale happy endem.

Handlarz cudów film polsko – szwedzko – francuski

Może dlatego taki dobry (wiecie, jak bardzo lubię kino skandynawskie).
Wyreżyserowali go Polacy: Jarosław Szoda i Bolesław Pawica.
To taki trochę dramat, trochę film psychologiczny, trochę kino drogi. Nie dzieje się w nim zbyt wiele, chociaż bohaterowie starają się dostać w określone miejsca z określonych przyczyn. Nie mamy scen zapierających dech w piersiach, brawurowych akcji, może poza jedną, ucieczek, a jednak trudno oderwać się od ekranu.
Dlaczego historia alkoholika, który spotyka dwójkę zdesperowanych dzieci i ich losy splatają się w sposób, który później trudno odplątać, w ogóle nas może zainteresować?
Osobiście sądzę, że obok świetnie napisanej i pokazanej historii ogromna w tym zasługa aktorów. Wszystkich bez wyjątku, jednak na wielką uwagę zasługują odtwórcy głównych ról.

Borys Szyc świetnym aktorem jednak jest

Role dzieci zagrali młodzi Rosjanie: Sonia Mietielica, która od wielu lat mieszka zdaje się w Krakowie i Roman Gonczuk z Moskwy.
Są wspaniali. Delikatni i twardzi jednocześnie.
Cudowna jest ta nić porozumienia między nimi, kiedy rozmawiają w swoim języku,  w wymianie spojrzeń i tylko im znanych gestów. Są naturalni i do bólu prawdziwi, nie ma w ich grze żadnej przesady. A był to dla obojga debiut ekranowy.
Wielki szacunek.
Borys Szyc jako Stefan, alkoholik i furiat.

To jego dotyczyły uprzedzenia, o których pisałam na początku.
Przyznam się, że nie widziałam wszystkich filmów z jego udziałem.
Podobał mi się w filmie Enenale po obejrzeniu Randki w ciemno, Kac Wawa czy Wojny polsko – ruskiej zniechęciłam się do sposobu jego gry.
Nie lubię tej przesady, takiej natrętnej fizyczności.

I chociaż brałam pod uwagę fakt, że pan Borys zagrał w wielu innych filmach, trudno było mi zgodzić się z opiniami, które twierdziły, że jest on wyjątkowym i świetnym aktorem.
Trudno mi było po prostu wyobrazić sobie, że może on zagrać w sposób, który mógłby mnie zainteresować.
Uprzedziłam się po prostu.
A dzisiaj biję się w piersi i zamierzam obejrzeć inne filmy z jego udziałem.

Ludzka twarz i więcej nie trzeba

Wracając jednak do roli w Handlarzu cudów.
Borys Szyc jest według mnie genialny w tym śmiesznym, niebieściutkim garniturku, w rozpadającym się samochodzie.
Z rozpaczą w oczach, w głosie, w całej postawie.
Genialnie stworzył postać alkoholika, który walczy, modli się, który chce się skupić tylko na swojej walce.
A dzieci, które spotyka, próbują mu to uniemożliwić.
Nie chce się na to zgodzić, ale ma zbyt dobre serce.

To zupełnie inny Borys Szyc niż ten w Wojnie polsko-ruskiej.
Tu ważna jest pauza, niedopowiedzenie, nie wypowiedzenie, spojrzenie, gest, postawa.
Jest w postaci granej przez Szyca jakaś delikatność, strach i jednocześnie siła.
Jest rozpacz i zaraz obok radość, jak u dziecka, zachwyt i ciekawość ludzi, których spotkał.
A wszystko jest tylko delikatnie zarysowane, subtelnie zagrane.

Nie tylko zresztą przez pana Borysa.
Wszyscy bez wyjątku aktorzy  w tym filmie zasługują na uznanie.
Mariusz Benoit, jako zdegenerowany, pogodzony ze sobą alkoholik.
I Joanna Szczepkowska jako doktor Jaworska pozbawiona złudzeń i wkurzona na swoje życie.
Ali Ibraiguimov jako ojciec dzieci.
To rola malutka, aktor jest na ekranie tylko przez moment, ale trudno o nim zapomnieć.

Jestem zdziwiona, zachwycona i szczęśliwa, że mogłam ten film zobaczyć.
I szczerze polecam Handlarza cudów na jakiś spokojny wieczór każdemu, kto woli prawdziwe emocje od strzelanki, krwawej jatki, wampirów i zombie:-).

Tutaj także bywam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *