To Ty wybierasz

Zastanawiam się ostatnio nad tym, jak to jest, że dwóch ludzi, dwoje ludzi patrzy na tę samą rzecz, zjawisko, sytuację i każdy z nich widzi co innego, inaczej interpretuje, inaczej odczuwa?
Każdy z nas ma ten sam zestaw narzędzi: rozum, serce i duszę. I każdy widzi co innego.
My w Europie mamy szczęście, jak dotąd przynajmniej. Urodziliśmy się w miejscu, w którym nic właściwie nam nie zagrażało.
Owszem, gdzieniegdzie zdarzają się jakieś kataklizmy, gdzieś pojawią się niepokoje społeczne, ktoś na coś zachoruje.
Nie chcę powiedzieć, że to drobiazgi, ale w Syrii na przykład wojna trwa już od 7 lat i jej końca wciąż nie widać i ludzie nie mają żadnych szans na prowadzenie normalnego życia. W Afryce dzieci ciągle umierają z głodu i nikt nie daje im lalek Barbie, nie mówiąc o Iphonach.

Nick Vuyicic taki człowiek, którego pewnie znacie, który urodził się bez rąk i bez nóg, jest dzisiaj sławnym mówcą i tatą czwórki dzieci, powiedział kiedyś coś takiego (zacytuję nie dosłownie, bo nie pamiętam) – miałem dwie możliwości – mogłem się na Pana Boga obrazić i przegrać swoje życie, albo pogodzić się z tym, co mam, podziękować i odnaleźć w życiu sens, piękno i dobro.

Wszyscy mamy ten sam zestaw: rozum, serce i duszę. Życie, Bóg, okoliczności stawiają nas wobec wyzwań, tu w Europie na miarę naszych możliwości, a jednak szukamy wykrętów, drobiazgi urastają do rozmiarów gór lodowych, wszędzie wietrzymy podstęp, nie wierzymy we własne siły, albo wierzymy w nie za bardzo. Szukamy dziury w całym, w którym jej nie ma.
Boimy się śmierci, chcemy jej zaprzeczyć, chcemy jej uciec, albo przeciwnie ciągle ją prowokujemy.
Koniecznie chcemy być samowystarczalni, a najbardziej zależy nam na udowodnieniu, że Boga nie ma i nie może być. Bo gdyby był, to by na to, co jest nie pozwolił…
A co niby miałby zrobić? Przyjść i tupnąć nogą?
Przecież robimy tylko, co chcemy, bo mamy wolną wolę. To my, nie Bóg.

Czy zamiast ciągle walczyć, nie wiadomo z czym i nie wiadomo z kim, nie lepiej pogodzić się? Przyjąć do wiadomości swoją ograniczoność, podziękować? Ok, jestem, jaki jestem. Jezu, ufam Tobie.
Jeśli Boga nie ma, nie zrobi Mu różnicy to czy wierzysz czy nie. Jeśli Go nie ma, walka nie ma sensu, bo niczego nie jesteśmy w stanie zrobić sami. Nawet jeśli czasami nam się wydaje, że jest inaczej. Nie wygramy żadnej bitwy ze śmiercią.
Jeśli Bóg jest, to nie machnie czarodziejską różdżką i nasze problemy wielkie czy niewielkie, nie znikną, ale o ile lżej nam jest walczyć.
O ile lżej mierzyć się ze śmiercią, samotnością, bólem.
Kiedyś przekonamy się, kto z nas ma rację.

Nie jest tak całkiem łatwo uznać, że nic samemu zrobić nie można, uznać, że jest się zbyt słabym  w świecie, w którym każdy z nas, każdego dnia powinien być najlepszą wersją siebie. W świecie, gdzie z jednej strony wielbi się tajemnicę i magiczne moce, a nie uznaje się jedynej Tajemnicy.
Nie jest tak całkiem łatwo, ale też nie przesadzajmy, tak bardzo trudno też nie jest.

Dwóch ludzi, dwoje ludzi i jeden świat. Możesz wybrać czy to dla Ciebie miejsce walki na śmierć i życie czy miejsce na odnalezienie miłości i zgody, z sobą samym też i odnalezienie życia.
No właśnie – to Twój i tylko Twój wybór. Wybierasz i bierzesz odpowiedzialność. Dostajesz i dajesz. I zawsze możesz zmienić zdanie, jeśli zechcesz.
Nikt inny tego za Ciebie nie zrobi i  nikt do niczego, nawet Bóg, Cię nie zmusi.

Możesz być naiwny, jak dziecko i cieszyć się światem takim, jaki jest. Bez zamykania oczu na zło, ale i bez zbędnego, bo do niczego nie prowadzącego roztrząsania jego defektów i słabości.
Masz na nie wpływ tylko w mikronowej części. I w tej części ten świat zmieniaj.

Możesz być,  jak surowy śledczy, albo, jak ofiara. Jak mędrzec, który na koniec nic nie wie i zostaje z niczym. Możesz być sprytny i możesz chcieć przechytrzyć Boga. Możesz oszukiwać i możesz się obrazić.
I może Cię to wszystko nic nie obchodzić.
To Ty wybierasz.

Taki właśnie miałam koniec minionego i początek nowego roku.
Żadnych nowych postanowień, ale trzeba było sobie trochę posprzątać, bo zrobił się przez chwilę bałagan. Człowiek ma w końcu styczność z różnymi ludźmi i różnymi ideami, a że nie jest skałą, to tak mu się ten bałagan, sam nawet nie wie kiedy, robi w biednej głowie i serduchu.
Ok, posprzątane, to można się teraz zabierać do pracy. Cały rok przed nami.

Ps. Wiem, że jest tu trochę uproszczeń, bo tak mi pasuje i że każdy z nas zmaga się z czymś i każdy z czymś innym, ale podejmij dobry wybór i sam zobaczysz, że wszystko staje się jakoś prostsze.
Jaki wybór jest dobry? Ten, który daje wewnętrzny pokój i który upraszcza. Proste, prawda 🙂


Foto: qimono

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment