Nowy członek rodziny

pies na spacerze
Uśmiechnięty Portos

No i nasza rodzina na dniach się powiększy.
Nie, spokojnie, nic z tych rzeczy.
My tylko adoptujemy psa. Małego kundelka , ślicznego brzydala.

Trochę dałam się namówić dziewczynom, a trochę mnie namawiać nie musiały.
Bo ja już od dziecka mam tak, że uwielbiam zwierzaki i zawsze jakiegoś przyprowadzałam, albo przynosiłam do domu, czego moja mama nie cierpiała, bo zwyczajnie się bała.
Decyzja podejmowana była długo, chyba kilka miesięcy, bo trzeba było namówić Męża/Tatusia, który był kategorycznie przeciwny.
Bo długich, przekonujących, mocno czasami płaczliwych namowach, po milionach obietnic w rodzaju: ja już na pewno będę wstawała rano na czas, albo będę wcześniej gotowa do spania, albo my już naprawdę nie będziemy się o byle co kłóciły, w końcu musiał ulec. Nie mam złudzeń, co do tego, że obietnice uda się zrealizować tylko w promilu procenta.

Mąż/Tatuś wyszedł z twarzą, bo podjęcie decyzji pozostawił mnie.” Sama zdecyduj, jeśli chcesz mieć pieska, to go sobie miej”. Trochę chyba myślał, że się poddam, ale się nie poddałam. Kułam żelazo póki gorące i już w sobotę zabieramy Portosa na weekend do domu. Jeśli się do nas przekona, zostanie tu już na zawsze.

Czy to w ogóle dobry pomysł? Długo biłam się z myślami, bo to przecież prawie centrum miasta, bo to wiele lat, jak niektórzy mówią problemów, bo to kolejny obowiązek na mojej głowie, dzieci są przecież jeszcze zbyt małe, żeby wypuścić je samodzielnie na spacer.

No to, dlaczego podjęłam taką decyzję, której już nie można cofnąć?
Rozważyłam wszystkie ( chyba) za i przeciw i wygląda to tak:

PLUSY                                                                                MINUSY
————————-                     ———————————
1) uważam,  że dzieci powinny                         1) dojdzie mi kolejny obowiązek i będę
mieć zwierzaka, bo to uczy                                     musiała wstawać wiele wcześniej niż
odpowiedzialności za kogoś                                    dotychczas
i wymaga dobrej organizacji,                             2) nowe wydatki
zwłaszcza w roku szkolnym                               3) zobowiązanie na kolejnych 13 – 16 lat
2) będą miały więcej okazji do
przebywania na świeżym
powietrzu
3) zyskają wiernego, dozgonne-
go przyjaciela
4)Mąż/Tatuś zyska wiernego,
dozgonnego przyjaciela
5) ja zyskam wiernego, dozgonnego
przyjaciela
6) ja będę miała więcej okazji do
ruchu i zamierzam teraz wrócić do slow
jogging
7) pomożemy jednej, psiej duszy

Co przeważyło, widać gołym okiem, no i decyzja została podjęta.
To już w tę sobotę.

*************************************************************************

Ps. Po prawie dwóch latach od decyzji o zabraniu Portosa ze schroniska stwierdzam, co następuje:
jeśli masz miękkie serce i będzie Ci żal zrywać dzieciaki zimą z łóżek, kiedy jeszcze ciemno i zimno, nie bierz psa. Jeśli mimo to, że masz miękkie serce, kochasz zwierzęta, zrób to jak najbardziej.
Czasem nie będzie lekko, ale widok uśmiechniętej psiej paszczy, mokry nos w dłoni i przytulona do kolana, ciepła głowa podczas spaceru, tylko po to, żeby poczuć że jesteś coś dla Ciebie znaczą, bierz psa, jak najszybciej.
Nikt Cię nie będzie tak mocno kochał.
Mówię to z pełną świadomością, chociaż wiem przecież, że dzieci kochają mnie bezgranicznie, ale psia miłość nie zastanawia się i nie kalkuje nigdy, przenigdy.
Pies nigdy się na Ciebie nie pogniewa i nie  będzie mieć pretensji, zawsze Cię wysłucha 🙂 i zawsze pocieszy i zawsze się ucieszy choćby z tego, że na niego spojrzysz.
Co może być piękniejszego?

Tutaj także bywam

Related posts

6 Thoughts to “Nowy członek rodziny”

  1. Na pieska nie mogę sobie pozwolić ze względu na ograniczenia w umowie na mieszkanie ale planujemy zakup kota (albo dwóch) – sama wychowałam się wśród zwierząt i chciałabym by moje dzieci też je miały.

    1. admin

      Czyli potwierdza się to, co napisałam w komentarzu do blibliblogging koty też są cudowne, a na psa byc może jeszcze kiedyś przyjdzie czas. Dzieciakom życie ze zwierzakiem na pewno dobrze robi.

  2. Zawsze miałam zwierzaki. Głownie koty, bo wolę je od psów, ale dwa psy też były. Warto. 🙂

    1. admin

      Też miałam koty, w kulminacyjnym momencie było ich nawet 8. Najukochańszego zagryzł nam pies, który wpadł na podwórko. Bardzo po nim płakaliśmy, a młodsza córka do dzisiaj go wspomina, chociaż minęło już 5 lat. Z psem jednak łatwiej mi się dogadać.W dzieciństwie też miałam psa. I tak to już chyba jest, że jak człowiek doświadczy życia ze zwierzakiem, to mu go po prostu chyba brakuje, kiedy go nie ma.

  3. Cześć Portos! Ale masz fajną rodzinę, która podejmuje przemyślane decyzje 🙂

    1. admin

      Witam, witam, chyba dobrze trafiłem, bo jestem coraz szczęśliwszy i coraz mniej się boję. Bo po pobycie w schronisku miałem kilka niezłych fobii 🙂

Leave a Comment