Mamo, przytul mnie

foto: greyerbaby

Moja młodsza córka to mały przytulaczek. Uwielbia się przytulać i mówić innym, a zwłaszcza mnie, że ich kocha. Robi to ciągle.
Starsza nie przepada, ale są dni, kiedy też to robi. A są dni,kiedy po prostu siada obok mnie i zadaje milion pytań, a potem sobie idzie do swoich spraw.

Pamiętam, kiedy starsza była jeszcze bardzo malutka, nie miała chyba nawet roczku, odwiedziła nas moja koleżanka. Mała siedziała w swoim wysokim krzesełku, a ja rozmawiałam i jednocześnie przygotowywałam jedzenie dla niej.
Za każdym razem, kiedy przechodziłam obok, głaskałam ją po główce, albo całowałam we włoski.
Za którymś razem koleżanka powiedziała coś w rodzaju: daj już spokój, jak ją będziesz tyle całować i głaskać, to ją strasznie rozpuścisz.
Zdziwiłam się, ale zaśmiałam się wtedy, bo zupełnie nie wzięłam sobie tego do serca.

A dzisiaj wydaje mi się, że tak, jak koleżanka myśli wielu ludzi i wielu rodziców przede wszystkim. Wystarczy przyjrzeć się dzieciom.
Nie trzeba być wielkim psychologiem, żeby dostrzec czego najbardziej im brakuje.

A przecież przytulanie się jest takie wspaniałe. Jest oznaką miłości, daje poczucie bliskości .Daje poczucie pewności, uspokaja, pomaga oswajać się z sytuacjami, które wydają się zbyt trudne.
Same zalety, a przy tym, tak niewiele trzeba, żeby się przytulić. Wystarczy otworzyć ramiona.

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment