Mała księżniczka – nie, to nie o Barbie

mała księżniczkaZnacie taką książkę „Tajemniczy ogród”? Ja znam, ale wersję filmową, książki nigdy nie czytałam.
Czemu o tym piszę? Czy żałuję, że nie znalazła się wśród moich młodzieńczych lektur? Tak! Bardzo żałuję i zamierzam zadbać o to, żeby moje dziewczyny poznały tę książkę na czas. Ja też sobie poczytam:-)Dlaczego w ogóle piszę o książce z początku XX wieku? Co może być w niej ciekawego dla współczesnego dziecka? Teoretycznie nic – inne realia, zupełnie inne problemy, żadnych współczesnych gadżetów, język jakiś nie taki, trudne do zrozumienia słowa.

Ciągle czytam dzieciom do snu. Już o tym pisałam, wiem, ale czasem taka już jestem nudna.
Sprawia nam to ciągle radość pomimo, że teraz już i druga córcia zaczyna sobie nieźle radzić ze składaniem literek. To nasz czas.
Czytałyśmy już różne rzeczy: wiersze, klasyczne baśnie, bajki współczesne, opowiadania dla trochę już starszych dzieci, był nawet „Mały książę” i nie powiem, na razie nie zachwycił.
Ostatnio przeczytałyśmy coś genialnego. Przeżywałyśmy wszystkie jak jeden mąż perypetie małej Sary Crew, nie mogłyśmy się doczekać wieczoru, żeby połknąć kolejne dwa rozdziały, martwiłyśmy się o to, co stanie się z samotną dziewczynką w okrutnym świecie dorosłych. Dziewczynom trudno było opanować emocje, kiedy już, już miało dojść do szczęśliwego wyjaśnienia całej historii.
Dawno już lektura nie sprawiła mi takiej przyjemności, a dziewczyny były po prostu zachwycone.
A wszystko to z powodu „Małej księżniczki” angielskiej pisarki z przełomu XIX i XX wieku Frances Hodgson Burnett, tej samej, która napisała”Tajemniczy ogród”. Stąd właśnie moje plany dotyczące i tej powieści. A potem zobaczymy, może poszukam kolejnych. Ta pani napisała jakieś 36 książek dla dzieci i młodzieży, niezły wynik.

Wszystkim, którzy nie  bardzo wierzą w to, że to, co napisałam, to może być prawda, bardzo polecam lekturę „Małej księżniczki”. A potem możemy pogadać:-)
Zresztą, teraz już jestem mądra po rekonesansie w Internecie, zdaje się, że to lektura w 4 klasie podstawówki. No, to moje dziewczyny są do przodu.

Related posts

One Thought to “Mała księżniczka – nie, to nie o Barbie”

  1. Ostatnio przeprowadzałam wywiad z położną/Powiedziała mi, że tak wiele zależy od tego czy rodzicom się chce, czy nie chce,że jest to po prostu momentami przerażające. Jeśli karmisz dziecko piersią, ćwiczy ono wytrwale aby potem ładnie artykuować dźwięki, dzieci karmione piersią używają stale 45 mięśni, ssąc pierś matki, a to procentuje bo oszczędzamy na logopedzie! Podobnie inwestując w nawyki czytelnicze kształcimy pod swoim dachem inteligentne, empatyczne, wrażliwe i pro-społeczne istoty. Pozwalając dzieciom, dl aświętego spokoju, na dowolną ilość czasu przed ekranem, kiedy to z lubością połykają obrazową papkę, niszczymy zalążek czegoś bardzo wartościowego, czegoś, nie do nadrobienia w przyszłości. Mój syn nie mógł nigdy zasnąć bez minimum jednej przeczytanej i drugiej, opowiedzianej bajeczki oraz serii czułych słówek.Pamiętam gdy ocierałam łzy wzruszenia kiedy pytał: Mamusiu, dlaczego ten Puchatek jest taki NIEODPOWIEDZIALNY! Jak można zjeść tyle żeby nie wyjść potem z domu?
    Takie wspomnienia zostają w nas na całe życie, bezcenne!

Dodaj komentarz