Nieodwracalne(?) zmiany

galeria handlowa
foto: jarmoluk

Dzisiaj krótka historia, która kilka dni temu wydarzyła się w moim mieście.
Niby nic, a jednak robi się smutno, bo świat naprawdę przestaje być taki, jaki znamy i to nie tylko na szklanym ekranie, ale tuż obok na wyciągnięcie ręki. I nie jest to zmiana, jakiej byśmy chcieli.Na stronie regionalnej mojego miasta przeczytałam, że w jednym z marketów straż graniczna wylegitymowała kilku mężczyzn o ciemnej karnacji skóry. Strażnicy zostali zaalarmowani przez jednego z zaniepokojonych klientów sklepu, któremu obcokrajowcy wydali się podejrzani.
Okazało się, że panowie są u nas jak najbardziej legalnie, bo pracują przy rozbudowie naszej elektrowni.
Wszystko dobrze się skończyło. W zasadzie tak, a jednak, jeśli chodzi o mnie, nic nie jest już takie samo.

Widziałam tych ludzi tydzień wcześniej, w tym samym sklepie podczas sobotnich zakupów. Było ich czterech, trzymali się razem. Na moje oko wyglądają na Hindusów, skąd oczywiście nie wiem. Spojrzałam na nich, skonstatowałam, co powyżej i poszłam w swoją stronę.
Zachowałam się tak, jak zawsze, nie udaję, że nie widzę, ale staram się nie gapić, żeby nie wprawiać ludzi w konsternację, chociaż jeden z nich był naprawdę przystojny:-)
I dopiero jakiś czas po powrocie do domu, nie wiem dlaczego ich sobie przypomniałam i stwierdziłam ze zdziwieniem, że w ogóle o tym myślę, ale i ze strachem, że oto jestem taka nieostrożna, że przecież właśnie tak giną gdzieś na świecie ludzie. W miejscach publicznych kawiarniach, kinach, sklepach.  A zabijają ich ludzie, którzy na pozór nie wzbudzają podejrzeń. Nie wiadomo kim było tych czterech.

I zrobiło mi się tak potwornie smutno, bo przecież nigdy wcześniej tak bym nie pomyślała. Ludzie to ludzie. I jeszcze bardziej smutno było mi chwilę później, kiedy uświadomiłam sobie, że już prawdopodobnie zawsze będę tak właśnie myślała i taki sposób patrzenia przekaże dzieciom ze strachu o nie. Bo przecież muszą być ostrożne.

Kiedy przeczytałam informację o tym mężczyźnie, który zadzwonił po straż graniczną, miałam bardzo mieszane uczucia, ale chociaż komentarze też były raczej nieprzychylne, to myślę, że temu człowiekowi nie można się dziwić. Może właśnie zachował się właściwie, może musimy być czujni, jeśli chcemy być bezpieczni? Nie wiem. Ktoś napisał, że gdyby się okazało, że tamci  to terroryści, wszyscy klepalibyśmy go po plecach z uznaniem.
Szkoda tylko Bogu ducha winnych ludzi. Jak oni się z tym czują? Czy będą mieli odwagę wyjść ponownie na zakupy, lub gdziekolwiek indziej?
Czy jeszcze kiedykolwiek będzie normalnie?

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment