To będzie ciekawy tydzień

foto: marcello99
foto: marcello99

Jeszcze tydzień i trzeba będzie wrócić do obowiązków.
Mam taką tendencję, która udziela się trochę moim dziewczynom, że zanim nastąpi koniec czegoś miłego, w tym wypadku wakacji, ja już przeżywam konieczność powrotu do niemiłego.
Postanowiłam tym razem z tym zawalczyć, tym bardziej, że wcale nie chcę, żeby dzieci postrzegały konieczność powrotu do szkoły i przedszkola jako coś niemiłego.

Cieszymy się więc ciągle każdym dniem od początku do końca.
Nad morzem nie było z tym problemu, zresztą w każdym innym miejscu nie byłby to problem.
Poza domem wszystko wydaje się inne, wyjątkowe, a codzienność odległa.
Mimo to i na miejscu w domu jakoś dajemy sobie radę.

Zaliczyłyśmy już wizytę w kinie.
Odwiedziłyśmy park linowy, w którym moja starsza królewna po raz pierwszy przeszła po niezabezpieczonej siatkami trasie.
Jeszcze nie tej najwyższej, bo na tę mamusia nie pozwoliłaby pójść, ale średnia trasa została pokonana.
Właściwie to znowu jestem dumna z  dziewczyny, bo wiem, że się bała.
Ze dwa razy chciało jej się płakać, ale wolała iść dalej niż wołać pana, żeby ją stamtąd ściągnął.
Dała radę.
A dla mnie taka obserwacja jest bardzo ważna, bo widziałam jak skrupulatnie stosowała się do zaleceń, jakie dostała podczas szkolenia przed przejściem. Nie dała się nawet mnie namówić na to, żeby sobie ułatwić przepinanie karabińczyków.
Dzięki temu mam nadzieję, że kiedy pójdzie gdzieś beze mnie, zrobi to samo i nie da się namówić na żadne głupoty.
Z drugiej córci też jestem dumna, bo chociaż miała wielką potrzebę, żeby jej towarzyszyć podczas przejścia trasą dla dzieci, poszła sama, żebym ja mogła być z siostrą.

W jej przypadku to prawie wyczyn, bo ona bała się chyba jeszcze bardziej, chociaż nic nie mogło jej się stać.
Tak po prostu ma, że boi się wszystkiego na zapas.
A przede wszystkim nie lubi nic robić beze mnie.

To za nami, a przed nami na pewno jeszcze wizyta na basenie.
Już teraz pewnie tylko krytym, bo pogoda już pewniej nie pozwoli na pływanie pod gołym niebem.
Może wybierzemy się do Zoo, może zrobimy sobie krótką wycieczkę  samochodem w jakieś fajne miejsce?
Do Juraparku w Krasiejowie mamy całkiem niedaleko.
Jest jeszcze pomysł wycieczki statkiem po rzece.
Nudzić się nie będziemy.

Nie mam jeszcze konkretnego planu, bo wciąż staram się dojść do siebie po powrocie znad morza.
Okropnie ta podróż samochodem dała mi w kość.
Moje mięśnie wciąż nie mogą dojść do siebie i boli mnie każdy krok.
Dodam tylko, bo nie pamiętam czy o tym pisałam, że jestem jedynym kierowcą w rodzinie, a ta podróż to była pierwsza w moim życiu taka poważna podróż za kółkiem.

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment