Smocze drzewo, z którego pozyskuje się żywicę nazywaną smocza krew
Dermokosmetyki

Chcesz się pozbyć blizny? Wypróbuj Smoczą Krew

Blizny to coś, czym „pochwalić” się może chyba każdy z nas.
Mniejsze lub większe. Stare i nowe. Powierzchowne, albo głębokie.
Nie ma człowieka, który nie nosiłby na swoim ciele chociaż jednej blizny.
Są wśród nich takie, których chcielibyśmy się pozbyć, ale nie jest to takie proste.
Jest jednak coś, co pomogło mojej córce pozbyć się brzydkiej, wieloletniej blizny, dlatego chcę Wam dzisiaj opowiedzieć o Smoczej Krwi.

Z jakiego smoka pozyskuje się smoczą krew

Od razu na wstępie muszę rozwiać wszystkie wątpliwości.
Wbrew pozorom smocza krew nie jest krwią żadnego smoka 🙂 i nie ma nic wspólnego z Harrym Potterem:-)
To żywica, którą pozyskuje się ze smoczego drzewa, które rośnie w południowej i środkowej Ameryce.
Nazwa jednak nie wzięła się znikąd.
Legenda głosi, że drzewa, z których pozyskuje się żywicę wyrosły w miejscach, na które spadła kropla krwi smoka Londona, ranionego przez ludzi.
Nie znam niestety tej legendy w całości, ale można się domyślić, że smok nie był przyjacielem ludzi.

W miejscowym języku drzewo nazywa się Croton Lechleri, a jego żywica Sangre de Drago.
Prawda, że ładnie?
Drzewo wygląda przepięknie, trochę, jak taki duży, zielony grzyb.
Ma tak duże zdolności regeneracyjne, że nie ma żadnych obaw o to, że można mu wyrządzić jakąś krzywdę.
Dlatego też już rdzenne ludy Ameryki wykorzystywały Sangre de Drago.
I dlatego i my dzisiaj wciąż możemy korzystać z dobrodziejstwa Smoczej Krwi.

Smocza krew – poznaj ją bliżej, a zobaczysz, że już się nie rozstaniecie

Podobnie, jak ja i moja córka
A właściwie, tak naprawdę cała moja rodzina.
Bo Smocza Krew, dzięki swoim właściwościom pomaga na wiele przypadłości.
Po pierwsze tamuje krwotoki, nawet te całkiem poważne.
Leczy rany. Te głębsze i poważniejsze również.
Działa przeciwzapalnie i przeciwbólowo, co również sprawdzone zostało przez moje dzieci.
Bardzo pomaga jej, kiedy na skórze pojawiają się pryszcze, krosty, trądzik itp. historyje.

Smocza Krew sprawdza się również przy leczeniu zajadów, opryszczki, hemoroidów, jak i dużo poważniejszych stanów: łuszczycy czy egzemy.
I naprawdę doskonale daje sobie radę z cerą trądzikową.
Można ją stosować na odciski i różnego rodzaju odparzenia.
Ponadto, jako się już rzekło, świetnie daje sobie radę z bliznami i rozstępami ( u córki już sprawdzone, teraz wypróbowuję jej działanie na sobie).

Co ta Smocza Krew ma w środku, że działa tak wspaniale i taka jest wszechstronna

Smocza Krew jest jednym z najsilniejszych, jeśli nie najsilniejszym, bo różne opinie można znaleźć na ten temat, roślinnym antyoksydantem.
Co oznacza, to informacja dla laików takich, jak ja jeszcze chwilę temu, że zapobiega powstawaniu w naszym organizmie wolnych rodników.
A wolne rodniki, tak w wielkim skrócie, odpowiadają za destrukcję komórek.
Co prowadzi oczywiście do przeróżnych schorzeń, w tym bardzo poważnych czy przyspiesza procesy starzenia.
Antyoksydanty, żeby mogły walczyć z wolnymi rodnikami, muszą zawierać alkaloidy.

Nasz fitoregulator zawiera taspinę.
Alkaloid, który ma właściwości przeciwzapalne, przeciwbólowe i przyspiesza procesy gojenia.
Taspina również, według francuskich naukowców, ma zdolność do zwiększenia aż o 40 % ilości fibroblastów w skórze.
Które to fibroblasty odpowiadają za produkcję komórek kolagenu.
I teraz staje się zupełnie jasne, dlaczego znikają blizny 🙂

Smocza Krew to także diterpeny, którymi charakteryzują się żywice drzew i które służą im do ochrony przed atakami owadów i infekcjami.
I to właśnie dzięki diterpenom smocza krew ma tak silne działanie przeciwgrzybicze, przeciwwirusowe i antybakteryjne.

Sama natura – sprawdzała się przed wiekami – sprawdza się i dziś

Te wszystkie dobroczynne składniki fitoregulatora Organic Life przyjęły formę kremu.
Bardzo specyficznego, bo gęstego i twardego, co przy pierwszym kontakcie wydaje się odrobinę dziwne.
Za chwilę jednak wątpliwości mijają, bo już bardzo niewielka ilość rozprowadzona na skórze, pod wpływam ciepła zmienia konsystencję.
Dzięki temu krem jest naprawdę bardzo wydajny.
A dzięki niewielkim gabarytom można go mieć zawsze w torbie, pod ręką, co zresztą praktykują wszyscy, którzy już go poznali.

Taka, a nie inna forma fitoregulatora bierze się z zastosowanych do jego stworzenia składników, które stanowią jego bazę:
oleje z
– ostropestu
– ogórecznika
– owoców rokitnika
– rycynowy
– makadamia
– olejek z Gwiazdnicy pospolitej i z Nagietka lekarskiego.
Wraz z olejami dostarczamy skórze odpowiednią ilość kwasów omega 3,6 i 9, które odbudowują jej barierę hydrolipidową.

Działanie smoczej krwi wspierają dodatkowo ekstrakty botaniczne z:
– wąkroty azjatyckiej
– przywrotnika
– lukrecji gładkiej
– arniki
– żywokostu lekarskiego
– mniszka lekarskiego.
Witaminy A i E wspomagają jeszcze, jako składniki aktywne, działanie tego wyjątkowego fitoregulatora.

Nic więcej napisać nie mogę.
Smocza Krew jako fitoregulator firmy Organic Life została przetestowana w najprzeróżniejszych potrzebach przez naszą rodzinę.
Sprawdziła się, działa i zostaje z nami. Myślę, że na zawsze.

Znasz coś lepszego? Jeśli tak, chętnie poznam.
Natura jest tak bogata, a my tak mało o niej wiemy.


Foto: Thomas Astleitner z Pixabay

Tutaj także bywam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.