marzenie o spokoju
foto: Carli Jean

– Jak myślicie dziewczyny czy ja mam jakieś marzenie?
– No tak, marzysz o tym, żebyśmy były grzeczne.
– No tak, o tym też, ale o czym jeszcze?
– Nie wiem, to czym marzysz?

Mniej więcej tak, w skrócie, wyglądała moja ostatnia rozmowa z córkami.
Przy tej okazji przypomniał mi się moment, kiedy zobaczyłam w swojej mamie człowieka, kobietę, która kiedyś czegoś chciała i o czymś marzyła.
To był dla mnie niesamowity moment, jak uderzenie w głowę. Nagle zobaczyłam ją w zupełnie innym świetle, zrobiło mi się przykro, że nigdy wcześniej tego nie dostrzegłam.

Kim jesteśmy dla swoich dzieci?
Poświęcamy im wszystko i one widzą nas tylko przez pryzmat ich spełnionych oczekiwań.
Często nie wiedzą nawet, jaką muzykę lubimy, że uwielbiamy chałwę, że naszym marzeniem było zagrać w teatrze na scenie.
Nie wyobrażają sobie, że możemy się czegoś wstydzić, albo bać, że czasami mamy wszystkiego dość, albo chce się nam śmiać na głupim filmie.

I tak sobie myślę: pewnie, że nie można obarczać dziecka swoimi problemami, ale chciałabym, żeby moje dziewczyny potrafiły odczuwać empatię w stosunku do wszystkich, także i do mnie.
Mama też człowiek przecież.

Dlatego zamierzam co jakiś czas o tym im przypominać i zamierzam realizować swoje pomysły. Niewielkie, bo wciąż one, córki moje, są najważniejsze, ale kroczek po kroczku jakieś małe marzenia będę realizować.
W końcu, tak sobie myślę, fajnie jest pochwalić się, mamą, która robi coś ciekawego, może innego niż reszta mam.

Tutaj także bywam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *