Kochajmy psy, bo warto

Dzisiaj taka króciutka historia ku pokrzepieniu serc. Jako przeciwwaga dla tych wszystkich tragicznych wiadomości, które docierają do nas zewsząd każdego dnia.

Mała, niepozorna, czarniutka, niemłoda już sunia. Kundelek. Pewnie nikt nie zwróciłby na nią uwagi, w schronisku najpewniej nie miałaby szans. Takich piesków wszędzie jest pełno.
A jednak 14-letnia Perełka z Będzina jest niezwykła.
Dlaczego? Uratowała miesięczną dziewczynkę, która w  nocy, kiedy wszyscy domownicy spali, przestała oddychać.
Maluchom często się to zdarza. Na dodatek  panował wtedy nieznośny upał. Pech chciał, że tej nocy rodzice i babcia byli zmęczeni ciągłym czuwaniem przy dziecku i wszyscy spali.
Perełka czuwała. Skąd wiedziała, że dzieje się coś złego?
Na to pytanie nikt nie udzieli odpowiedzi, Perełka może by potrafiła, ale nie odpowie.
Wiedziała i zaczęła głośno szczekać, żeby zawiadomić domowników. Dzięki temu babcia, która obudziła się pierwsza, natychmiast udzieliła dziecku pomocy i uratowała je.
Gdyby wszystko trwało trochę dłużej, mogłoby się skończyć tragicznie.

Czy Perełka jest wyjątkowa? Podobnych historii jest mnóstwo. Perełka jest dzisiaj sławna, ale psy mają jakiś szósty zmysł, coś czego człowiek nie potrafi dzisiaj wytłumaczyć i zrozumieć. zmysł, który się szczególnie uaktywnia, kiedy kochają swojego pana. Potrafią za niego oddać swoje życie.

Kiedy zabierałam ze schroniska naszego Portosa, byłam pełna obaw. Tak naprawdę bałam się tych wszystkich obowiązków, tego, że w domu nie będzie już tak czysto, jakbym chciała. Tego, jak poradzimy sobie z wakacjami i tego wszystkiego czego obawiają się ci, którzy sprzeciwiają się psu w domu. W sumie może nawet były to bardziej obawy mojego męża  niż moje, ale były. Są zresztą trochę do dzisiaj, bo on wciąż nie do końca pogodził się z tym faktem.
Wiem jednak dzisiaj, po 8 miesiącach, że to był dobry pomysł.
Przede wszystkim ze względu na dzieci. One kochają jego, a on kocha dziewczyny. Jest coraz bardziej członkiem rodziny. Wie, kiedy komuś jest smutno i próbuje  pocieszać wpychając swoją puchatą mordkę do ręki i patrząc w oczy tymi swoimi czarniutkimi oczkami. Kiedy się złościmy, schodzi nam z drogi i śmiesznie przekrzywia głowę przyglądając nam się ze swojego kącika. Nie można się złościć.
Wie, kiedy coś boli. Naprawdę. Przygląda się uważnie, a potem przychodzi i przytula głowę.
A tego, jak cieszy się, kiedy wracamy do domu opisać nie sposób.

Mogłabym o nim długo opowiadać. Nie wiem czy jest taki dlatego, że zabraliśmy go ze schroniska, niektórzy twierdzą, że te psy kochają bardziej. Perełka też została przygarnięta. Wiem, że wszystkie psy potrafią kochać, ten którego mieliśmy w moim rodzinnym domu, był z nami od szczeniaka i był nie mniej cudowny.
Wniosek? Warto mieć takiego przyjaciela. Z jednym, małym zastrzeżeniem: Ty dla niego też musisz być przyjacielem.

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment