Do czytania Do słuchania,  Życie

Przeczytałam książkę!!!

ksiazkaW Święta udało mi się dokończyć lekturę książki „Kobieta, która wpadała na drzwi”.
Irlandzki autor Roddy Doyle opowiada historię prostej Irlandki, która jak każda młoda dziewczyna miała marzenia o pięknym i szczęśliwym życiu u boku ukochanego przystojniaka, a skończyła, jak wiele innych kobiet na całym świecie”wpadając na drzwi”.
Wpadając na drzwi, walcząc o byt, o dzieci. Walcząc sama ze sobą rozdarta pomiędzy durną miłością do oprawcy, a obrzydzeniem do niego i strachem przed nim. Wmawiając sobie, że nie jest tak źle, że on przecież wciąż kocha.

Tak można by w skrócie o tej książce napisać. Bo więcej nie można, żeby nie zdradzić za wiele.

To nie jest łatwa książka, choć czyta się ją genialnie. Co ciekawe, o emocjach przeżywanych przez Paulę Spencer opowiada mężczyzna.
Opowiada bardzo sugestywnie. Opowiada tak, że czytanie boli.

Z jednej strony to opowieść o zwykłej dziewczynie, później dojrzałej kobiecie, jakich wiele na świecie, także obok nas.
Z drugiej to niezwykły i zaskakująco bogaty, jak na kogoś takiego jak Paula, monolog wewnętrzny, który wcale nie wydaje się niemożliwy. To pewnie sprawa języka, jakim bohaterka „Kobiety…” się posługuje. Prostego, nie unikającego wulgaryzmów i dosadności do opisywania najbardziej wzruszających i przenikliwych przeżyć, przemyśleń, wspomnień.

To także smutna obserwacja społeczeństwa, myślę, że każdego. I tego z okresu lat 60-tych ubiegłego wieku i tego nam współczesnego. I tego irlandzkiego i polskiego i każdego innego.

„Kobieta, która wpadała nam drzwi” Roddy Doyla to nie jest książka łatwa i przyjemna, ale uważam, że warto ją przeczytać

Tutaj także bywam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *