Moje kochane dziecko

emotikonka przedstawiająca smutek
foto: aprilbell

Co robić, kiedy zawiodą wszelkie metody?

Często się tu wymądrzam, jak to wspaniale jest rozmawiać z dzieckiem, że rozmowa jest dobra na wszystko, że tak sobie w gruncie rzeczy dobrze radzę w sytuacjach kryzysowych.
I co? I przychodzi moment, kiedy sobie wcale nie radzę, ręce mi opadają i wszyscy są nieszczęśliwi.
Dziecko, które jest przyczyną wszystkiego, chyba najbardziej.

Co robić, kiedy nie pomaga prośba, ani krzyk, kiedy nie pomaga zapowiedź kary, kiedy nie pomaga uzmysławianie konsekwencji, także dla innych, złego zachowania, kiedy nie pomaga próba wspólnego rozwiązania problemu, jak radzą niektórzy psychologowie, co często stosuję i najczęście działa, ale nie tym razem. Kiedy nie pomaga spojrzenie w oczy, skupienie się tylko na niej  i przedstawienie sytaucji?
Co robić, kiedy nie pomaga absolutnie nic, zupełnie, jakby się zacięła w uporze, a tu trzeba wyjść z domu na gwałt?
Podłoga pali się pod nogami, minuty uciekają jak oszalałe, prosisz, kochanie ubierz już buty, bo naprawdę to jest ostatni moment na to, żebyśmy zdążyły, a moja córka właśnie teraz musi sprawdzić co robi jej Tamagoci, lub cokolwiek innego, bo teraz jej się właśnie przypomniało i nie można tego odłożyć na później i przecież ona wie, po co tyle ględzę.
Uff…

I nie ma znaczenia to, że wyjście wiąże się z jej korzyściami, albo obiecaliśmy kupić prezent imieninowy dla siostry, którą bardzo kocha i która teraz przytuala się do niej i prosi , żebyśmy już poszli, ani to, że zawarłyśmy wcześniej umowę, a z umów zawsze każda z nas się wywiązuje.

Ja nie znam sposobu. Po prostu go nie znam.
Wykorzystałam wszystkie mi znane, poza klapsem w dupsko i żaden nie zadziałał.
A przecież to mądre, rozsądne i wrażliwe dziecko.
Za piętnaście minut wszystko wróci do normy, na zwykłe tory, ale właśnie teraz, w momencie, kiedy najbardziej Ci zależy, ono nie zrobi tego, o co prosisz.

Ja nie znam sposobu. Dzisiaj po prostu byłam bezsilna wobec mojego dziecka.
I dopiero, kiedy odpuściłam, kiedy naprawdę chciało mi się płakać, usiadłam i przestałam się odzywać, ona nagle się ocknęła.

Skąd bierze się w dziecku ten upór?
Pora chyba na małą analizę, bo prawdopodobnie ma na to wpływ wiele spraw. Od relacji z koleżankami w klasie,  przez mnogość zajęć i trudności w zdecydowaniu o tym, co najważniejsze, na kłopotach domowych, o których wiadomo z podsłuchanych rozmów rodziców kończąc.
Tak na chłodno wygląda mi na to, że wiele spraw skumulowało się w tej małej głowie i i małym serduszku i trzeba to teraz spokojnie, wspólnie rozplątać i uporządkować.

Mam już mały, wstępny plan, od jutra zacznę wprowadzać go w życie.
Czy zadziała? Sprawdzimy.
Jutro nowy, lepszy dzień.

 

 

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment