Praca i wychowanie – da się połączyć? Da się, tylko jakim kosztem?

kobieta przy komputerze
foto: StartupStockPhotos

Kończą się wakacje. Już za tydzień z małym haczykiem dzieciaki pójdą do szkoły.
I znowu wielka niewiadoma dla mnie. Starsza córka to już trzecioklasistka, więc mniej więcej wiadomo czego możemy się spodziewać, ale młodsza idzie do pierwszej klasy.
Trochę się martwię jak to się wszystko ułoży, bo to nasze młodsze dziecko jakieś takie nadwrażliwe, wszystkim się przejmujące, płaczliwe. Ona to pewnie trochę przeżyje.
Dlatego chciałabym móc zabierać dziewczyny zaraz po lekcjach czy powiedzmy po zajęciach dodatkowych do domu.
Mam wrażenie, że to byłoby dla nich lepsze od siedzenia w świetlicy.
Mam wrażenie, że mojej starszej córce brakuje chwili wyciszenia się, spokoju, zajęcia się tylko sobą, albo po prostu posiedzenia i nic nie robienia. I brakuje jej kontaktu ze mną, chociaż stara się tego nie okazywać.
W wakacje troszeczkę udało nam się to nadrobić, stąd taki wniosek.

No właśnie, troszeczkę. Za mało mam czasu dla moich dzieci. Ja i mnóstwo innych ludzi.
Chciałabym mieć możliwość wyboru. Chciałabym móc wybrać: praca zawodowa czy wychowywanie dzieci. Nie mam takiej możliwości, więc muszę łączyć jedno z drugim i chociaż praca na tym nie traci, to moje dzieci na pewno nie zyskują.
Od zawsze nie wierzyłam w te bajki, jak to ładnie, łatwo, sprawnie można połączyć pracę z wychowaniem.
Ja uważam, że tego nie da się połączyć, tzn. nie da się tego połączyć w taki sposób, żeby to pozostało bez konsekwencji.
Ucierpi albo praca, a właściwie szef, albo dziecko, bo będzie miało poczucie, że wtedy, kiedy mama jest mu najbardziej potrzebna, to wtedy właśnie jej nie ma. Albo ucierpi mama zapadając na nerwicę, kiedy będzie chciała być dobrą mamą, gospodynią, żoną i pracownicą jednocześnie. Aha, i jeszcze będzie się starała dbać o siebie i zawsze ładnie wyglądać i zawsze się uśmiechać.
Dziecka nie da się zaprogramować. Ono czasem chce pogadać właśnie wtedy, kiedy musisz je odwieźć do przedszkola, ono w nocy dostaje gorączki, może się czegoś bać i za nic  nie chce wypuścić Cię z domu. A Ty mówiąc mama Cię kocha, musisz się wyrwać siłą z jego objęć.
Mówimy, że klaps pozostawia w dziecięcej psychice trwały ślad. A czy takie sytuacje, kiedy zostawiasz dziecko płaczące za Tobą i nieszczęśliwe, nie pozostawiają w niej śladu?

Nie mam możliwości wyboru i dlatego coraz bardziej skłaniam się ku temu, żeby zrobić wszystko, co się da, żeby pracować w domu, zdalnie.

Praca, którą wykonuję, nie daje takich możliwości, więc muszę szukać czegoś całkiem innego.
Wiem, że kiedyś już tu o tym pisałam, już chodziło mi to po głowie, miałam jakieś tam pomysły. Tyle, że z realizacją było kiepsko. Może nie podeszłam do tego dostatecznie poważnie, ale najprawdopodobniej po prostu trochę się tego bałam. Bo to jednak jedna wielka niewiadoma.
Dzisiaj czuję, że zdecydowanie coś trzeba zmienić. Bo dzisiaj jest jeszcze czas, kiedy dzieci mnie potrzebują. Jeszcze chwila i to się zmieni, a nie chcę, żeby miały poczucie, że są same ze swoimi sprawami, bo mamy nie ma wtedy, kiedy jest potrzebna.
To nie szkodzi, że miliony ludzi żyje w taki sposób. To nie szkodzi, że miliony kobiet muszą sobie radzić w taki sam sposób. To nie szkodzi, że inne dzieci mają gorzej. Ja nie chcę tego dla moich dzieci. I tyle.

Tak sobie po cichu planuję, że do kolejnych wakacji nasza sytuacja się zmieni, że dopnę swego i znajdę sposób i spędzę z dziewczynami całe dwa miesiące. Chyba, że będą chciały wyjechać na jakąś kolonię.
Bo wcale nie trzeba wybierać się na luksusową, zagraniczną wycieczkę, żeby być szczęśliwym.
Wystarczy być razem. Razem na wycieczce rowerowej, razem w grze w piłkę, razem kąpiąc się w basenie i zajadając winogrona, razem grając w scrabble, razem czytając książkę pod parasolem, razem na spacerze z spem. Bez pośpiechu. Być po prostu razem.
Takie wakacje chciałabym w przyszłym roku zafundować moim dziewczynkom.

Nie jestem najlepsza w planowaniu, a przede wszystkim w realizowaniu planów, ale chcieć to móc podobno? No to spróbuję sprostać temu zadaniu.

Tutaj także bywam

Related posts

2 Thoughts to “Praca i wychowanie – da się połączyć? Da się, tylko jakim kosztem?”

  1. Myślę, że to dylemat każdej wrażliwej kobiety. Dzieci potrzebuja nas intensywnie przez krótki czas w życiu. To czas kiedy powinniśmy, jako rodzice, pomóc im w kształtowaniu uważności i szacunku do innych, współpracy, umiejętności wyrażania poglądów, walczenia o swoje…Nie wychowamy dzieci przy komputerze. Do tego potrzeba wielu rytuałów, nieśpiesznie spędzanego czasu.Idealnym rozwiązaniem jest praca zdalna.Trzymam kciuki, Magda, aby marzenia się ziściły. Zerknij na mój blog, w najnowszym wpisie książka młodej mamy dwojga małych dzieci, psycholożki i coacha, Edyty Zając.O planowaniu i wcielaniu marzeń w życie.Edyta bardzo mnie zainspirowała konsekwentną realizacją marzeń:))

    1. admin

      Dziękuję Ci za inspirujący komentarz ( jak tylko będzie okazja, pewnie zajrzę do książki pani Edyty) i za życzenia. To, co piszesz o rytuałach i czasie spędzanym wspólnie, co dziwne, nawet na nic nie robieniu, święte słowa. A to się tak bardzo zatraca w codziennym biegu i potem tak trudno to nadrobić.

Leave a Comment