O tym, jak realnie wykorzystać radę pani psycholog

bawiące się dziecko
foto: DoortenJ

Spotkania rodziców z psychologiem, zwłaszcza, kiedy rodzice są w grupie, jak na zebraniu  w klasie mojej córki bywają dosyć zabawne.. Choć zabawne, to pewnie nie najlepsze sformułowanie.

Każda mama swoje przecież wie i żadna wypindrzona paniusia nie będzie jej mówiła, co ma robić.
Pani psycholog z lekkim pobłażaniem czy politowaniem przygląda się całemu zgromadzeniu i chociaż gdzie niegdzie widać przebłyski dobrej woli, to raczej do pełnego porozumienia nigdy tu nie dojdzie.

Szybciej, szybciej nie mamy czasu

Rodzice, ciągle zajęci, ciągle w biegu, bo tyle spraw do załatwienia, bo tyle trzeba jeszcze zrobić, nie mają, bo nie mogą mieć przecież cierpliwości, żeby każde polecenie czy prośbę egzekwować przez 15 minut czy pół godziny.
No, nie mogą.
Jeśli dziecko ma się ubrać, bo za pięć minut trzeba wyjść z domu, to ma się ubrać, bo czasu naciągnąć się nie da.
Jeśli dziecko ma posprzątać pokój, to ma go posprzątać teraz, już, natychmiast.
Jeśli dziecko ma odrobić lekcje zadane w szkole, to wtedy, kiedy rodzic ma właśnie chwilę, bo za chwilę już chwili mieć nie będzie.

No, a co zrobić, kiedy to ukochane nasze dziecko ma właśnie całkiem  inny pomysł na te 5 minut, które zostały do wyjścia?
No, a co zrobić, jeśli pokój posprząta za chwilę, bo właśnie teraz odkryło, że robienie świecy pod stołem, to genialna zabawa i trzeba sprawdzić co się stanie, kiedy stół się podniesie na stopach?
No, a co jeśli lekcje chce odrobić za chwilę, bo teraz musi, po prostu musi posłuchać pięknej muzyki w radio?

No, co?
Co robią rodzice w takich sytuacjach?
Nie wiem oczywiście, wiem, co robię ja sama, a wcale jak myślę nie jestem lepsza od innych mam. Domyślam się, co robią sądząc po reakcjach rodziców, głównie mam, na zebraniu.
Irytują się, wydają polecenia natychmiastowego wykonania, krzyczą, egzekwują, wydają polecenia na odległość, których dziecko i tak wcale nie słucha.

Nie pójdą przecież do pokoju pociechy, żeby spokojnie, patrząc jej w oczy, powiedzieć, jak radzi pani psycholog: kochanie zależy mi na tym , żebyś właśnie teraz posprzątał pokój, ubrał buty, odrobił lekcje. A w przypadku, kiedy maluch nie posłucha z anielskim spokojem powtórzyć tę kwestię drugi i trzeci i dziesiąty raz aż do skutku.

No, bo skąd rodzice mają brać anielski spokój i czas, żeby powtarzać tę kwestię po kilka, kilkanaście razy?
Być może tacy rodzice istnieją, ja ich nie poznałam.
Zwykle mówią: przecież ona/ on ma już 6,7,8 lat, powinna/ powinien wiedzieć, co trzeba…tyle razy tłumaczyłam…
I taki pomysł i demonstrowanie odpowiedniego zachowania przez panią psycholog wzbudza ogólną wesołość wśród mam.

Wzorzec do wyuczenia

Domyślam się, że sposób prezentowany przez panią psycholog to idealny wzorzec, niedościgły jednak dla większości z nas.
Mam jednak wrażenie, że chyba celowo, przerysowany po to, żeby uzmysłowić rodzicom jedną sprawę.

Ponieważ jesteś rodzicem, mamą , tatą, to pomimo własnych emocji i miliona spraw MUSISZ znaleźć choćby kilka chwil dla swojej pociechy.
Chwil, kiedy będziesz tylko dla niej, kiedy wprost, a nie z kuchni czy z drugiego pokoju, przez ramię zawołasz, co musi teraz właśnie zrobić.
Chwil, w których ona czy on poczuje, że to, co mówisz jest naprawdę ważne – dla Ciebie, a przez to i dla niej czy dla niego.
Chwil, w których Twoje dziecko powoli zacznie rozumieć, że jest częścią czegoś, że to, co robi ma wpływ na innych, że pewne rzeczy robi dla siebie samego i że na tym dobrze wyjdzie.

Nie musisz tego robić tak, jak zaprezentuje Ci to taki czy inny psycholog, specjalista, dziennikarz, super niania.
Wystarczy, że zrobisz to po swojemu, ale szczerze i spokojnie.
Z kilkuletniego doświadczenia wiem, że nawet małe dziecko, które wydawałoby się nie kojarzy za wiele, ceni sobie bardzo szczerość i poważne traktowanie. Serio. I wiele wbrew pozorom rozumie.

To wszystko nie jest łatwe, bo nikt, kto staje się mamą czy tatą, nie staje się automatycznie chodzącym ideałem, który posiadł wiedzę tajemną.
To nie jest łatwe, w ciągłym biegu odnaleźć spokój w samym sobie.
To nie jest łatwe, ale nie jest niemożliwe. Każdy może tego dokonać, jeśli zależy mu na własnym dziecku, jeśli ma świadomość, że jego dzisiaj buduje jego jutro już bez mamy.
Może na początek zanim znowu krzykniesz w pośpiechu, odetchnij głęboko kilka razy i nie podnoś głosu, ale spokojnie, wprost, bezpośrednio do niego poproś swojego syna czy córkę, aby ubrał się do wyjścia, posprzątał pokój, odrobił lekcje…
****************************************************************************************************************
Sekret Odchudzania z Pasją

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment